Archiwa tagu: 2011

Czyste sumienie, Charlaine Harris

Znak, 2011

Liczba stron: 299

Kolejna część przygód Lily Bard w prowincjonalnym miasteczku Shakespeare nie rozczarowuje. Bohaterowie znani z poprzednich części sprawili, że poczułam się jakbym spotkała się ze znajomymi, których ostatnio widziałam w wakacje. Lily wciąż sprząta okoliczne mieszkania – ma jednak mniej klientów, ponieważ wielu z jej pracodawców zginęło śmiercią tragiczną i niespodziewaną. Na szczęście coraz lepiej układa jej się z poznanym w dramatycznych okolicznościach prywatnym detektywem Jackiem.

W drodze z jednej pracy do drugiej Lily zauważa coś na wąskiej leśnej ścieżce. Kierowana ciekawością idzie sprawdzić zaparkowany między drzewami samochód. To, co znajduje na miejscu, studzi jej niepohamowaną ciekawość. W samochodzie siedzi zamordowana Deedra z Apartamentów Ogrodowych. Wszystko wskazuje na to, że zabił ją jeden z jej licznych kochanków, ponieważ Deedra znana była z bardzo rozwiązłego stylu życia. Sprawę prowadzi kobieta – szeryf, z którą Lily nie może się za bardzo dogadać. Niestety, to nie ostatnia przykra sprawa, która ma miejsce w Shakespeare.

Ta część mogłaby nosić tytuł „Seks, kłamstwa i kasety video,” gdyby tylko ten tytuł nie był zajęty przez film popularny dobre kilkanaście lat temu. Wszystkie trzy elementy tej nazwy są istotne w powieści. Warto sprawdzić 🙂

Nie jest to literatura najwyższych lotów i istotne jest aby o tym wiedzieć zanim sięgnie się po książkę. Seria o Lily Bard to czytadło, które jest doprawdy zajmujące – świetne na podróż lub jako odskocznia po ciężkim dniu. Najlepiej czytać książki po kolei, ale jeśli ktoś sięgnie wyrywkowo po jeden z tomów, to też nie stanie się żadna krzywda. Ja jestem zwolenniczką cyklu i chętnie sięgam po kolejne ukazujące się na polskim rynku powieści. Zachęcam!

Brzechwa dla dorosłych

Prószyński i S-ka, 1998

Liczba stron: 304

Wybór i opracowanie: Andrzej Możdżonek

Wszyscy znamy wiersze Brzechwy kierowane do młodszych czytelników, ale niewielu wie o tym, że autor pisał również dla dorosłego czytelnika. I to pisał niemało i różnorodnie. Nie był tylko i wyłącznie satyrykiem, ponieważ zachowało się sporo wierszy lirycznych jego autorstwa.

Redaktor tego wydania wybrał wiele różnorodnych form z literackiej spuścizny Brzechwy. Podzielił je na następujące działy: liryki, wiersze satyryczne, kabaretiana, humoreski, felietony oraz opowiadania z dreszczykiem. Większa część

Mimo znacznego upływu czasu od momentu powstania materiału zebranego w książce, trzeba przyznać, że dobrze się go czyta. Przypuszczam, że dzięki temu, iż Brzechwa porusza tematy uniwersalne – zazdrość, miłość, namiętność, nienawiść itp. Tłem wydarzeń jest życie współczesnej autorowi Warszawy. I choć jestem z pokolenia pamiętającego czasy pustych półek i kolejek, to wstrząsnęły mną mandarynki sprowadzane z Rzymu za pośrednictwem ambasady. Generalnie Brzechwa pisze o bardziej zamożnej warstwie społeczeństwa – posiadaczach samochodów, gosposi, ludziach stołujących się w restauracjach – w sumie nic dziwnego, sam obracał się w takim towarzystwie.

Najbardziej podobały mi się wiersze satyrycznie, w nich przede wszystkim wierszyki z morałem. W drugiej kolejności polubiłam opowiadania z dreszczykiem zamykające ten tom. Cieszę się, że książka wpadła w moje ręce i pokazała mi inne (dorosłe) oblicze jednego z ulubionych pisarzy wszystkich dzieci.

Kolor magii (komiks wg powieści Terry’ego Pratchetta)

Nie mam cierpliwości dla Pratchetta. Często czytam pozytywne recenzje jego powieści, napalam się, wypożyczam jakąś książkę, po czym następuje spore rozczarowanie. Tym razem postanowiłam pójść na skróty i wypożyczyłam komiks na podstawie powieści „Kolor magii.” I znowu nastąpiło to samo – nuda, nuda, nuda…

Ten komiks jest dość cienki. Siadałam do niego ze trzy razy i dotrwałam najwyżej do połowy.

Co mi się nie podoba:

– dziwne nazwy postaci i krain,

– nieprzekonujące postacie, do których nie czuję sympatii, i których losy ZUPEŁNIE mnie nie interesują,

– dziwne skróty fabularne – w jednej chwili bohaterowie przeżywają jakąś „mrożącą krew w żyłach” przygodę, a po chwili znajdują się w innym miejscu za sprawą jakiegoś zagięcia czasoprzestrzeni,

– wyskakujące zewsząd potwory,

– pojawiające się na drodze światy / miasta / krainy znajdujące się w nieprawdopodobnych miejscach (np. w drzewie),

– generalnie nie trawię braku reguł w fabule, nie przekonuje mnie pratchettowski styl ani jego pomysły.

Komiks przepełnił czarę rozczarowania. Teraz definitywnie mówię good-bye wszelkim Pratchettom i uodparniam się na kuszenie jego powieściami.

Zachęcam do przeczytania dyskusji na temat twórczości T.P., która wczoraj rozgorzała pod moim wpisem na Facebooku. A Wy do której grupy się zaliczacie: zwolenników twórczości tego autora czy jej przeciwników?

Minotaur, Benjamin Tammuz

Claroscuro, 2010

Liczba stron: 204

Nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać po powieści współczesnego pisarza izraelskiego. Odrobinę obawiałam się nadmiernego rozpolitykowania albo religijnych ekscytacji. Moje obawy na szczęście nie nie potwierdziły się, ponieważ Tammuz napisał książkę o ludziach, ich namiętnościach i pragnieniach. To temat uniwersalny.

Książka podzielona jest na cztery nierówne objętościowo rozdziały. Każdy z nich przedstawia jednego z bohaterów rozgrywającego się dramatu. Na samym początku poznajemy Theę, nastoletnią, praktycznie niczym niewyróżniającą się Brytyjkę. Pewnego dnia dziewczyna wpada w oko dużo od niej starszemu agentowi obcego wywiadu przebywającemu na terytorium Wielkiej Brytanii. Platoniczna miłość, która jest spełnieniem jego marzeń i pragnień nie ma przyszłości. Agent zdobywa jednak informacje o dziewczynie i zaczyna wysyłać jej listy, w których nie skrywa swojej miłości. Po pewnym czasie pozwala dziewczynie na wysyłanie odpowiedzi na poste restante. Przez cały czas nie zdradza swojego imienia ani nazwiska.Ten dziwny listowny związek z pełnym namiętności, czułym mężczyzną w dużym stopniu rzutuje na życie Thei. Dziewczyna wydaje się oczekiwać pojawienia tajemniczego kochanka.

W pozostałych rozdziałach możemy bliżej przyjrzeć się wszystkim mężczyznom pojawiającym się w życiu Thei. Każdy fragment przybliża nas do dramatycznych wydarzeń osobiście dotykających wszystkie osoby tego dramatu.

W pewnym sensie to powieść kosmopolityczna – dużo w niej nawiązań do kultury europejskiej – muzyki klasycznej, literatury. Pojawia się także sporo elementów związanych z najnowszą historią Izraela i Palestyny. Historia i polityka są jednak tłem wydarzeń. Dominującym tematem jest namiętność. A jak namiętność to i człowiek często gubiący się w swoim człowieczeństwie, poszukujący, eksperymentujący, wystawiający swoje życie na próbę.

Bardzo mi się podobało! Polecam!

Wpływowe kobiety Drugiej Rzeczypospoltej, Sławomir Koper

Bellona, 2011

Liczba stron: 411

Kto czytał poprzedni wpis, wie jak wielkie wrażenie zrobiła na mnie ta książka. „Wpływowe kobiety Drugiej Rzeczypospolitej” to nie tylko skrócona biografia wybranych, wybitnych kobiet żyjących w tamtej epoce, ale także obraz mentalności i zachowań ludzi. Autor skupia się głównie na literatkach: Zofii Nałkowskiej, Marii Dąbrowskiej, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Irenie Krzywickiej (znanej przede wszystkim ze skandali obyczajowych oraz odważnych tematów poruszanych w felietonach) oraz Marii Morskiej – autorce felietonów związanej ze Skamandrytami. Oprócz wyżej wymienionych kobiet pozostałe rozdziały poświęcone są: Jadwidze Beck – żonie Ministra Spraw Zagranicznych, Katarzynie Kobro – rzeźbiarce i artystce znanej również z tego, że była żoną Strzemińskiego.

Niech Was nie zwiedzie użyty przeze mnie zwrot „skrócona biografia.” Nie znajdziecie tu suchych faktów, dat i sztywnych komunałów. Wręcz przeciwnie – w każdym rozdziale błyszczy cała plejada rozmaitych postaci, wszak elity artystyczne doskonale się znały. O losach kobiet opowiada się w książce przez pryzmat ich powiązań z innymi, dokonań artystycznych oraz skandali, w które się angażowały. Mamy niewierne żony i takich mężów, aprobowane przez współmałżonka romanse i dłuższe związki, relacje homoseksualne, śmiałe jak na owe czasy wypowiedzi w mediach, problemy sercowe, materialne, rodzinne. Miłość i śmierć. Radość i łzy. Wzloty i upadki.

Autor opisuje losy wszystkich pań od dzieciństwa aż do śmierci. Pokazuje jak funkcjonowały w zupełnie innej – powojennej epoce. Cytuje wiele opinii im współczesnych, prezentuje bogatą bibliografię opartą na dziennikach, wspomnieniach oraz wywiadach. (Dokładnie przestudiowałam bibliografię do tej książki czerpiąc z niej wiele inspiracji).

Książka napisana jest bardzo przystępnym językiem. Czyta się ją lepiej niż niejedną powieść. Mnie ujęła jeszcze jedna rzecz. Autor w kilku miejscach podkreśla, że obecnie łatwo i szybko oceniamy innych, sami żyjąc w o wiele bezpieczniejszych i bardziej sprzyjających czasach niż ci, którzy przeżyli wojnę i zostali skonfrontowani ze reżimem stalinowskim. Nie wiemy jak sami zachowalibyśmy się w sytuacji wyboru – możliwość publikacji (a co za tym idzie zarobków) za poparcie czy lojalność w stosunku do systemu. Sławomir Koper nikogo nie ocenia, przedstawia fakty starając się, aby pochodziły z kilku źródeł.