Sprawa Colliniego, Ferdinand von Schirach

WAB, 2013

Liczba stron: 159

Po dwóch wciskających w fotel zbiorach opowiadań, niemiecki adwokat, Ferdinand von Schirach, postanowił wydać powieść. Powiastkę, jeśli ocenimy ją po grubości i ilości stron. Jednak treść zawarta na tych stronach „Sprawy Colliniego” bardzo szybko wyprowadza czytelnika z błędu i nie pozwala traktować się pretensjonalnie i z góry. Stawia przed nim konkretne i istotne pytania, lecz niekoniecznie udziela na nie odpowiedzi.

Sprawa wydaje się prosta. Jest ofiara, narzędzie zbrodni i morderca. Ten ostatni, tytułowy Collini, nie próbuje uciekać ani mataczyć. Wręcz przeciwnie, postanawia milczeć. Czego brakuje? Oczywiście motywu, choć i bez niego można skazać winnego. Morderca, człowiek o nieskazitelnej opinii, otrzymuje obrońcę z urzędu – początkującego adwokata, co do którego nikt nie ma złudzeń. Okazuje się ponadto, że znał i podziwiał ofiarę – osiemdziesięcioletniego staruszka, zamożnego biznesmena. Czy uda mu się zachować bezstronność? Czy odnajdzie motyw zbrodni?

To przejmująca opowieść napisana w reporterskim stylu – chłodno, z dystansem, w telegraficznym stylu. Pokazuje nie tylko dylemat młodego prawnika, ale także jego drogę do prawdy, która każe mu przewartościować dotychczasowe postrzeganie świata. Przed czytelnikiem również stawia pytania, bo czyż człowiek może być dobry i zły jednocześnie? A może inaczej, czy dopuściwszy się zbrodniczych występków, można normalnie żyć, być szanowanym członkiem społeczeństwa, wspaniałym ojcem i dziadkiem? Albo odwrotnie: czy będąc przez całe życie skromnym, cichym, pracowitym, sympatycznym człowiekiem, można zmienić się w mordercę dokonującego okrutnej egzekucji na bezbronnym, dużo starszym człowieku?

Von Schirach stawia dużo takich pytań w powieści. W „Sprawie Colliniego”, powieści na wskroś współczesnej pojawia się także kwestia, która wydawała mi się sprawą zamkniętą, do której współcześni Niemcy niechętnie wracają. Chodzi oczywiście o „grzechy ojców”, a w przypadku naszego pokolenia to już chyba grzechy dziadków i pradziadków. Czy te nierozliczone nie uległy już przedawnieniu? W powieści możemy się dowiedzieć co stanowi prawo niemieckie i jak zostało sprytnie spreparowane, żeby chronić byłych nazistów. Dowiemy się też jaki finał miał proces w sprawie o morderstwo, od którego to wszystko się zaczęło.

Gorąco polecam miłośnikom książek, które stawiają pytania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *