Porąb i spal, Lars Mytting

porąb i spal lars mytting

Smak Słowa, 2016

Liczba stron: 255

Propozycja przeczytania książki dotyczącej drewna zapewne zostałaby przeniesiona do kosza, gdyby nie osoba, która mi ją zaproponowała oraz wydawnictwo, które ją wydało. Obie kojarzą mi się z solidnością i mam pewność, że nie próbują namówić mnie na… stratę czasu. Mimo wszystko, śmieszyła mnie sama myśl o tym, że mieszkając w dużym mieście, będę czytała o tym jak wybierać, obrabiać i suszyć drewno. Tym bardziej, że ja nawet nie marzę o przeprowadzeniu się na wieś w czasie emerytury. Jestem stuprocentowo miejskim stworzeniem, nawykłym do luksusu centralnego ogrzewania i ciepłej wody w kranie o każdej porze dnia i nocy.

Gdy książka już nadeszła, od razu zaciekawiły mnie zawarte w niej fotografie. Wydano ją bardzo starannie, ilustracje współgrają z treścią, a nie są wrzucone ot tak, żeby było kolorowo. Mytting wspomina o momencie, w którym zainteresował się obróbką drewna oraz staruszku sąsiedzie, który zainspirował go do zgłębienia tematu. Będąc solidnym dziennikarzem, przyłożył się do sprawy i stąd wzięła się ta książka, która stała się bestsellerem nie tylko w Skandynawii. Skąd takie zainteresowanie tematyką? Ci, którzy opalają swoje domy drewnem mogą w niej znaleźć cenne rady, ale co z tymi, którzy palić w piecu nie muszą i nie chcą? Myślę, że przemawia do nich idea slow life’u, bo też obróbka drewna to proces długotrwały.

Zaczyna się od wycinki drzewa, co najlepiej uczynić zimą lub wczesną wiosną. Następnie obalone drzewo należy pociąć na mniejsze kawałki, najlepiej przy użyciu pilarki spalinowej. Potem trzeba je przetransportować na swoje podwórko, porąbać na szczapy i ułożyć w jakieś zgrabne i solidne sztaple, by drewno osuszyć przed sezonem grzewczym. Jesienią można przenieść polana do drewutni lub magazynku, by już we wrześniu lub październiku ogrzewać nimi dom. Jak widać roboty przy tym co niemiara, gdy jeden cykl się zamyka, należy już myśleć o następnym.

Wybór narzędzi do obróbki oraz pieca do spalania drewna to kolejna sprawa. Autor omawia poszczególne elementy wyposażenia, które mają usprawnić pracę przy wyrębie i dzieleniu drewna na mniejsze kawałki. Siekiery, pilarki, kliny, piece tradycyjne i piece nowoczesne nie będą miały tajemnic przed czytelnikiem tej książki. Między czysto teoretycznymi rozważaniami znajdują się rozdziały o ludziach drewna – Norwegach, którzy z prawdziwą fascynacją mówią o swoim pożytecznym hobby. Jest wśród nich człowiek, który samodzielnie stworzył las brzozowy, jest para, która każdego roku układa szczapy drewna w taki sposób, by tworzyły portret znanej osoby, jest też artysta, który swoje sztaple układa w formie okrągłych kopców.

Pewnie zastanawiacie się czy zachwyciłam się tą książką, jak setki tysięcy innych czytelników. Odpowiedź nie będzie prosta, bo przede wszystkim podczas lektury poznałam mnóstwo niepotrzebnych mi faktów, czyli można powiedzieć, że zaśmieciłam swój umysł. Z drugiej strony, czytanie o takim niszowym hobby jest rzeczą przyjemną, zwłaszcza, że książka napisana jest bardzo przystępnie. Podoba mi się idea życia zgodnie z rytmem zmieniających się pór roku, cyzelowania szczap i kształtu sztapli tylko po to, by polana za parę tygodni wrzucić do ognia. Lubię ludzi z pasją, a Mytting i opisywane przez niego osoby mają to coś, co sprawia, że nie traktuje się ich jak wariatów, lecz ufa ich wiedzy i doświadczeniu. Zajrzyjcie do książki, żeby osobiście się przekonać, że nie jest to pozycja tylko dla mężczyzn i zamkniętego kręgu drwali.

3 myśli nt. „Porąb i spal, Lars Mytting”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *