Archiwa tagu: 2015

Obwód głowy, Włodzimierz Nowak

obwod glowy włodzimierz nowakDowody na Istnienie, 2015

Liczba stron: 310

Ciężko będzie mi napisać coś niebanalnego o książce, która zrobiła na mnie tak duże wrażenie i wymęczyła do tego stopnia, że musiałam ją odkładać na dłuższy czas, żeby ochłonąć i nie zwariować. Na szczęście nie wszystkie reportaże zebrane w tym tomie mają tak silny przekaz emocjonalny. Wszystkie jednak łączy tematyka – dotyczą pogranicza polsko-niemieckiego oraz wzajemnych stosunków obu narodów. A te, jak wiemy z historii, były i nadal są mocno skomplikowane.

Część historii dotyczy czasów wojennych. To one robią największe wrażenie. Niezapomniana dla każdego czytelnika będzie opowieść o „Nocy w Wildenhagen” czyli współczesnym Lubinie na Dolnym Śląsku. W dniu wkroczenia Rosjan, których nadejście poprzedzała ponura sława, wiele kobiet i dziewczynek popełniło samobójstwo w obawie, że padną ofiarą zbiorowych gwałtów. W reportażu pojawia się ta, która przeżyła.

W reportażu zatytułowanym „Mój warszawski szał” pojawia się relacja młodego żołnierza Wehrmachtu, który walczył po stronie Niemiec w Powstaniu Warszawskim. Chociaż na temat powstania przeczytałam bardzo dużo, relacja tego zagubionego chłopaka walczącego w imię niezrozumiałych dla siebie spraw zrobiła na mnie niezapomniane wrażenie. Jakaż bezsensowna była ta wojna.

Jest jeszcze jedna historia, która miała swój początek w czasach wojny. Kilkuletnia Niemiecka dziewczynka tuż po wojnie została oddana na wychowanie do polskiej rodziny. Nie znała swojej przeszłości, dopóki w szkole nie zaczęto jej wyzywać od Niemek. Dopiero na emeryturze podjęła się odszukania swojej prawdziwej rodziny i odkrycia przeszłości. Za pomocą reportera i Gazety Wyborczej, w której pierwotnie ukazał się tekst, dotarła do swojej prawdziwej matki. Jakie to było spotkanie? Czy przyniosło jej ulgę na stare lata? Warto poznać tę opowieść.

Włodzimierz Nowak na szczęście łagodzi wojenne historie nie mniej wciągającymi reportażami o pograniczu polsko-niemieckim w latach 80 i 90. Pisze o pierwszym polsko-niemieckim uniwersytecie oraz jego studentach, mrówkach, czyli drobnych przemytnikach krążących przez granicę, rodzinie trudniącej się przemytem ludzi przez Odrę, sparaliżowanym właścicielu nieukończonego hotelu, w którym miał powstać luksusowy dom publiczny dla gości z zagranicy. Wszystkie reportaże składają się na obraz pogranicza oraz stosunków międzysąsiedzkich. I albo są smutne, albo… przygnębiające.

Autor ma talent do wybierania tematów, wspaniale rozmawia z ludźmi, bo ci są skorzy do szczerej opowieści o tym, co ich gryzie, co bywa nielegalne, co nie przydaje im chwały. I jak pisze! Bez owijania w bawełnę, bez koloryzowania, po prostu kawa na ławę. Tam, gdzie wymaga tego przyjęta konwencja, nieco fabularyzuje, przez co przez krótką chwilę wydaje się, że te okrucieństwa, o których czytamy są fragmentem prozy. Szybko jednak dociera do czytelnika, że nie jest to zmyślona historia, a to, co zapisane zdarzyło się naprawdę. A nie powinno.

W posłowiu do książki, które powstało specjalnie do drugiego wydania tego zbioru, już po sukcesie „Obwodu głowy” w Niemczech autor opowiada o reakcjach czytelników zza zachodniej granicy. Warto na nie zwrócić uwagę, bo spina klamrą wszystkie zamieszczone w zbiorze reportaże. Lektura obowiązkowa.

Muminki. Komiksy Tove Jansson cz. 1

Wydawnictwo Eneduerabe, 2015

Liczba stron: 96

Nikt nie jest za stary na Muminki, a szczególnie na komiksy, które pokazują znane postacie z nowej perspektywy, opowiadają o szalonych i zabawnych przygodach Muminków i ich przyjaciół oraz są pięknie narysowane.

W tym tomie znajdują się cztery opowieści:

„Muminek i zbójcy,” w którym Muminek i Ryjek próbują rozkręcić interes życia i zarobić mnóstwo pieniędzy. Niestety, żaden z nich nie ma głowy do interesów. Jedyną korzyścią jest to, że Muminek poznaje i zakochuje się w Pannie Migotce.

„Muminek i życie rodzinne” – Mamusia i Tatuś postanawiają zrobić coś szalonego i odmienić swoje życie. Za namową Tatusia zamieszkują w grocie przy plaży, zostawiając dom i dzieci na pastwę losu. Mamusia ma ciągłe wyrzuty sumienia, nie wie, że Muminek świetnie się bawi z Włóczykijem i Ryjkiem.

„Muminki na Riwierze” stanowczo mój ulubiony komiks. Rodzina Muminków wybiera się na Riwierę, by zakosztować światowego życia. Nie zdają sobie sprawy z wartości (a może nawet z istnienia pieniędzy), żyją jak ekscentryczne gwiazdy, otaczają się luksusem, a Tatuś Muminka idzie na całość i kosztuje najdroższych trunków. Problem pojawia się, gdy pojawia się rachunek za hotel.

„Muminki na bezludnej wyspie” są najbardziej odjechane. Muminki latają wypasionym helikopterem, Mamusia ukatrupia wielką dziką świnię, Muminek odnajduje mumie Pramuminków oraz ratuje piękną zakładniczkę porwaną przez piratów. Dużo się tu dzieje.

Tove Jansson narysowała naprawdę cudne historie. Jej rysunki są pełne szczegółów, a jednocześnie dużo na nich światła, więc nic nie umyka uwadze czytelnika. Dialogi często są zabawne, ironiczne, bywają dwuznaczne. Komiks spodoba się i dzieciom, i dorosłym. Miejmy nadzieję, że w tym roku ukaże się kolejny tom tej fantastycznej książki.

Córka papieża, Dario Fo

corka papieza dario foZnak Horyzont, 2015

Liczba stron: 320

Powieść o Borgiach autorstwa Mario Puzo czytałam wiele lat przed tym jak stała się modna za sprawą serialu. Był taki okres, że co druga osoba czytająca w pociągu czy tramwaju trzymała w ręce książkę o Borgiach. Mnie ta moda ominęła, bo seriale omijam szerokim łukiem. Po „Córkę papieża” sięgnęłam kierując się zupełnie inną motywacją. Staram się poznawać twórczość laureatów literackiej nagrody Nobla, a dotychczas nie czytałam żadnej powieści Dario Fo. Uznałam, że będzie to dobra okazja, by przekonać się, jak autor pisze.

W tej książce poznajemy losy rodziny Borgiów opowiadane przez wszystkowiedzącego narratora, prowadzącego czytelnika za rękę i dosłownie pokazującego palcem pewne wydarzenia lub zachowania. Losy Lukrecji śledzimy od dzieciństwa. Dowiadujemy się, że przez pierwsze lata swojego życia nie wiedziała, kim jest jej prawdziwy ojciec, bo choć kardynał Rodrigo Borgia pojawiał się w domu bardzo często, miał status wuja. Kiedy rodzice wyznali prawdę, dla dziewczyny i jej braci był to prawdziwy szok. Najszybciej otrząsnął się jej brat Cezar, który sprytnie wykorzystał sytuację i został prawą ręką papieża i ojca w jednej osobie.

Dario Fo przedstawia Lukrecję jako ofiarę chorobliwych ambicji swojego ojca i braci. Wszystkie jej małżeństwa były aranżowane przez krewnych, a ona stała się marionetką. Chociaż była wykształcona i obyta w świecie, początkowo nikt nie liczył się z jej zdaniem. Dopiero po jakimś czasie dostrzeżono jej talent dyplomatyczny. Przez długi czas w książkach historycznych przedstawiano Lukrecję jako wcielenie zła, wyuzdaną i zepsutą kobietę utrzymującą kazirodcze stosunki z ojcem i bratem. Autor polemizuje z tą opinią, przytacza dokumenty świadczące o tym, że sławna Lukrecja była zupełnie inna, lepsza, mądrzejsza. Natomiast legendarne okrucieństwo przypisywane męskiej linii Borgiów nie zostaje umniejszone przez Fo. Autor podkreśla jednak, że często jego ofiarą padała Lukrecja, której mężowie i kochankowie stanowili zagrożenie dla spraw państwowych.

Trochę męczyło mnie łopatologiczne podejście do tematu, natrętne wtrącanie się narratora w bieg zdarzeń, tak jakby autor nie mógł się zdecydować jaką obrać formę – powieści czy biografii. Wyszło coś pomiędzy,. Bardzo pozytywnie oceniam natomiast szatę graficzną książki – zawiera mnóstwo grafik, reprodukcji obrazów przedstawiających osoby, o których mowa w tekście.

Na imię mi Zack, Mons Kallentoft & Markus Lutteman

Rebis, 2015

Liczba stron: 392

Kto pamięta listę moich skandynawskich serii kryminalnych, ten wie, że nie skończyłam jeszcze cyklu o porach roku autorstwa Kallentofta. Nie przeszkodziło mi to rozpocząć najnowszej serii z Zackiem, dwudziestoośmioletnim nadkomisarzem w Jednostce do Zadań Specjalnych. To była porządna dawka sensacji i wrażeń.

W Sztokholmie dochodzi do przerażającej zbrodni – ktoś brutalnie  morduje cztery Azjatki zatrudnione w salonie masażu. Potem dochodzi do kolejnych podobnych morderstw. Niewiele wiadomo o motywie zabójcy, trudno przesłuchać i dotrzeć do nielegalnie zatrudnianych kobiet niemających prawa pobytu w Szwecji. Ze względu na swoją złożoność sprawa trafia na biurko Jednostki do Zadań Specjalnych skupiającej dość dziwną grupę policjantów. Część z nich pracuje stacjonarnie ze względu na fizyczną niepełnosprawność, część działa w terenie narażając się na bezpośrednie ataki ze strony podejrzanych.

Okazuje się, że sprawa jest bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać. Zack wraz z partnerką badają różne tropy – narażają się gangowi motocyklistów, bogaczowi wyżywającemu się w sieci jako radykalny rasista i wielu innym przedstawicielom półświatka i nie tylko. Ponadto Zack jest na celowniku wydziału spraw wewnętrznych. Podczas śledztwa trup ściele się gęsto, krew tryska na wszystkie strony, a na dodatek policjanci w pewnym momencie uświadamiają sobie, że ścigają się z czasem.

Kallentoft ma słabość do policjantów balansujących na krawędzi. Znana w wcześniejszych książek Malin Fors nadużywała alkoholu, Zack uśmierza ból istnienia rozmaitymi nielegalnie zdobytymi specyfikami. To postać niejednoznaczna – z jednej strony to lojalny przyjaciel, dobry kumpel, świetny policjant obdarzony inteligencją, intuicją, sprytem, z drugiej człowiek dręczony demonami przeszłości. O jednym z nich już wiemy – matka Zacka była policjantką zamordowaną na służbie. Sprawcy nie ujęto, więc odnalezienie go jest nadrzędnym celem Zacka policjanta i syna. Ale młody nadkomisarz skrywa jeszcze inne sekrety, o których zapewne dowiemy się w kolejnych częściach.

Nowy cykl Kallentofta ma potencjał, jest bardziej dynamiczny, ociera się o powieści sensacyjno-kryminalne, więc na pewno usatysfakcjonuje większe grono czytelników zniechęconych statecznym rozwojem zdarzeń w cyklu z Malin. Zagadka kryminalna może wydawać się trochę przekombinowana, ale nie jest niemożliwa. W książce bardzo dużo się dzieje – są strzelanki, pościgi, hakowanie komputerów, ryzykowne imprezy w nielegalnych klubach, igranie ze śmiercią oraz reputacją. Podchodziłam do książki z dużą rezerwą, nie spodziewałam się, że aż tak mnie wciągnie. Polecam.

Komiksy z różnych stron świata

Planowałam o każdym z tych komiksów napisać osobną notatkę. Miałam nawet zapiski, ale sporządziłam je na luźnych kartkach. Przekładałam je z miejsca na miejsce tak długo aż wreszcie straciłam je z oczu. Na pewno się kiedyś znajdą. Decyzja o sporządzeniu jednej wspólnej notki zapadła, gdy zrozumiałam, że musiałbym przez najbliższy miesiąc pisać codziennie, żeby wyjść z recenzjami na prostą. A tu jeszcze dwutygodniowy urlop za pasem i kolejne lektury w kolejce…

berlin marvanoBerlin, Marvano

Egmont Polska, 2009

Liczba stron: 176

To trzy spójne tematycznie opowieści wydane w jednym tomie. Okładka nie pozostawia wątpliwości co do tematyki tych historii, choć wojna jest tylko tłem dla opowieści oraz  czasem, kiedy wszystko się zaczęło dla bohaterów kolejnych komiksów.

„Siedmiu krasnoludków” to historia najbardziej zakorzeniona w wydarzeniach drugiej wojny światowej. Opowiada o załodze bombowca oraz pewnej lalce, która trafiła na pokład samolotu. Lalka w przeciwieństwie do większości bohaterów dotrwała do lat powojennych. To smutny rozrachunek z wojną, która zbierała krwawe żniwo wśród ludzi w kwiecie wieku. „Sprytny Reinhard” prezentuje losy jednego z ocalałych członków załogi bombowca. Czas akcji to lata 40 i 50, gdy Berlin podpada już pod sowiecką strefę wpływów. Naziści jednak nie odpuszczają, zło pleni się w piwnicach i opuszczonych budynkach. To opowieść o szaleństwie, fanatyzmie i bezwzględności. Smutna, wstrząsająca, brutalna i niepokojąca. „Dwoje dzieci króla” to trzeci komiks rozgrywający się znacznie później, bohaterem jest potomek jednej z postaci, który próbuje rozwiązać tajemnicę mającą swoje źródło w czasach drugiej wojny światowej.

Plansze narysowano przy użyciu żywych kolorów, zawierają mnóstwo szczegółów, opowieści mają dobre tempo i ciekawą fabułę. Naprawdę warto przeczytać, bo pod wierzchnią warstwą kłębią się ważne pytania o etykę, rolę przypadku i przeznaczenia. Chociaż komiks dotyczy czasów wojennych, ma głęboko pacyfistyczny przekaz.

47 roninów mike richarson stan sakai47 roninów, Mike Richardson & Stan Sakai

Egmont Polska, 2015

Liczba stron: 152

Japońska legenda o 47 roninach w dalszym ciągu żyje w świadomości ludzi i dawno już wykroczyła poza krąg kulturowy, z którego się wywodzi. Komiks odtwarza historię Asano Naganoriego, który został powołany do służby szogunowi i musiał udać się na dwór swojego zwierzchnika. Tam został zhańbiony, ośmieszony i skazany na śmierć. Wszystko to za sprawą zawistnego, małostkowego urzędnika, który miał uczyć go etykiety. Wojownicy podlegający Naganoriemu nie wyrzekają się swojego pana, pragną go pomścić i szykują się do walki.

Ta opowieść o poświęceniu, honorze i wierności cały czas robi ogromne wrażenie. Jest świetnie udokumentowana, doskonale narysowana, podoba mi się w niej wszystko i łezka kręciła mi się w oku nie tylko podczas finałowej sceny. Uwielbiam roninów za to, kim byli i za to, że pozostali wierni. Lektura obowiązkowa.

louis riel chester brown

Louis Riel. Biografia komiksowa, Chester Brown

Timof i cisi wspólnicy, 2014

Liczba stron: 272

Kanada, druga połowa XIX wieku. Louis Riel, postać historyczna, jest przywódcą rebelii nad Rzeką Czerwoną. Buntuje się przeciw spiskowi rządu zmierzającemu do odebrania ziemi mieszkającym na tych terenach osadnikom oraz zajmującym te obszary plemionom. Riel ukazany jest trochę jako przywódca mimo woli, trochę jako człowiek zagubiony i przesadnie religijny. Nie odbiera mu to jednak miana bohatera.

Autor komiksu pokazuje mechanizmy polityczne i okrucieństwo rządzących, dla których garstka ludzi mieszkających gdzieś na odludziu zupełnie nic nie znaczy w obliczu międzynarodowych zysków. Polityczne rozgrywki prowadzone są w kuluarach krwawych bitew toczonych przez Riela i jego zwolenników, którym chodzi jedynie o prawo do mieszkania na spornych ziemiach.

Komiks narysowano bardzo oszczędną kreską. Nieco schematyczne, zabawne postacie wydają się nie przystawać do poważnej treści. Forma jednak zupełnie nie zakłóca odbioru fabuły, a wręcz potęguje wrażenie niesprawiedliwości, żalu i współczucia dla tych, którzy przez lata żyjąc w rytmie pór roku, nagle, ku swojej zgubie, dostali się w tryby machiny państwowej. Bardzo ważna pozycja wśród przeczytanych przeze mnie komiksów. Warto.