Psychoterapeutka, Helene Flood

Agora, 2020

Liczba stron: 360

Tłumaczenie: Ewa M. Bilińska

Thrillery mają to do siebie, że przez pewien czas czytelnik bywa równie zagubiony, co główny bohater lub bohaterka. Zanim poukłada sobie w głowie powiązania, ustali z pewnym prawdopodobieństwem, kto jest dobry, a kto zły, kto kłamie, a kto jest okłamywany, znajduje się już gdzieś za połową książki i liczy na kolejne niespodzianki i zaskoczenia. Tak właśnie jest w „Psychoterapeutce”.

Tytułowa psychoterapeutka jest młodą kobietą, kilka lat po studiach, która prowadzi prywatną praktykę. Zajmuje się nastolatkami z problemami i przyjmuje ich w gabinecie znajdującym się w domu, który zajmuje z mężem architektem. Dom jest stary, nie do końca wyremontowany, bo młodego małżeństwa nie stać na zintensyfikowanie prac, brakuje w nim wygód, więc budynek staje się zarzewiem konfliktów między małżonkami. Trudno jednak nazwać tę parę niepasującą do siebie, a ich małżeństwo nieudanym. Stąd też żona nie przejmuje się, gdy koledzy męża dzwonią, by poinformować ją, że ten nie dotarł na umówione spotkanie w domu letniskowym. Sądzi, że to głupi kawał kumpli, tym bardziej, że przed południem mąż nagrał jej się na pocztę głosową i powiedział, że jest już na miejscu. Komu ma wierzyć: niezbyt lubianym przyjaciołom męża czy jemu samemu?

Dopiero na drugi dzień dociera do niej przerażająca prawda. On naprawdę zaginął. Nigdy nie dotarł na miejsce. Czyli musiał ją okłamać. Ale dlaczego? Zgłasza sprawę na policję i czeka. Niestety nie czuje się najlepiej sama w wielkim domu. Tym bardziej, że wydaje jej się, że ktoś po nim buszuje w nocy i w czasie jej nieobecności. Czyżby mąż? Co to za dziwne zachowania? Czemu miałyby służyć?

Opoką jest dla niej siostra ze swoją rodziną, ale nie może u nich przebywać bez końca. Bohaterka szybko konstatuje, że nie ma przyjaciół. Dziewczyny, z którymi się przyjaźniła, rozjechały się po świecie, a ona tak zaangażowała się w związek, nową pracę, remont domu, że nie zadbała o to, by podtrzymywać bliskie więzi. Dopóki wszystko układało się w miarę dobrze, nie myślała o tym, że w sumie jest samotna. Dopiero po zniknięciu męża dotarło do niej, że nie ma się do kogo zwrócić ze swoimi obawami. I strachem.

Na początku pisałam, że podczas lektury thrillera trzeba sobie najpierw wszystko poukładać, oddzielić rzeczy ważne od mniej ważnych. To teraz na końcu dodam jeszcze, że dobry thriller kończy się wielkim buuuum, po którym trzeba układać sobie wszystko od początku, bo zmienia nam się nie tylko punkt widzenia, lecz także ocena niektórych wydarzeń i osób. „Psychoterapeutka” to nie jest powieść, która wciąga od pierwszej strony, bo rozwija się dość powoli, ale po przekroczeniu pewnego punktu, trudno ją odłożyć, a co najważniejsze trudno przestać o niej myśleć jeszcze długo po przeczytaniu. Koniecznie przeczytajcie!

2 myśli nt. „Psychoterapeutka, Helene Flood”

  1. To jest właśnie problem wielu książek, że jak ktoś jest niecierpliwy to zmęczy się zanim dojdzie do tego punktu o którym wspominasz. 🙂 Psychoterapeutka też do tego sortu należy, na szczęście udało mi się wytrwać co np przy Idiota, Świat wg Garpa i wielu innych się nie udało 🙂 Psychoterapeutka jak się rozkręci to nie chce wypuścić z karuzeli i to jest jej zaleta 🙂 Polecam, Karol ;d

    1. Święta prawda. Dobrym książką trzeba czasami zaufać, dać im szansę, a one później to rekompensują. W Psychoterapeutka to idealny przykład.

Pozostaw odpowiedź Redakcja PolisaTurystyczna.pl Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *