Szlak kości, Elly Griffiths

Wydawnictwo Literackie, 2011

Liczba stron: 355

Nieopatrznie zaczęłam czytać kolejny cykl. Tyle już mam zaczętych, że chyba muszę robić jakieś dodatkowe notatki. Ten wyróżnia osoba głównej bohaterki, Ruth Galloway, która z wykształcenia jest archeologiem, specjalistą od datowania kości. Ruth dobiega czterdziestki, pracuje na uniwersytecie, ma nadwagę, ubiera się w stroje „maskujące” – szaro-bure i niekształtne. Mieszka w odludnym miejscu, w pobliżu morza i Słonych Błot, zdradliwego podmokłego terenu. Towarzystwa dotrzymują jej dwa koty.

Ruth zostaje poproszona o pomoc w identyfikacji znalezionych na plaży kości. Policjant – Harry Nelson, ma nadzieję, że odnalazł szczątki zaginionej dziesięć lat wcześniej kilkuletniej dziewczynki. Kiedy Ruth określa wiek kości na kilka tysięcy lat rozwiewa się nadzieja na rozwiązanie starej sprawy. Ruth mimo wszystko zostaje zaangażowana w śledztwo, a jej wiedza historyczna i archeologiczna bardzo się przydaje. Tym bardziej, że kobieta należała do grupy archeologów, którzy dokonali odkrycia pogańskiego miejsca kultu na pobliskiej plaży. Całe wydarzenie miało miejsce mniej więcej w tym samym czasie kiedy zaginęła dziewczynka. Czy wmieszany jest któryś z archeologów? Komu Ruth może ufać?

Połączenie kryminału z książką o archeologii bardzo mi odpowiada. Główna bohaterka również wydała mi się sympatyczna, chociaż chwilami raziła jej naiwność. Autorka idealnie wybrała miejsce akcji swojej książki – burze, przypływy, zdradliwe błota, wąskie ścieżki, z których łatwo zboczyć i zgubić się w ciemności na terenie zalewowym, to tylko niektóre z elementów krajobrazu Słonych Błot. Sama zagadka kryminalna przez co najmniej połowę książki trzymana jest trochę na drugim planie – na pierwszy wybijają się perypetie Ruth Galloway. No i niestety bezbłędnie wskazałam na winnego w momencie, gdy tylko pojawił się „na scenie.” Liczę na to, że autorka jeszcze się rozkręci, i że kolejny tom przyniesie więcej zaskoczeń. Bo na pewno po niego sięgnę, jeśli nadarzy się taka okazja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *