Śmierć ma 143 cm wzrostu, Sebastian Fitzek

G + J Gruner + Jahr Polska, 2008

Liczba stron: 352

Intrygujący tytuł, prawda? Okładka też przyciąga wzrok. Dlatego książka znalazła się na moim podręcznym stosiku i szybko została przetestowana pod względem przydatności do czytania.

Robert Stern jest szanowanym prawnikiem. Jego życie osobiste legło w gruzach po śmierci nowonarodzonego syna. Od tej pory dni Roberta wypełnione są pracą, a potem pustką. Wszystko zmienia się w dniu, gdy znajoma pielęgniarka Carina poznaje go z dziesięcioletnim Simonem. Simon cierpi na nieuleczalną chorobę nowotworową i twierdzi, że podczas sesji hipnozy zrozumiał, że w poprzednim życiu był mordercą. Od czasu seansu hipnozy chłopiec widzi niepokojące obrazy. Gdy okazuje się, że dziesięciolatek potrafi wskazać miejsce ukrycia zwłok osoby zamordowanej długo przed jego narodzeniem, Robert zaczyna obawiać się o swoje zmysły. Do tego policja kieruje podejrzenia w stronę prawnika. Ktoś także próbuje wzniecić w nim nadzieję na ponowne spotkanie syna.

Książka pełna jest osobliwych zwrotów akcji, fabuła jest wartka, aż nawet za szybka dla takich jak ja miłośników wysmakowanych kryminałów skandynawskich. Nie sposób się nudzić przy powieści Fitzka. Niezdecydowanym i zniechęconym opisem reinkarnacyjnych wspomnień Simona zaręczam, że rozwiązanie zagadki jest jak najbardziej materialne i logiczne. Bardzo dobra książka na ciemne zimowe popołudnie, szczególnie dla miłośników literatury kryminalnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *