Restauracja Babylon, Imogen Edwards-Jones

Pascal, 2014

Liczba stron: 437

Książki z serii Babylon to rodzaj przerywnika pomiędzy poważniejszymi pozycjami. Muszę jednak przyznać, że jest to przerywnik bardzo przyjemny, czyta się go błyskawicznie, często można się uśmiechnąć, po lekturze w głowie pozostaje kilka anegdot, którymi można błysnąć w towarzystwie. Czego chcieć więcej? Wcześniej poznałam kulisy funkcjonowania szpitala, dużego lotniska oraz luksusowego kurortu wypoczynkowego na wyspie. Tym razem trafiłam do drogiej londyńskiej restauracji szczycącej się gwiazdką Michelina.

Książka, podobnie jak inne z serii, powstała we współpracy z tzw. autorem anonimowym, czyli osobą lub osobami, które zdradziły tajniki funkcjonowania restauracji. Dzięki temu dowiadujemy się w jaki sposób przyznawane są prestiżowe gwiazdki Michelina, jak ważna jest lokalizacja, reklama oraz znany kucharz pracujący za kulisami. Poznajemy triki, które mają sprawić, iż zamówimy więcej i zostawimy w restauracji dużo pieniędzy. Okazuje się też, że im droższe danie, tym mniej zarabia na nim restauracja. Najwięcej zysku przynoszą napoje, przystawki, desery, stąd też obsługujący nas kelner będzie je zachwalał pod niebiosa i nieustannie zachęcał do zamówienia czegoś więcej niż danie główne.

Praca właściciela restauracji to zajęcie na całą dobę. Praktycznie nie ma dnia, żeby nie działo się coś niezwykłego, żeby nie musiał podejmować ważnych decyzji i łagodzić drażliwych sytuacji. Życie na pełnych obrotach sprzyja pewnym ryzykownym zachowaniom – na porządku dziennym jest alkohol, energii dodaje kokaina. Szefowie kuchni to osobny temat – każdy z nich przeświadczony jest o swojej doskonałości, każdy ma własne rytuały, sposoby na cyzelowanie smaku potraw oraz ukochane… noże.

Przeczytałam z przyjemnością, chociaż nie jestem fanką programów o gotowaniu. Towarzyszenie właścicielowi restauracji przez 24 godziny dało mi pojęcie o tym, że zarządzanie takim miejscem jest duży wyzwaniem, uświadomiły co składa się na ceny potraw, jak wielki wpływ na powodzenie przedsięwzięcia mają pracownicy oraz reklama i uczuliły na to, żeby nie zamawiać potraw przyozdobionych płatkami kwiatów 😉 Były w książce fragmenty, które mnie nużyły, na szczęście były krótkie i zazwyczaj były to dialogi, w których dyskutowano o znanych (przynajmniej w Anglii) kucharzach oraz sławnych restauracjach. Jeśli interesuje Was ta tematyka, to jestem pewna, że całą książkę przeczytacie z wielką uwagą. Polecam jednak nie tylko fanom Ramsaya, Bourdaina czy Jamiego Oliviera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *