Półbrat, Lars Saabye Christensen

Wydawnictwo Literackie, 2014

Liczba stron: 918

O tej książce można napisać albo bardzo krótko, albo bardzo długo, bo żadne półśrodki się nie sprawdzą. Krótki wpis może zaintrygować. Długi wskazać i przeanalizować najważniejsze wątki w tym liczącym prawie tysiąc stron dziele. Ja nie będę się rozpisywać – szkoda czasu na czytanie o książce, skoro w tym czasie można już zacząć czytać „Półbrata” i poznawać historię dwóch braci, ich prababki, babki, matki i pewnego listu, bez którego nic by się nie wydarzyło.

Gdy zostaje podpisany akt kapitulacji i nadchodzi koniec wojny… w rodzinie trzech kobiet dochodzi do dramatu. Od tej pory nic już nie będzie takie jak dawniej. Po latach najmłodsza z nich, Vera, wychodzi za mąż i ma dwóch synów – tytułowych półbraci. Młodszy z nich podejmuje się opowiedzenia historii swojej rodziny, tego, co zapamiętał z dzieciństwa, powtórzy historie opowiadane przez ojca, prababkę. Układanka, zwana historią rodzinną, powstaje powoli, lecz każdy dołożony do całości kawałek pokazuje, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje, a ludzie mają swoje tajemnice.

Lars Saabye Christensen napisał powieść, w której brak bohaterów – utkał ją z losów postaci tragicznych, przegranych, nijakich, obojętnych światu, takich, na które nie zwracamy uwagi, chyba że przyciąga nas jakieś ich dziwactwo lub nietypowy wygląd. Z ust bohaterów pada nawet takie zdanie: „Wygląda na to, że świat poradził sobie bez nas.” I chociaż Barnum, obdarzony niskim wzrostem i wielką wyobraźnią młodszy półbrat, próbuje odznaczyć swoje istnienie na mapie świata, w geny ma wpisane pragnienie autodestrukcji.

„Jak przychodzi co do czego, pokutą jest już samo bycie człowiekiem.”

Przejmująca powieść, chłodna, a jednocześnie pulsująca zwykłymi ludzkimi pragnieniami: chęcią zrozumienia, bycia docenionym, zauważonym. To książka jest i sagą rodzinną, i powieścią o przyjaźni, o przegranej, o poszukiwaniu siebie i swojego życiowego celu. Jest tu wiele wątków, lecz w żadnym momencie nie odczuwa się przesytu.

Nie mam w zwyczaju wracać do książek raz przeczytanych, ale zamykając „Półbrata” po doczytaniu ostatniej strony, wiedziałam już, że kiedyś ponownie się spotkamy. I to zdanie niech służy za moją najwyższą rekomendację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *