Ślepy trop, Jorn Lier Horst

ślepy trop jorn lier horstSmak Słowa, 2016

Liczba stron: 414

Jak zwykle u Horsta mamy strony wypełnione akcją, rozterkami i mozolną, choć fascynującą, pracą skrupulatnego policjanta Wistinga.

Wisting wkrótce zostanie dziadkiem, jego córka remontuje dom, w którym zamieszka z córeczką w pobliżu ojca. Policjant wspiera ją każdego dnia i stara się spędzać z Liną jak najwięcej czasu. Pojawiają się jednak okoliczności wywracające do góry nogami śledztwo w sprawie zaginięcia taksówkarza, które otwarto pół roku wcześniej i właśnie miano zamknąć ze względu na brak tropów. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy przyjaciółka Liny znajduje w odziedziczonym po dziadku domu przedmiot, który łączy się z popełnionym w innym mieście przestępstwem. Wisting dociekając prawdy musi najpierw zweryfikować śledztwo, które zakończono z pozytywnym skutkiem w innym rejonie kraju. Ma świadomość, że wchodząc w kompetencje policjantów naraża się na wrogość i na pewno nie zjedna sobie ich przychylności.

Horst tym razem wziął na warsztat przestępczość zorganizowaną, współpracę policji z informatorami oraz różne style pracy funkcjonariuszy. Uczciwy, sumienny śledczy drąży sprawę, czyta raporty i rozmawia ze świadkami do chwili aż wyłoni się przed nim prawdopodobny przebieg zbrodni oraz motywy sprawcy. Policjant nastawiony na szybki sukces nagina fakty do swojej teorii i naświetla tylko te aspekty sprawy, które są w zgodzie z aktem oskarżenia. Zapewne czytelnika zainteresuje zasygnalizowany problem wybiórczego rejestrowania zdarzeń przez świadków przestępstwa oraz łatwość, z jaką można wpłynąć na ich zeznania. To wycinek wiedzy psychologicznej, z którego powinni zdawać sobie sprawę wszyscy ci, którzy pracują przy sprawach kryminalnych. Ponadto jak to zwykle bywa, dochodzi tu do rozdarcia pomiędzy obowiązkami zawodowymi a chęcią uczestniczenia w życiu rodziny.

Nauczona doświadczeniem postanowiłam nie zaczynać lektury wieczorem, bo wiedziałam, że może mnie zastać świt przed zakończeniem książki. Krótkie rozdziały sprzyjają przysłowiowemu powiedzeniu „jeszcze jeden rozdział i idę spać”. Nie myliłam się – historia jest bardzo wciągająca i angażująca. Czyta się błyskawicznie i dopiero po jakimś czasie dopadły mnie wątpliwości dotyczące fabuły – przede wszystkim dość mało przekonujące jest przedstawienie „złego policjanta”. Tak naprawdę do końca nie wiadomo, co popchnęło go do niechlubnego zachowania. I chociaż jest to istotna postać w przebiegu fabuły, to została zepchnięta na margines powieści.

Niemniej jednak jest to książka, którą fan kryminałów powinien przeczytać. Zakładam, że zrobi to z przyjemnością i zachłannością. Ja do Horsta mam wielkie zaufanie, jeśli chodzi o rozrywkę i zagadki kryminalne, które niełatwo rozwikłać. Polecam!

Jedna myśl nt. „Ślepy trop, Jorn Lier Horst”

  1. Ach, te pisarskie sztuczki. Czasem mnie to irytuje, że takie krótkie rozdziały i cliffhangery co jakiś czas potrafią przyciągnąć nawet do niezbyt wybitnej powieści.

    Choć i tak mistrzem łapania mnie sidła „tylko jeszcze jedna…” są gry komputerowe, a królową ich Civilisation.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *