Podziemne rzeki Londynu, Christopher Fowler

Woda to stanowczo nie jest mój żywioł. A tu woda w rzece, woda pod ziemią i nieustanny deszcz. Typowo londyńska ponura aura zderza się z pogodnymi, zgryźliwymi i żywiołowymi (jak na swój wiek) detektywami – bohaterami powieści. Jak mam się odnaleźć w tej mieszance?

Rzeki wysuwają się w książce na pierwszy plan – poznajemy historię tych naziemnych i tych podziemnych. I mimo, że woda w nich płynie wartko, nie można powiedzieć, żeby i powieść czytała się równie gładko.

Z założenia jest to powieść detektywistyczna, zatem mamy dochodzenie w sprawie niewyjaśnionych przypadków śmierci na jednej z Londyńskich ulic. Równolegle detektywi zajmują się innym wątkiem – próbują wyjaśnić nietypowe zachowanie znajomego naukowca i dociec czego poszukuje w podziemnych rzekach na zlecenie osoby z półświatka.

Mamy tu także dwóch ekscentrycznych policjantów, którzy dawno przekroczyli wiek emerytalny i dla zabicia czasu i z braku innych przestępstw prowadzą prywatne śledztwo. Pomagają im równie nietuzinkowi współpracownicy z Wydziału Zbrodni Osobliwych oraz ich nie zawsze legalne metody działania.

Nie mogę powiedzieć, że powieść jest zła, bo szczególnie w drugiej jej części akcja się zagęszcza, tempo przyspiesza i czyta się znacznie przyjemniej. Najtrudniejsze w odbiorze były fragmenty dotyczące dawnych wierzeń i okultyzmu, tym bardzej, że ich znaczenie i powiązanie z głównym wątkiem jest dla mnie niejasne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *