Polichromia, Joanna Jodełka

Debiutancka powieść Joanny Jodełki to kryminał obsadzony w realiach współczesnego Poznania i Wielkopolski. Będąc Poznanianką z wyboru nie mogłam odmówić sobie przyjemności przeczytania tej powieści. Znajome uliczki i dzielnice sprawiły, że czytanie okazało się niezwykle przyjemne.

Na Sołaczu, w zamożnej dzielnicy, ktoś zabija starszego mężczyznę. Człowiek ten, w przeszłości konserwator zabytków, ginie we własnym domu, po brzegi wypełnionym antykami. Po śmierci zostaje dziwnie ucharakteryzowany i ułożony w gabinecie. W tym samym pokoju policjanci znajdują dwie łacińskie sentencje, które wydają się być związane z zabójstwem. Prowadzący śledztwo komisarz Maciej Bartol zwraca się o pomoc w interpretacji sentencji do swojej matki, emerytowanej polonistki. Ta z kolei poleca mu Magdę – bardziej kompetentną, choć znacznie młodszą osobę. Stosunki pomiędzy Maciejem a Magdą szybko nabierają mniej oficjalnego charakteru. Po drugim morderstwie współpraca jeszcze bardziej się zacieśnia i wraz z rozwojem śledztwa rozwija się romans komisarza. Maciej zdaje się nie dostrzegać istniejących przeszkód i żyje zgodnie z innym łacińskim powiedzeniem – carpe diem.

I wątek kryminalny, i wątek obyczajowy są sprawnie poprowadzone, wzajemnie się dopełniają i przeplatają. Sam komisarz Bartol jest kompetentnym policjantem, lecz irytującym synem swojej matki, kochankiem swojej kochanki, i nieczułym ojcem dla swojego nienarodzonego dziecka. Jego egoistyczne zachowanie wywoływało we mnie wiele różnorodnych emocji. Najbardziej charakterystyczną postacią, do której poczułam niemal natychmiastową sympatię, jest matka Bartola – pogodna, umiejętnie puentująca, złośliwa rodzicielka dorosłego już syna, który swoim zachowaniem w życiu prywatnym wciąż przyprawia ją o ból głowy.

Czekam na kolejne powieści tej autorki, mam nadzieję, że z tymi samymi bohaterami, bo tkwi w nich duży potencjał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *