Sto butelek na ścianie, Ena Lucia Portela

W.A.B., 2005

Liczba stron: 333

Opowieść snuta przez główną bohaterkę, Zetę, zabiera czytelnika do współczesnej Hawany. Miasta, w którym mieszkają ludzie o różnych kolorach skóry, poglądach, pochodzeniu społecznym. Różnorodność postaci zwielokrotniona poprzez żywą narrację sprawia, że książkę Porteli smakuje się wszystkimi zmysłami.

Zeta to półsierota, wychowywana przez mało odpowiedzialnego lecz kochającego ojca. Brak zasad oraz dyscypliny sprawił, iż dziewczyna sama wyznaczyła sobie kanon moralności i akceptowalnych zachowań. Wśród nich znajdują się liczne, przypadkowe, a także płatne kontakty seksualne oraz pociąg do używek, w tym narkotyków i rumu. Mimo rozbujałej erotyczności Zety, jej naiwności i skłonności do zachowań ryzykownych, jawi się ona czytelnikowi jako postać niezwykle sympatyczna, otwarta, szczera, prostolinijna. Opowiadając swoją historię Zeta ma niespełna trzydzieści lat oraz spory bagaż doświadczeń. Jej podejście do życia sprowadza się do usprawiedliwiania i wybaczania:

„Bo jeśli człowiek zacznie się zastanawiać, tak na poważnie, nad dowolnym zachowaniem ludzkim, choćby nie wiadomo jak dziwacznym lub przestępczym, zawsze w końcu znajdzie jakieś usprawiedliwienie. A jakże. Bo w każdej ludzkiej istocie, na szczęście lub na nieszczęście, znajduje się wszystko, co dobre, i wszystko, co złe.”

Środowisko w jakim przebywa składa się z wielu nietuzinkowych postaci. Jej najbliższa przyjaciółka  – Linda jest uznaną pisarką, podróżującą po świecie, feministką i lesbijką. Ona wprowadza Zetę w świat podobnych sobie kobiet, których perypetie, nie tylko miłosne Zeta opisuje ze swadą i lekkością. Sama Zeta jest w nieformalnym związku z dużo od siebie starszym mężczyzną, niezrównoważonym psychicznie sadystą, traktującym ją jak rzecz i wyładowującym na niej wszystkie swoje liczne frustracje.  Dziewczyna nie potrafi uwolnić się od tego związku, jest uzależniona psychicznie od swojego oprawcy i żadne wyrządzone krzywdy nie wpływają na jej racjonalne myślenie.

Autorka przedstawia kobiety takie, jakimi są – te silne, mocno stąpające po ziemi, takie jak Linda i te podchodzące do życia emocjonalnie, przewrażliwione, oddające swoje serce na tacy każdemu, kto chce po nie sięgnąć. I choć książka dzięki narracji nie epatuje cierpieniem i smutkiem – czytelnik odczuwa ból istnienia ukryty i przemycony gdzieś pomiędzy.

Portela pokazuje też Hawanę – miasto kontrastów, skąpane w słońcu, wypełnione domami, w których tłoczą się dziesiątki ludzi, którzy dniem i nocą próbują udoskonalać swoje mocno niedoskonałe lokum. Stąd też wywodzi się humorystyczne i potoczna nazwa budynku, w którym rezyduje bohaterka – Zakątek Wesołego Młotka. To miasto, w którym nikt nie dziwi się całonocnym imprezom do białego rana, z tańcami na schodach i alkoholem lejącym się strumieniami.

Wcześniej miałam jakiś obraz Kubańczyków i Kuby stworzony przez Leonardo Padurę. Po tej lekturze poznałam Hawanę z punktu widzenia kobiety – miasto bardziej malownicze, opisane w żywszych barwach, choć nie mniej brutalne i bezwzględne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *