Rzymianami bendąc, Matthew Kneale

rzymianami-bendacWiatr od Morza, 2016

Liczba stron: 256

Intrygujący jest ten błąd w tytule. Mnie ponadto zaintrygował chomik (to małe coś w klatce na okładce). Już po kilku stronach wiadomo, że do błędów trzeba będzie się przyzwyczaić – dziewięcioletni Lawrence pisze zajmująco, ale sadzi mnóstwo błędów ortograficznych.  Jest narratorem w tej powieści, więc towarzyszy nam od początku do końca. Jesteśmy też zdani na jego percepcję, a należy pamiętać, że jest tylko małym chłopcem i nie wszystko jest w stanie właściwie ocenić.

Pewnego dnia mama Lawrenca i trzyletniej Jemimy postanawia wyruszyć w podróż do Rzymu. Kieruje nią strach – po rozstaniu z mężem i ojcem, rodzina jest napastowana przez niego. Mężczyzna pojawia się w okolicy, zagląda w okna, nastawia sąsiadów przeciwko swojej byłej żonie. W takiej sytuacji wyjazd na południe Europy, do miasta, które mama dobrze zna, bo spędziła w nim kilka lat przez ślubem, wydaje się właściwym wyjściem. Podróż jest długa, Jemima marudna, chomik Herman kłopotliwy (nikt nie załatwił formalności związanych z wywozem zwierzęcia). Na końcu drogi, ku uldze Lawrence’a, okazuje się, że w Rzymie mama ma grono oddanych przyjaciół, którzy użyczają im miejsca do spania. Lawrence nie jest do końca zadowolony, wkurzają go ciągłe przeprowadzki, niepewna przyszłość, chciałby wrócić do Anglii, oddać projekt z astronomii i podejść do egzaminów. Plany mamy są nieco inne.

Ta książka ma drugie dno, o którym z oczywistych względów, nie mogę tutaj napisać. Powiem tylko, że dość szybko domyśliłam się o co chodzi, co w najmniejszym stopniu nie przeszkadzało mi w dalszej lekturze. A nawet sprawiło, że czytałam z coraz większymi emocjami i zdenerwowaniem. Autor doskonale nakreślił postacie głównych bohaterów – Lawrence’a, inteligentnego chłopca, który wspiera mamę na każdym kroku, małej, rozkapryszonej Jemimy, która często pakuje ich w kłopoty, a przede wszystkim mamy, która robi wszystko, by ochronić swoje dzieci przed niebezpieczeństwem.

Doskonała! Naprawdę wciągająca, nietuzinkowa, świetnie przetłumaczona (współczuję tłumaczowi – cały czas musiał się pilnować, żeby robić błędy!, a to wbrew naturze tłumacza). Koniecznie musicie przeczytać!

2 myśli nt. „Rzymianami bendąc, Matthew Kneale”

    1. Nie, to książka dla dorosłych. Błędy robi chłopiec, który ją opowiada (spisuje). Szybko można przywyknąć do „na prawdę”, „homika” itp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *