Seks i inne przykrości, Joanna Fabicka

Wydawnictwo WAB, 2005

Liczba ston: 276

Jakoś lepiej mi ostatnio wchodzą książki typowo relaksacyjne… „Seks i inne przykrości” to właśnie taka książka napisana z przymrużeniem oka i serwująca duże dawki humoru.

Rudolf jest siedemnastolatkiem. Jego życie to pasmo wielu niepowodzeń, przykrości i problemów. Czego dotyczą? Na gruncie domowym musi znosić coraz to nowe szalone pomysły swoich rodziców. Ojciec, który zamarzył o karierze polityka pragnie zrobić sobie pozytywny PR i ofiaruje gościnę uchodźcom z Albanii. Tylko, że zamiast małżeństwa z małym dzieckiem, przybywa wieloosobowa rodzina, ze schorowanym staruszkiem i parą zwierząt hodowlanych. Na gruncie szkolnym Rudolf bywa odrzucany, niezauważany, wyśmiewany. Pragnie więc zrobić coś, by było o nim głośno i by zyskać sobie szacunek innych. Co zrobi i jakie z tego wyniknie zamieszanie? Pssst… Jeśli chodzi o przyjaźń to najbliżej mu do BB Blachy – chłopaka o poglądach skrajnie prawicowych, z którym łączy go to, że obaj zostali porzuceni przez zjawiskowo piękną Łucję. Przyjaźni się też z Elką, która wkrótce zostanie nieletnią matką. Sam Rudolf pragnie wreszcie sprawdzić się jako mężczyzna. Niestety, kandydatek jak na lekarstwo.

„Seks i inne przykrości” to trzecia część przygód Rudolfa Gąbczaka. Moja nieznajomość poprzednich części na szczęście nie odbiła się negatywnie na odbiorze tej powieści. Uśmiałam się jak norka, odprężyłam, zadumałam nad bardzo umiejętnie wplecioną krytyką współczesnego społeczeństwa. Autorka jednoznacznie ocenia polskie elity władzy – okazją jest tutaj kariera polityczna starszego Gąbczaka. Przy okazji zamieszania z ciążą Elki oraz happeningami Rudolfa pokazana jest szkoła – miejsce zarządzane przez mało kompetentnego dyrektora. Nie raz zaśmiałam się czytając o młodzieży – jej rozrywkach (głównie alkoholowych), słomianym zapale i improwizacji (zespół muzyczny, przynależność do klubu prawicowego), niezłomnych zasadach i postanowieniach, które tak łatwo złamać i zmienić, dobrych intencjach i zmiarach, które tak trudno wprowadzić w życie. Po prostu jakbym własnych uczniów oglądała przez lupę 🙂 Już wiem, że po serię z Rudolfem jeszcze sięgnę… to lek na gorsze samopoczucie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *