Siedem kobiet, Rebecca Miller

Muza SA, 2010

Liczba stron: 142

Siedem kobiet, siedem opowiadań, siedem niespokojnych umysłów. Dla mnie siedem kobiecych dramatów. Bohaterki opowiadań Miller różnią się pod wieloma względami – pochodzą z różnych środowisk, są wśród nich dojrzałe kobiety, są dzieci i kobiety dopiero co dorosłe, szukające swojej drogi w życiu. Niektóre mają stałych partnerów, są też takie, które poszukują swojej drugiej połówki, lub przed nią próbują uciec. Łączy je jedna cecha – wszystkie głęboko odczuwają i potrafią myśleć. Myślenie nie jest dobre, kiedy wolałoby się cieszyć tym, co jest. Bohaterki opowiadań Miller nie potrafią zadowolić się swoim dotychczasowym życiem. One wiedzą, że powinny dostać więcej. Wiedzą też, że to, co dostaną od życia zależy w dużym stopniu od nich samych. Ta świadomość popycha je do działania. Lub wręcz przeciwnie – pogrąża w odrętwieniu, gdy uświadamiają sobie, że nie ma takiej rzeczy, która ma moc odmiany ich losu.

Zazwyczaj unikałam opowiadań, ale od jakiegoś czasu coraz chętniej sięgam po tę formę literacką. Co do tego, że mam ochotę przeczytać opowiadania Rebeki Miller nie miałam najmniejszych wątpliwości, ponieważ do tej pory jestem pod wrażeniem jej powieści pt: „Prywatne życie Pippy Lee”. Autorka potrafi niezwykle sugestywnie oddać emocje kłębiące się w głowie kobiety, unika przy tym egzaltowanej pretensjonalności. Oszczędny język, surowy styl, błyskotliwe uwagi i granie na emocjach czytelnika autorka opanowała do perfekcji. Uwielbiam kiedy kobiety piszą o kobietach, odbieram takie książki bardzo osobiście i jestem przekonana, że mało kto umie ubrać emocje w słowa tak, jak ta amerykańska pisarka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *