Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki), Anna Fryczkowska

szesc-kobiet-w-snieguBurda Książki, 2016

Liczba stron: 284

Czuję się nabrana. Książka, która na okładce ma plamy krwi, napis MUSIAŁA ZABIĆ JEDNA Z NICH oraz opis, z którego można wywnioskować, że dostaniemy klasyczną powieść kryminalną typu „zamknięty pokój”, okazała się dużym rozczarowaniem.

W śnieżny, styczniowy wieczór grupa koleżanek przyjeżdża na babskie spotkanie do Zuzi i jej nowego, eleganckiego domu położonego na bardzo, bardzo dalekich przedmieściach Warszawy. Nie wszystkie zaproszone dziewczyny mają odwagę przedzierać się przez śnieżycę, więc ostatecznie jest ich tylko sześć. Zanim jedna z nich zginie, dobrze poznajemy życie każdej z pań. Początek książki to charakterystyki postaci. Gdzie kto pracuje, jak jej się układa w związku, z kim sypia, jaka jest dla innych, ile znaczy dla niej kariera, z którą z dziewczyn się nie dogaduje. W pewnym momencie obawiałam się, że autorka scharakteryzuje w ten sposób tytułową sukę – z kim się ostatnio pogryzła, przed którym psem pręży ciałko itp.

Kiedy wreszcie jedna z kobiet umiera (nie z przyczyn naturalnych) okazuje się, że praktycznie każda coś ukrywa, każda z nich miała możliwość popełnienia zbrodni i motyw. Ale nie, akcja nie rusza z miejsca. Wracamy natomiast do charakterystyk, z tym, że teraz dowiadujemy się nieco więcej o bohaterkach. Oprócz tego mamy dużo biegania po schodach, niszczenia śladów, trzaskania drzwiami, trochę szlochów, obrażania się. W końcu zagadka zostaje rozwiązana, ale to jeszcze nie koniec. To, co dzieje się na końcu jest najciekawsze, ale, w moim odczuciu, nie ratuje tej książki.

Nazwanie tej książki kryminałem jest dość dużym nadużyciem. To powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym, aczkolwiek autorka skupiła się w niej na charakterystykach postaci, które, trzeba przyznać, wychodzą jej bardzo zgrabnie. Zabrakło natomiast nici łączących wszystko w jedną całość. Mnie większość powieści obyczajowych BARDZO nudzi. Nic w tym dziwnego, skoro w prawdziwym życiu nie interesuje mnie kto z kim i dlaczego, więc tym bardziej nie jestem zainteresowana taką tematyką w książkach. Jeśli jednak lubicie obyczajówki, książka może Wam się podobać, a wątek kryminalny nie powinien przeszkadzać.

5 myśli nt. „Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki), Anna Fryczkowska”

    1. Prawda? Też mnie zaciekawił! Ogólnie recenzja, mimo że niby negatywna, bardzo mnie zachęciła 😀 W sumie nie ma nic gorszego nic sknocony kryminał, często na takie trafiam, bo je wręcz pochłaniam, ale to zawsze boli. Nie mówię już o wydanych pieniądzach, ale o pomyśle, który mógł być fajnie wykorzystany…

  1. Niedawno czytałam Tany French Ścianę sekretów (chyba to rezenzowałaś) – tam to była dopiero epopeja „kto z kim i dlaczego”. To dopiero nazywa się sknocony kryminał. A poprzednia książka pani Fryczkowskiej też była kryminałem chyba tylko w połowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *