Archiwa tagu: 2009

Podsumowanie 2009

 Przeczytałam 171 książek.

Jestem w trakcie czytania dwóch kolejnych, których na pewno nie uda mi się dziś skończyć (chyba że wywołam bunt na pokładzie i nigdzie nie pójdę).

Trochę statystyk:

książki polskich autorów: 39

książki napisane przez kobiety: 78

książki napisane przez mężczyzn: 87

książki autorstwa par mieszanych: 6

literatura faktu: 16

fikcja literacka: 155

w tym literatura dla dzieci i młodzieży: 13

książki przeczytane po angielsku: 9

niedoczytane: 4 (E. Czepiel – „Jasne błękitne okna”, O. Pamuk – „Nowe życie”, T. Piątek – „Dobry pan”, A.S. Byatt – „Opętanie” – w tym przypadku zawiniła nie treść, a czcionka, która mordowała moje oczy; poczekam na wznowienie, lub spróbuję znaleźć lepsze wydanie w oryginale).

Postanowień nie mam.

Kurlandzki trop, Tobiasz W. Lipny

Wydawnictwo W.A.B. 2007

Liczba stron: 247

Głupio zrobiłam ociągając się z lekturą tej książki. Po mocno erotyzującym „Barocco” chciałam poczekać ze dwa tygodnie przed kolejną książką Lipnego. Zrobiło się kilkanaście tygodni, podczas których zapomniałam jak przyjemne może być czytanie o hermetycznym światku historyków sztuki oraz o zagadkach związanych z zaginionymi, nieodkrytymi, ukrytymi eksponatami muzealnymi. Ponowne spotkanie z Karolem …skim okazało się być jednak nawet bardziej ekscytujące niż mogłabym się spodziewać.

Mentor Karola profesor Bandura zostaje zamordowany w prowincjonalnym miasteczku Soból koło Wrocławia. Profesor wyjechał z miasta, by pomóc w identyfikacji obrazu, zginął badając pochodzenie tego dzieła sztuki. Przed śmiercią wysłał list do Karola z prośbą o odszukanie wszelkich informacji na temat zaginionych zbiorów muzeum kurlandzkiego. Tym samym Karol zostaje postawiony w sytuacji honorowej – musi dowiedzieć się komu pokrzyżował plany przyjazd profesora do Sobola i dlaczego Bandura musiał zginąć. W tym celu wyrusza na spotkanie z historią.

Bada sprawę przez kilka miesięcy, korzysta ze znajomości, zasobów internetowych, w końcu trafia do pałacu w Sobolu, by tam dokonać ostatecznego odkrycia. Zanim jednak do tego dojdzie, Karol poddany zostaje wielu próbom, w tym próbom wierności swojej aktualnej partnerce. Niestety, tego sprawdzianu nie zalicza i przeżywa kilka łóżkowych przygód prosto z katalogu filmów porno – dwie młode nimfomanki, kobieta w ciąży, starsza bujna piękność itp. Jego ślad znaczy także spora kolekcja trupów.

Ten dość nachalny erotyzm trochę mnie śmieszył – tak jakby książka miała trafić swoją treścią do przeciętnego faceta, by podbudować jego ego. Bardzo odpowiada mi humor w książce, szybki rozwój wypadków, logika fabuły oraz powiązanie kryminału z historią sztuki. W porównaniu do „Barocco” wydarzenia były bardziej klarowne, powiązania przejrzyste, książka jeszcze bardziej zajmująca. Niedługo sprawdzę jak się ta sprawność pisania przełożyła na fabułę kolejnej książki Tobiasza W. Lipnego pt: ‚Brukselska misja”.

Pijani Bogiem, Max Cegielski

Wydawnictwo W.A.B. 2007

Liczba stron: 277

Max Cegielski kilkakrotnie gościł w Pakistanie. Swoje wrażenia spisał w książce pod wiele mówiącym tytułem „Pijani Bogiem”. Autor koncentruje się bowiem na kwestii wiary, obrzędach oraz muzułmańskich świętych. Widać zafascynowanie oraz otwartość autora na wszelkie kwestie związane z religią oraz chęć poznania skomplikowanych podziałów religijnych na terenie Pakistanu.

Autor zaprzyjaźnia się z rodziną muzyków grających na bębnach zwanych dholi, znajduje wspólny język z młodym specem komputerowym, bierze udział w świętach zwanych ursami. Podczas urs zgłębia istotę mistycyzmu oraz sufizmu, obserwuje brutalną tradycję samobiczowania, w oparach haszyszu pozwala się porwać rytmom tradycyjnych instrumentów muzycznych oraz hipnotycznym i transowym występom mistyków, fakirów oraz derwiszów.

Autor pragnie jednak wniknąć głębiej w poznanie islamu. Okazuje się jednak, że większość prostych ludzi nie potrafi wytłumaczyć reporterowi bardziej skomplikowanych kwestii związanych z sunnitami, szyitami, kultem sufich, czy znaczeniem religijnych okrzyków takich jak „Mast Kalandar”. W swojej podróży ma także okazję doświadczyć różnicy w pojmowaniu islamu między fundamentalistami oraz bardziej tolerancyjnymi odłamami muzułmańskich wiernych.

Podróż Cegielskiego zostaje przerwana przez wybuch wojny między światem zachodu a islamem tuż po ataku na WTC, jednakże autor nie poświęca wiele miejsca polityce, czy też reakcjom ludzi na tragiczne wydarzenia 2001 roku.

Książka nie jest zbyt łatwa w odbiorze, szczególnie dla takiego laika, jakim jestem. Dotychczas moja wiedza o islamie sprowadzała się do kilku cliche, a Afgańczyków, Pakistańczyków, mieszkańców Iranu i Iraku wrzucałam do jednego wora. Teraz jestem odrobinę bardziej oświecona, chociaż daleko mi do stwierdzenia, że rozumiem istotę islamu czy też konfliktów na tle religijnym na wschód od Europy.

Autor 80% książki poświęca na kwestie związane z religią, marginalnie traktując codzienne życie Pakistańczyków, ich kuchnię, zainteresowania, rolę kobiet w tym tradycyjnym społeczeństwie. Zabierając się za tę książkę liczyłam właśnie na typowe wspomnienia podróżnika, co więcej, chciałam uzupełnić swoją wiedzę o krajach islamskich, ponieważ moja ciekawość została rozbudzona po lekturze powieści „Tysiąc wspaniałych słońc”. Zawiodła mnie szata graficzna – jest tam tylko kilka mało reprezentatywnych czarno-białych fotografii, które nie wiadomo, co ilustrują. Jednak fakt, iż nie porzuciłam książki można interpretować na jej korzyść.

Ostateczne wyjście, Natsuo Kirino

Wydawnictwo Sonia Draga, 2005

Liczba stron: 584

Cztery kobiety pracują w fabryce gotowych zestawów obiadowych. Trzymają się razem wspierając przy wyczerpującej fizycznie pracy. Po pracy zazwyczaj wypijają razem kawę na terenie zakładu, chwilę rozmawiają, a potem ich drogi się rozchodzą. Więź, która wytworzyła się między nimi trudno nazwać przyjaźnią. Każda z nich jest nieszczęśliwa, każda ma nieudane życie i poczucie porażki. Praca, którą wykonują jest dla nich niczym więcej, jak źródłem utrzymania, choć niektóre z nich egzystują na skraju nędzy i minimum socjalnego.

Kiedy jedna z nich morduje swojego brutalnego męża, który pogrążył siebie i swoją rodzinę poprzez hazard i miłość do prostytutki, pozostałe postanawiają jej pomóc w pozbyciu się ciała. Masako staje się motorem całego działania, które sprowadza na nie podejrzenia policji, zemstę właściciela kasyna, który za sprawą tej nieprzyjemnej sprawy utracił cały swój dorobek oraz drobnego oszusta, który wietrzy niezły interes zależny od współpracy Masako. Czy człowiek może żyć normalnie po tym jak stał się współwinnym morderstwa? Gdzie leży granica normalności? Kto jest większym przestępcą – ten, który zabija, by się wzbogacić, czy ten, który pragnie spokoju w życiu?

To mocna książka, niepokojąca, odpowiedzialna na moje koszmarne sny. Trudno się po niej otrząsnąć, trudno stanąć po którejkolwiek ze stron. Tak naprawdę żadna z postaci w książce nie jest sympatyczna, czy choćby przyjemna. Jednak trudno je zakwalifikować jednoznacznie – to postacie na wskroś tragiczne, niezdolne do ułożenia sobie życia, przegrane i postawione w sytuacji z jednym tylko ostatecznym wyjściem. Wyjściem, którego nigdy wcześniej nie brały pod uwagę w swojej ponurej egzystencji, wyjściem, po którym życie nigdy już nie będzie takie samo.

Rasmus rycerz Białej Róży, Astrid Lindgren

Nasza Księgarnia, 1995

Liczba stron: 144

„Rasmus rycerz Białej Róży” zakończył serię książek o nastoletnim detektywie Kalle Blomkviscie. Tytułowy Rasmus jest pięciolatkiem, który wraz z ojcem wynajmuje jeden z domów w miasteczku, by tam w spokoju spędzić lato. Ojciec Rasmusa jest naukowcem, który stał się sławny za sprawą opracowania wzoru na lekki i nieprzepuszczalny metal, materiał ważny dla rozwoju techniki. Od momentu spotkania z Ewą-Lottą i jej przyjaciółmi mały Rasmus marzy o tym, by zostać członkiem bractwa Białej Róży.

Rycerze Białej Róży, czyli Kalle, Anders i Ewa-Lotta, powracając z nocnej wyprawy są świadkami porwania Rasmusa oraz jego taty. Nieustraszona Ewa-Lotta wykorzystując nieuwagę jednego z porywaczy wsiada do samochodu kidnaperów i razem ze wszystkimi zostaje wywieziona na wyspę, na której przestępcy próbują groźbą wymóc na naukowcu wydanie wzoru na przełomowy wynalazek. Dwaj pozostali członkowie Białej Róży działają w ukryciu.

Jest to bardzo dobra przygodowa książka, w której sporo się dzieje. Podobała mi się chyba najbardziej z całej serii. Momenty dramatyczne przerywane są przez mocno śmieszne odzywki bohaterów, akcja rozwija się szybko, młodzi ludzie z wrodzonym wdziękiem i sprytem przechytrzają dorosłych złoczyńców. Moje dziecko jednak ocenia ją słabiej, ponieważ nie spodobał mu się wzruszający finał całej afery.