Supermarket Bohaterów Radzieckich, Jachym Topol

Czarne, 2005

Liczba stron: 78

Ostatnio jedna z amerykańskich blogerek książkowych zamieściła wpis pt: Książka prowadzi do książki. To właśnie „Supermarket Bohaterów Radzieckich” naprowadził mnie na powieść Stasiuka pt: „Jak zostałem pisarzem”, ponieważ napisany został jako przedmowa do jej czeskiego wydania. Pierwotny tytuł to „Jak wędrowaliśmy do Stasiuka”. „Supermarket” nabyłam w namiocie z książkami podczas pobytu nad morzem jako rezerwę na podróż, gdy wydawało mi się, że nie starczy mi książek przywiezionych ze sobą. Gdy jednak dobrze wczytałam się w opis na okładce postanowiłam najpierw zapoznać się z autobiograficzną powieścią Stasiuka, a potem zobaczyć co do powiedzenie ma jego czeski kumpel. Teraz, z perspektywy czasu widzę, że to było dobre posunięcie.

Topol wraz ze swoimi kolegami literatami wybiera się na sentymentalną podróż do Polski w odwiedziny do Andrzeja Stasiuka, z którym znają się od lat. Mają przy okazji przeprowadzić z nim wywiad dla zainteresowanych czasopism czeskich. Panowie chcę mieć jak najbardziej egzotyczną i malowniczą podróż do Wołowca położonego przy granicy polsko-słowackiej, więc gdzie się da idą pieszo. Przechodzą przez góry i stołują się w małych przygranicznych miasteczkach poznając lokalnych świrów oraz historię tych miejsc. Suto zakrapiana alkoholem wyprawa dociera wreszcie, dość styrana na miejsce, gdzie jakoś brakuje czasu na przeprowadzenie zleconych wywiadów z Andrzejem.

Topol pisze wyśmienicie – podobnie jak przy „Jak zostałam pisarzem” raz po raz parskałam śmiechem. Jednak wartość tej niewielkiej książeczki polega przede wszystkim na tym, co zostało opowiedziane o miejscach, przez które przechodziła międzynarodowa grupa literatów. Ten niewielki spłachetek ziemi miał bardzo skomplikowaną historię, w grobach leżą Polacy, Łemki, Niemcy, Ukraińcy służący w armii niemieckiej i Słowacy. W czasie wojny nie ominęły tego regionu walki, a ziemia przechodziła z rąk do rąk. Topol pochyla się nad tymi ludźmi i nad tą ziemią. Bo to nie dzięki alkoholowi pitemu w nienormalnych ilościach wyprawa się udała, ale dzięki miejscom, o których warto pamiętać.

Taka mała książeczka, a tak dużo ważnej treści. Postanowiłam posprawdzać co jeszcze ma do zaoferowania współczesna literatura czeska, ponieważ moja wiedza o niej sprowadza się do Pawlowskiej, Viewegha oraz Kundery. Ponadto koniecznie powinnam poczytać „Duklę” Stasiuka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *