Archiwa tagu: 2020

Idealne dziecko, Lucinda Berry

Filia, 2020

Liczba stron: 416

Tłumaczenie: Emilia Skowrońska

Rzadko sięgam po takie książki, ale gdy przyszło do mnie „Idealne dziecko” zajrzałam na początek i tak mnie wciągnęło, że czytałam i czytałam aż okazało się, że jest grubo po północy, a mnie jeszcze trochę zostało. I wtedy pojawiło się pytanie: czytać do końca i potem do rana przeżywać, czy odpuścić kilkadziesiąt stron przed finałem i dopóki nie zasnę zastanawiać się jakie będzie zakończenie. Jak sądzicie, co wybrałam?

Christopher Bauer jest chirurgiem ortopedą, jego żona Hannah pracuje jako pielęgniarka w tym samym szpitalu. Para nie może mieć dzieci, aktualnie rozważa adopcję. Pewnego dnia do ich szpitala przyjmują wychudzoną, maltretowaną kilkuletnią dziewczynkę, której udało uwolnić się z więzów i uciec z szafy, w której spała. Wszyscy są przerażeni jej stanem, tym bardziej, że wkrótce okazuje się, że ktoś zamordował jej matkę, z którą dziewczynka mieszkała w przyczepie kempingowej. Chris zostaje wezwany do dziecka, by obejrzeć stare złamania i bardzo szybko łapie kontakt z dziewczynką. Mała Janie podbija jego serce, więc lekarz przedstawia ją swojej żonie. Niemal bez zastanowienia podejmują decyzję, by zostać dla Janie rodziną zastępczą. Liczą się z tym, że dziecko może być zaburzone, że potrzeba czasu, by wyprowadzić je na prostą, lecz wierzą, że dzięki miłości, cierpliwości i zasobom finansowym pomogą małej przeżyć normalne dzieciństwo. Od samego początku Janie faworyzuje Chrisa,  ale prawdziwe kłopoty zaczynają się dopiero, gdy ten po tygodniach urlopu musi wrócić do pracy, a w domu z dziewczynką zostaje Hannah.

To nie tak, że książka nie ma wad. Ma ich sporo, są niedociągnięcia w warstwie fabularnej, nie do końca przekonują mnie też portrety psychologiczne Chrisa i Hannah. Mimo to książka wciąga na całego i z każdym rozdziałem coraz bardziej przeraża. Najciekawszy jest moment, kiedy czytelnik musi zadać sobie pytanie, co jest prawdą, co wytworem wyobraźni Hannah. A potem pojawiają się kolejne pytania i mnóstwo negatywnych uczuć. Jestem bardzo ciekawa jak odbiorą tę książkę inni czytelnicy, którą stronę obiorą, komu uwierzą. I jak ocenią postawę Chrisa. Przyznaję, szarpnęła mną ta historia do tego stopnia, że wspomnianej nocy postanowiłam przerwać lekturę, obawiając się, że finał da mi tak w kość, że nie zmrużę oka – ze strachu, z żalu, ze złości. Oczywiście doczytałam ostatnie rozdziały tuż po przebudzeniu. I powiem Wam, że dobrze zrobiłam.

Jeśli zainteresowałam Was tą książką, jeszcze dzisiaj ruszy rozdanie na Facebooku 🙂

Siła natury, Jane Harper

Tłumaczenie: Magdalena Nowak

Recenzja przy współpracy z Virtualo.

Czasem, coraz rzadziej, nachodzi mnie ochota na dobry kryminał. Lubię wtedy sięgnąć po sprawdzonego autora lub autorkę. Tym razem padło na drugą książkę Jane Harper. Pierwsza jej powieść, „Susza”, była naprawdę dobra, zaskakująca, ponura, skupiająca się na ludzkiej naturze. Postanowiłam po jej przeczytaniu, że będę sięgać po kolejne książki tej pisarki. Ale… druga powieść przemknęła mi gdzieś tuż po wydaniu, a właśnie ukazała się trzecia, najnowsza. Postanowiłam więc nadrobić zaległości i przeczytać  „Siłę natury”, kolejny kryminał z Aaronem Falkiem, tym razem rozgrywający się w gęsto zalesionym, niedostępnym terenie oddalonym o kilka godzin jazdy od Melbourne.

Grupa pracowników korporacji bierze udział w weekendowym wyjeździe integracyjnym. Nikt nie jest zadowolony z wyprawy, wśród uczestników nie ma traperów, lecz wszyscy robią dobrą minę do złej gry, ponieważ w każdej z dwóch grup, męskiej i żeńskiej, jest jedna osoba z zarządu firmy. Gdy po dwóch dniach wędrówki przez leśne ostępy grupa kobiet dociera na miejsce zbiórki spóźniona i bez jednej uczestniczki, policja i służby leśne organizują wyprawę poszukiwawczą. Czy Alice sama się oddaliła? Czy pomogła jej któraś ze współpracownic? A może w okolicy grasuje morderca? Jest mnóstwo pytań bez odpowiedzi. Czas ucieka, z każdą godziną szanse na przeżycie w zimnym, mokrym lesie maleją. Falk jest żywo zainteresowany wynikiem poszukiwań, ponieważ z zaginioną coś go łączyło. Coś, co mogło przyczynić się do jej zniknięcia.

Jane Harper doskonale buduje napięcie przy pomocy opisów przyrody oraz portretów psychologicznych swoich bohaterów. Postaci są skomplikowane, niejednoznaczne, dobre i złe zarazem, skrywają urazy, sekrety, niskie pobudki i lęki. Do samego końca nie wiadomo, kto mówi prawdę, a kto kłamie, kto nagina rzeczywistość, a kto dąży do wyjaśnienia zagadki zniknięcia kobiety. Co więcej, bardzo długo nie wiadomo, czy Alice żyje, czy odeszła sama, czy ktoś jej pomógł i dlaczego. Jest mnóstwo niewiadomych, co sprawia, że książkę czyta się zachłannie, by poznać odpowiedzi na piętrzące się pytania.

Jestem bardzo zadowolona z wyboru książki i na pewno przeczytam najnowszą część tego cyklu. Wam również polecam! Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, zacznijcie od początku, nie ma dużo do nadrobienia. Kolejne części znajdziecie tutaj:

Susza

Siła natury

Stracony

Fabryka lalek, Elizabeth Macneal

WAB, 2020

Liczba stron: 384

Tłumaczenie: Agnieszka Patrycja Wyszogrodzka-Gaik

Iris i Rose są bliźniaczkami. Pracują w sklepie z lalkami, gdzie jedna z nich szyje ubranka, druga, maluje twarze lalkom. To praca nużącą, ciężka, dziewczyny nie mają żadnego życia, ich rodzice nie obdarzają ich ciepłem, a i między nimi wisi niewypowiedziany żal i wzajemne pretensje. Gdy Iris dostaje propozycję pozowania malarzowi, co wiąże się nie tylko z dużym zarobkiem, lecz również z tym, że będzie mogła przy jego boku doskonalić swój talent plastyczny, postanawia postawić wszystko na jedną kartę, nie zastanawiając się długo nad konsekwencjami tego czynu. W międzyczasie wpada w oko mężczyźnie, który zajmuje się taksydermią, a wypchane zwierzęta często sprzedaje malarzom, którzy potrzebują takich modeli do swoich obrazów. Silas nie może o niej zapomnieć, z czasem jego fascynacja piękną dziewczyną narasta aż zmienia się w obsesję.

Bardzo podobało mi się, że malarz, któremu pozowała Iris, to (fikcyjny) przedstawiciel Bractwa Prerafaelitów, więc gdzieś tam od czasu do czasu pojawia się Millais, Dante Rossetti, czy Elizabeth Siddal, sporo rozmawia się o sztuce, malarstwie, ideach, wystawach. Idealnie, że autorka umieściła akcję w roku otwarcia Wielkiej Wystawy w Londynie i wykorzystała to wydarzenie w fabule. Najlepsze jednak w tej książce jest to, jak zbudowane są postaci: Rose, zgorzkniała siostra, która miała kiedyś więcej od bliźniaczki, lecz los zepchnął ją na margines i pozbawił marzeń; Silas, który budzi litość i współczucie, krzywdzony od dzieciństwa, podążający za swoją pasją, z której w końcu uczynił źródło swojego utrzymania, ostatecznie zaskakuje czytelnika; Iris odważna, przeciwstawiająca się konwenansom, wykraczająca poza swoją epokę, szczera i zdeterminowana. Wrażenie robi też opis biedoty zamieszkującej najuboższe dzielnice i parającej się najokropniejszymi rzeczami za kilka pensów, które pozwalają przetrwać z dnia na dzień, choć nie dają godnie żyć.

Dziewiętnastowieczny Londyn, bohema artystyczna, silna kobieta i człowiek ogarnięty niebezpieczną obsesją, czyli wszystko, co mnie pociąga w powieściach w jednym miejscu. Czy coś mogło tu pójść źle? Nie, poszło lepiej niż sądziłam. Zawsze boję się, że tego rodzaju książka za bardzo skłoni się ku romansowi i będzie okropnie. Tutaj autorka dobrze zrównoważyła wątki, na żaden z nich nie położyła szczególnego nacisku, stąd zadowoleni będą ci, którzy szukają romansu, ci, którzy szukają napięcia thrillera i ci, którym bliskie są tematy artystyczne. Bardzo udana powieść, koniecznie przeczytajcie.

Ciało. Instrukcja dla użytkownika, Bill Bryson

Zysk i S-ka, 2019

Tłumaczenie: Aleksander Wojciechowski

Tekst powstał we współpracy z Virtualo.

Na początek zagadka:

Co to jest? Każdy je ma, a ono ma każdego z nas. Jest cudowną machiną, która działa nieprzerwanie od poczęcia do śmierci. Rzadko się nim zajmujemy – najwięcej uwagi poświęcamy mu, gdy zaczyna szwankować?

Ciało!

Bill Bryson w swojej ciekawej, przystępnie napisanej i okraszonej dużą dawką humoru książce popularnonaukowej opisuje je z dużą dokładnością i zajmuje się wyjaśnianiem jego cudownej natury oraz kroków milowych w medycynie, które pomogły nam zrozumieć działanie ludzkiego ciała. Odkrycia medyczne natomiast dały możliwość naprawy tego, co w nim się psuje. Autor przechodzi od tego, co na zewnątrz (skóry i włosów) do tego, co mamy w środku (mózgu, trzewi, serca, płuc itd.), zamieszcza również rozdziały dotyczące takich spraw jak: sen, choroby, śmierć.

Czy wiedzieliście, że:

Pozbywamy się swojej skóry dość rozrzutnie i niedbale: jakieś 25 tysięcy płatków na minutę, ponad milion sztuk na godzinę. Przejedź palcem po zakurzonej półce, a w znacznej mierze oczyścisz ją za pomocą fragmentów swojego poprzedniego „ja”. Bezszelestnie i bezlitośnie zmieniamy się w pył.

Bryson słynie nie tylko z błyskotliwych metafor, lecz także z rzetelnego podejścia do faktów. Podczas pisania tej książki odbył wiele rozmów z naukowcami, m.in. Michaelem Kinchem, który z zaniepokojeniem opowiada o antybiotykoterapii.

Od lat 50. do lat 90. na amerykański rynek wprowadzano mniej niż trzy antybiotyki rocznie. Dziś jest to jeden antybiotyk na dwa lata. Wskaźnik wycofywania antybiotyków – dlatego, że już nie działają lub okazały się przestarzałe – jest dwukrotnie wyższy niż liczba nowości. (…) Arsenał leków, którymi mamy leczyć zakażenia bakteryjne, spada. Nic nie wskazuje na to, żeby udało się zahamować ten trend.

A dlaczego nie? Na to pytanie autor również odpowiada. Po prostu firmom farmaceutycznym nie opłaca się wymyślanie nowych antybiotyków, które muszą przejść długie i kosztowne badania przed wprowadzeniem na rynek. O wiele prościej jest produkować suplementy, które przynoszą ogromny zysk, a nie wymagają kosztownych licencji. Główka pracuje!

A pracuje, bo mieści się w niej mózg. Niezwykła machina, nie do końca poznana, owiana tajemnicą, którą naukowcy odkrywają mozolnie i kawałek po kawałku. Mózg pracuje przez całą dobę, zwykło się uważać, że jest dla nas dużym wysiłkiem energetycznym, ale spala zaledwie 400 kalorii dziennie i to…

W przeciwieństwie do innych części ciała mózg spala owe 400 kalorii w stałym tempie, niezależnie od tego, co robisz. Niestety, ciężka praca umysłowa nie pomoże ci schudnąć.

To druzgocząca wiadomość. Chyba nie tylko ja miałam nadzieję, że ślęczenie nad trudnymi tekstami pozwoli mi zjeść dodatkową czekoladkę. W schudnięciu nie pomoże również seks, bo:

według Davida Spiegelhaltera średnie zużycie energii podczas stosunku wynosi około 100 kalorii dla mężczyzn i 70 dla kobiet.

Jeśli jesteśmy przy przyjemnościach, to sprawdźmy, co Bryson ma do powiedzenia o tym, co lubię robić najbardziej. Co to jest? Spanie, oczywiście. Bardzo zaciekawił mnie fragment dotyczący snu, bo wyjaśnia pewne nurtujące mnie kwestie.

W nocy jesteśmy bardziej niespokojni, niż się większości z nas wydaje. Średnio przewracamy się lub znacząco zmieniamy pozycję 30 do 40 razy. Również budzimy się znacznie częściej, niż sądzimy. Łączny czas pobudzeń i krótkich przebudzeń w ciągu nocy może wynieść nawet 30 minut, choć tego nawet nie rejestrujemy.

Wiedzieliście, że tak się wiercicie w nocy? Mąż coś tam wspominał, że wierzgam, ale przekonuje mnie dopiero opinia naukowców, która wyjaśnia też dlaczego zazwyczaj budzę się niewyspana – na pewno brakuje mi tych 30 minut do pełnego wypoczynku!

„Ciało. Instrukcja dla użytkownika” to książka, o której można opowiadać bez końca, przytaczać cytaty, po jej przeczytaniu sypać w towarzystwie anegdotami i mało znanymi faktami jak z rękawa. Przede wszystkim jednak warto ją przeczytać dla siebie, do czego namawiam, bo jak mówi sam autor:

Całe życie spędzamy w jednym ciele, a jednak wielu z nas nie ma pojęcia, ani jak ono dokładnie działa, ani z czego się konkretnie składa. Ideą, która przyświecała mi podczas pisania książki, była próba zrozumienia tego niezwykłego i tajemniczego mechanizmu, jakim jest każdy z nas.

Ebooka kupicie na Virtualo pod tym LINKIEM.