Roznegliżowane, Iva Prochazkova

Wydawnictwo Afera, 2017

Liczba stron: 416

Tłumaczyła: Julia Różewicz

„Roznegliżowane” jest drugą częścią serii z komisarzem Marianem Holiną. Trochę obawiałam się, czy autorka sprosta wysoko podniesionej poprzeczce, jaką postawiła sobie pierwszą książką pt: „Mężczyzna na dnie”. Nie będę trzymała Was z napięciu i od razu powiem, że przeskoczyła tę poprzeczkę z gracją sarenki – „Roznegliżowane” trafiły na moją listę najlepszych książek w 2017 roku. Czytając tę powieść nie mogłam się doczekać chwili, gdy znowu będę mogła wrócić do lektury i poznać rozwiązanie zagadek piętrzących się przed Holiną  i jego współpracownikami.

W ogrodzie chińskiego biznesmena leży trup młodej dziewczyny. roznegliżowanej nieadekwatnie do grudniowej pogody. Policjanci obawiają się tego śledztwa, nie mają ochoty zagłębiać się w skomplikowane niuanse i interesy łączące ludność azjatycką mieszkającą w Pradze. Gdy poznają tożsamość dziewczyny, trafiają w miejsca tak odległe od siebie jak klub nocny, targowisko azjatyckie, czy mieszkanie niepełnosprawnego mężczyzny, którym w ciągu dnia opiekowała się zamordowana. Wszędzie natykają się na tajemnice. Właściciel klubu nie prowadzi idealnie legalnego interesu, na targowisku dzieje się tak wiele, że nie wiadomo, co z tego może być ważne. Niepełnosprawny i jego żona ukrywają największą tajemnicę. Holina i jego zespół nieźle się naganiają po Pradze, żeby to wszystko złożyć do kupy i poznać tożsamość mordercy.

Prochazkova tworzy niezwykle barwne i dopracowane postacie. Ponadto świetnie planuje sceny swoich powieści. Wszystko jest na swoim miejscu i każda odsłona ma sens, który czasem ujawnia się dopiero z upływem czasu. Chwilami może wydawać się, że ucieka zbyt daleko od kryminału, za bardzo zbliża się do powieści obyczajowej, lecz wcale tak nie jest – to od początku do końca jest zagmatwana, wielowątkowa, fantastycznie napisana powieść kryminalna. Dla mnie dodatkowym plusem jest to, że pokazuje pracę policji od podszewki, bo ja najbardziej lubię te kryminały, w których mogę śledzić postępy śledztwa i sama łączyć fakty. Prochazkova nie pisze tak mrocznie jak Skandynawowie, nie jest też tak śmieszna jak mogłoby nam się wydawać, choć są w książce zabawne sceny. To klasa sama w sobie. Koniecznie przeczytajcie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *