Prawiek i inne czasy, Olga Tokarczuk

 „A kto raz widział granice świata, ten najboleśniej doświadczać będzie swego uwięzienia”.

 To moje pierwsze podejście do prozy Tokarczuk. Muszę przyznać, że początkowo byłam bardzo podejrzliwa na zasadzie „Co też takiego odkrywczego jest w książkach Tokarczuk?”. Do lektury zachęciła mnie osoba oczytana i znająca się na książkach.

To powieść, która wymyka się wszystkim schematom. Podczas czytania zmieniałam zdanie o tej książce co kilkadziesiąt stron – najpierw oceniłam ja jako przaśną polską folklorystyczną przypowieść, potem zahaczyłam o sagę rodzinną, następnie powieść wojenną, potem książkę o ludzkich namiętnościach, pragnieniach, dążeniach. Na końcu stwierdziłam, że powieść jest tym wszystkim, co wymieniłam plus jeszcze o beznadziei istnienia.

„Prawiek i inne czasy” przedstawia losy mieszkańców wsi Prawiek. To krótkie historie o ludziach, o przedmiotach i miejscach. Historie splatają się ze sobą, by po chwili rozejść się każda swoją drogą. Nie jest to powieść, którą można przeczytać jednym tchem, bo też i akcja nie pruje do przodu. Mimo tego, że śledzimy losy kilku pokoleń autorka pokazuje tylko niektóre fakty oraz niezmiennie tło historyczne – pierwszą i drugą wojnę światową, czasy komunizmu i kariery robionej przez partię. Bardzo spodobała mi się forma narracji – brak emocjonalnego zaangażowania ze strony narratora, krótkie, dosadne zdania skrywające w sobie więcej treści niż rozwleczone akapity.

Mam egzemplarz biblioteczny, w którym jakiś poprzedni czytelnik pozaznaczał „złote myśli” i trzeba przyznać, że wiele zdań wybrałabym sama, gdybym miała w zwyczaju zaznaczać cytaty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *