Archiwa tagu: 2017

Księga luster, E. O. Chirovici

ksiega-lusterZnak Literanova, 2017

Liczba stron: 336

Czasem wydaje mi się, że pochwały wydawców bywają przesadzone. W przypadku tej książki również zakładałam, że peany na jej cześć są tylko elementem promocji. Okazało się jednak, że po przeczytaniu kilkudziesięciu stron nie mogę się oderwać i koniecznie muszę poznać dalszy ciąg tej intrygującej historii

Zznany agent literacki otrzymuje fragment rękopisu. Człowiek, który go nadesłał, twierdzi, że jest to opowieść, która mówi o wydarzeniach z jego młodości. Po upływie wielu lat postanowił spisać to, czego się ostatnio dowiedział, bo przez większość życia wierzył w inny przebieg wydarzeń. Powieść opowiada o zabójstwie znanego psychologa, wykładowcy na uniwersytecie w Princeton, o które przez pewien czas oskarżany był autor rękopisu. Przez pewien czas pracował bowiem w domu profesora nad uporządkowaniem jego księgozbioru. W historię zamieszana była również studentka-asystentka profesora oraz jego podopieczny. Agent literacki chce podpisać umowę na publikację książki, lecz okazuje się, że w międzyczasie autor umarł i nigdzie nie można znaleźć dalszego ciągu jego powieści. Wobec tego zleca znajomemu misję – ma jak najwięcej dowiedzieć się o ludziach zamieszanych w tę sprawę kryminalną i spróbować dociec prawdy.

E.O. Chirovici napisał powieść, która w udany sposób łączy w sobie intrygę kryminalną z podłożem psychologicznym. Bohaterowie opowiadają o wydarzeniach ze swojej perspektywy, czyniąc założenia, jakie wydają im się prawdziwe. Prawda wciąż pozostaje ukryta. Nie można do niej dotrzeć prostą drogą, wygląda to raczej jak obieranie kolejnych warstw cebuli. Z tym, że do końca nie jesteśmy pewni rezultatu – może się okazać, że nigdy nie uda się wyjaśnić zagadki zbrodni popełnionej przed laty, za którą nikt nie został ukarany.

Nie jest to typowy kryminał, choć rzeczywiście chodzi o wyjaśnienie zbrodni, która wpłynęła na życie wielu ludzi. To raczej powieść o dociekaniu prawdy, analizowaniu motywacji ludzkich, odsiewaniu kłamstw od półprawd, manipulacji od rzeczywistości. Autor pisze lekko, zajmująco, sprawnie posługuje się słowem, stopniuje napięcie i uwiarygadnia zbiegi okoliczności. Zajmująca lektura, polecam!

Śmierć czeskiego psa, Janusz Rudnicki

smierc-czeskiego-psaWAB, 2017

Liczba stron: 208

Czytałam ebooka z wydania sprzed kilku lat, lecz mniemam, że treść nie uległa zmianie w najnowszym wydaniu, którego okładką posłużyłam się w tym wpisie. Janusza Rudnickiego uwielbiam od chwili, gdy przeczytałam „Życiorystę„. Na nieszczęście autor nie wydaje książek zbyt często, więc dawkuję sobie to, co wydał w przeszłości. Zwykle więc sięgam po niego, gdy mam słabszy nastrój, bo nikt tak jak Rudnicki nie potrafi mnie rozweselić. I nikt tak pięknie nie kurwuje.

Ten tom składa się z kilku opowiadań, z których najbardziej zapadły mi w pamięć dwa plus jedno, którego treści aż tak dobrze nie pamiętam, ale Rudnicki wspaniale w nim przeklina opowiadając o współpasażerach w pociągu oraz perypetiach na festiwalu filmowym. Opowiadanie o czeskim psie opiera się na zbiegach okoliczności, które prowadzą do niejednej tragedii, z której cało wychodzi tylko narrator. Natomiast opowiadanie o człowieku, który na całą noc utknął na wyciągu krzesełkowym z gromnicą, którą chciał zapalić na szczycie góry, sprawiło, że dosłownie popłakałam się ze śmiechu. Pozostałe teksty są również świetne.

Druga część książki to teksty napisane w oparciu o przeczytane biografie, podobne do tych, które później znalazły się w „Życioryście” pierwszym (drugi właśnie się ukazał!). Będę się powtarzać, ale uwielbiam jak Rudnicki czyta za mnie książki i potem je opowiada. Jest cudownie analityczny, uszczypliwy i trafnie komentuje postępowanie bohaterów, o których pisze.

Inteligentna, zabawna lektura, która trafnie komentuje rzeczywistość jednocześnie pozostawiając pole wyobraźni. Nie dla tych, których rażą wulgaryzmy w książkach. Ja je uwielbiam w wykonaniu tego pisarza.

Pragnienie, Richard Flanagan

pragnienieWydawnictwo Literackie, 2017

Liczba stron: 252

Flanagan zabiera nas w podróż w czasie i w głąb duszy – własnej i dusz bohaterów tej powieści, która rozgrywa się w latach 40. XIX wieku na Ziemi Van Diemena i w Anglii. Chociaż akcja toczy się dwutorowo, spaja ją postać Sir Johna Franklina.

Uznany podróżnik, człowiek powszechnie szanowany, chociaż pozbawiony większych ambicji i oddolnie sterowany przez żonę, otrzymuje posadę gubernatora kolonii karnej na Ziemi Van Diemena. Zastaje tam utrwalone układy i praktycznie wytrzebioną ludność aborygeńską. Ci, którzy jeszcze żyją, stoją na skraju śmierci. Kierując się odruchem serca oraz chęcią rozsławienia swojego nazwiska Lady Franklin przyjmuje pod dach osieroconą aborygeńską dziewczynkę o imieniu Mathinna. Pragnie wychować ją w duchu kościoła, ucywilizować i pokazywać angielskim znajomym jak swoje trofeum. Chociaż wydaje jej się, że kocha to dziecko, nie potrafi okazywać mu czułości, a jej miłość sprowadza się do wydawania rozkazów i karania za postępowanie niezgodne z jej myślą. Franklin natomiast marzy o kolejnej wyprawie w rejony polarne. Pragnienia tej pary są zupełnie odmienne. Nie ma w nich miejsca na prawdziwą opiekę nad dzieckiem.

Po latach, gdy nikt nie odnalazł  statków Franklina i zaginionych polarników, Charles Dickens zostaje zaproszony przez nieutuloną w żalu i walczącą do dobre imię męża Lady Franklin. Kobieta pragnie udowodnić światu, że pogłoski o kanibalizmie w obozie zaginionych polarników nie są prawdziwe i w Dickensie szuka swojego sojusznika. Ten bierze sobie do serca jej prośbę i bez reszty angażuje się w wystawienie sztuki o zaginionych odkrywcach. Jednocześnie walczy ze swoimi pragnieniami, które zaczynają brać nad nim górę.

Ta powieść ma doskonały tytuł, który mówi tak wiele o motywach postępowania bohaterów. Wszyscy kierują się pragnieniami, każde jednak stawia sobie za cel coś innego. W przypadku małżeństwa Franklinów pragnienia przysłaniają rozsądek. Lady Franklin dążąc do celu, chcąc wychować dzikuskę, zapomina o najważniejszym – o okazaniu jej akceptacji. Jej mąż tak zapamiętuje się w swoim pragnieniu, że nie zważając na okoliczności prze przed siebie, narażając powodzenie wyprawy. Dickens pragnie uwolnienia się od nieudanego małżeństwa, ale wie, że jego szczęście będzie oznaczało krzywdę jego dzieci. Stoi przed poważnym wyborem, paradoksalnie w podjęciu decyzji pomoże mu sztuka, w której występuje.

Ważnym bohaterem powieści, a raczej jej antybohaterem, jest epoka, w której żyją bohaterowie. Epoka przedkładająca konwenanse, surowość zasad i pozory ponad zdrowy rozsądek i uczucia płynące prosto z serca. W czytelniku z każdą stroną narasta bunt, sprzeciw i rozczarowanie tym, co reprezentują sobą postacie tego dramatu. Bezmyślność, okrucieństwo, krótkowzroczność to nie są jedyne cechy, jakimi można je opisać. Flanagan napisał bardzo pesymistyczną historię, stawiając w świetle reflektorów ikony ówczesnego społeczeństwa i obnażając ich wady, niedoskonałości i perfidię. To ważna książka, warto ją przeczytać.

Kot, który spadł z nieba, Takashi Hiraide

kot-ktory-spadl-z-niebaWydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2016

Liczba stron: 144

Nie ma takiej możliwości, żebym odmówiła przeczytania książki o kocie. Kot z tej powieści wbrew temu, co sugeruje tytuł, nie ma zdolności nadprzyrodzonych i nie pojawił się z nieba, lecz jego kocie moce wpłynęły na życie kilku ludzi.

Małżeństwo pracujących w domu ludzi książki (redaktora i korektorki) wynajmuje mały domek w ogrodzie starszego małżeństwa. Warunki umowy nie zezwalają im na trzymanie zwierząt, lecz to nie stanowi dla nich problemu. Nie zamierzają przygarniać ani psa, ani kota. Dobrze im tak jak jest, choć możemy się domyślić, że brak w ich związku żaru. Pewnego dnia ich sąsiedzi biorą małą kotkę dla syna. Zwierzę jednak nie uznaje płotów i podziałów zrobionych ludzką ręką i coraz częściej przechodzi do ogrodu, a później domku małżeństwa. Ci wkrótce zaczynają nazywać koteczkę Chibi, karmią ją i bawią się z nią. Zwierzę jednak nie daje się brać na ręce i nie uznaje pieszczot. Chibi prowadzi podwójne życie dzieląc swój czas i koci urok na dwie rodziny, które wzajemnie niewiele o sobie wiedzą.

Ta niespieszna opowieść o tym, jak mała kotka zawróciła w głowie ludziom, którzy nawet nie mogli rościć sobie do niej żadnych praw, pokazuje ile w ludziach jest czułości i wrażliwości skrywanej pod ciasno zawiązanym krawatem i elegancką garsonką. Małe zwierzę wyzwala radość, swobodne zachowanie, świat staje się piękniejszy i zaczyna mieć większy sens. Pewne wydarzenie jednak sprawia, że przywiązani do Chibi małżonkowie rozumieją, iż świat ludzi jest tak skonstruowany, że nie powinni obdarzać miłością zwierzęcia, które  nie jest ich „własnością”.

Melancholijna, mądra książka o ludziach, których odmieniło małe zwierzątko. Według mnie jest to taka typowa japońska opowieść, w której istotne są szczegóły, narrator nigdzie się nie spieszy, a historię można interpretować na wiele sposobów. Polecam.

W drogę!!!, Jerzy Bralczyk

w-drogeBosz, 2016

Liczba stron: 176

Profesor Bralczyk stworzył leksykon słów związanych z transportem, podróżowaniem, wędrowaniem. Poszczególne hasła zostały opisane w sposób fachowy i zabawny. Kto widział profesora w akcji ten wie, że te dwie cechy się nie wykluczają, lecz uzupełniają.

img_9602-kopia

Każde hasło zostało również zilustrowane – do ilustracji wykorzystano fragmenty starych zdjęć, obrazów, rycin, znaczków itp. Powstałe kolaże przyciągają wzrok i dodają uroku całej książce. Jest jedno ale… niestety ilustracje przeszkadzają w czytaniu, gdy są tłem dla tekstu.

img_9604-kopia

Na czym polega taki leksykon? Autor w pierwszej kolejności ustala pochodzenie słowa – czasem w tym miejscu dochodzi do dużych niespodzianek. Następnie śledzi użycie słowa w różnych okresach. Wiele wyrazów wcześniej występowało w innym kontekście, oznaczało coś odmiennego niż teraz, miało inną odmianę. W dalszej kolejności autor bierze pod lupę związki frazeologiczne – tutaj daje upust swojej wyobraźni i dowcipowi.

img_9611-kopia

Jeśli wydaje Wam się, że taki leksykon jest nudny, to są dwie opcje: nigdy nie czytaliście żadnej książki napisanej przez Jerzego Bralczyka dla szerokiego odbiorcy lub naprawdę macie gdzieś język polski i nie interesuje Was nic ponad użytkową funkcją języka. Jeśli choć trochę lubicie zabawy językiem, poznawanie historii słów i wyrażeń, to będzie lektura, która da Wam nieco radości.

img_9606-kopia