Sekret hiszpańskiej pensjonarki, Eduardo Mendoza

Wydawnictwo Znak, 2009

Liczba stron: 156

W tej powieści przenosimy się trochę w przeszłość – pensjonariusz szpitala dla psychicznie chorych, który z wcześniejszej części znany jest czytelnikom jako fryzjer damski, otrzymuje propozycję nie do odrzucenia. W zamian za pomoc w śledztwie otrzyma szansę na zwolnienie ze szpitala. Z propozycją zwraca się do niego komisarz Flores oraz siostra zakonna. Sprawa dotyczy zniknięcia pensjonarki z internatu prowadzonego przez siostry zakonne.

Fryzjer, bo tak go będę nazywała, jako że jego imię jest nieznane, podchodzi do zadania bardzo rzetelnie i wpada w poważne problemy, którymi jednakże nie przejmuje się zbytnio. Przeciwnie, prze do przodu ze świadomością, iż jest to wyjątkowa szansa na pobycie na wolności, a może i otrzymanie zwolnienia warunkowego ze szpitala.

Podobnie jak w poprzedniej części, sprawa, którą rozwiązuje fryzjer jest skomplikowana i wariacka. Mniej tutaj satyry na społeczeństwo, a więcej brawurowych akcji i zagadek. Trochę zawiodłam się zakończeniem i rozwiązaniem zagadki, które według mnie nastąpiło zbyt pośpiesznie i zbyt wcześnie. Mimo to zaręczam, że wyśmienita zabawa jest gwarantowana. A ja tak przywiązałam się do przygód szalonego „lumpa”, że najchętniej od razu przeczytałabym „Oliwkowy labirynt”. Z tym muszę jednak poczekać, bo został w domu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *