Archiwa tagu: dla dzieci

Dlaczego sztuka pełna jest golasów, Susie Hodge

dlaczego-sztuka-pelna-jest-golasow

PWN, 2017

Liczba stron: 96

Tłumaczenie: Grzegorz Kulesza

Zdarza wam się zabierać dzieci do muzeum lub galerii? Zdarza wam się, że nie wiecie jak odpowiedzieć na inteligentne pytanie młodego konesera sztuki? Książka Susie Hodge może pomóc wam i dzieciom. Najlepiej przeczytać ją wspólnie, a potem zabrać na wycieczkę do muzeum. Na pewno się przyda!

Postawione w tytule pytanie to jedno z wielu omówionych w tej bogato (i zabawnie!) ilustrowanej książce. Autorka pochyla się nad sztuką tradycyjną i nowoczesną i naprawdę trafnie przewiduje pytania, jakie mogą zrodzić się w głowach najmłodszych. Poniżej podaję kilka pytań. A teraz proszę, zastanówcie się do jakiego dzieła sztuki (lub dzieł) mogą się odnosić.

  • Czy to wisi do góry nogami?
  • Czemu to takie nieostre?
  • Czy są jakieś brzydkie pomniki?
  • Dlaczego dzieła sztuki są takie drogie?
  • Ale co to jest?

Jak poszło? Jestem pewna, że i my, dorośli, czasami mamy podobne spostrzeżenia.

Książka jest bogato ilustrowana. Umieszczono w niej wiele reprodukcji dzieł sztuki, ponadto są tam rysunki i napisy w stylu komiksowym, czego próbkę widać już na okładce. Według mnie, szata graficzna jest rewelacyjna, tekst natomiast bardzo ciekawy i pomocny. Dodatkowym atutem przemawiającym za tym, że książkę warto zabierać ze sobą, gdy idziemy oglądać eksponaty w muzeum, jest sztywna, bardzo gruba okładka, która ustrzeże kartki przed możliwymi wypadkami. Rodzice, kupcie ją swoim dzieciom, uczcie patrzenia na sztukę.

Dziękujemy ci, Amelio Bedelio! & Amelia Bedelia i przyjęcie niespodzianka, Peggy Parish

dziekujemy-ci-amelio-bedelio

Wydawnictwo Literackie, 2017

Liczba stron: 68

Tłumaczenie: Wojciech Mann

Jak wiemy z pierwszego tomu, Amelia Bedelia, pomoc domowa u państwa Rogersów każde polecenie traktuje dosłownie. Zamiast pomagać, przysparza szkód, kłopotów i bałaganu. Przed zwolnieniem z posady ratuje ją tylko jedno – piecze doskonałe ciasta.

Pani Rogers jest bardzo podekscytowana przyjazdem dawno niewidzianej ciotki Myry. Zależy jej na tym, by wszystko było zapięte na ostatni guzik – stroje nieskazitelne, mieszkanie pachnące czystością i udekorowane świeżymi kwiatami, jedzenie rozpływające się w ustach. Niestety, Amelia znowu traktuje każde polecenie zbyt dosłownie i wszystko zmierza ku katastrofie. Zaczyna się od drobiazgów – poproszona o rozdzielenie jajek, Amelia rozkłada je z dala od siebie po różnych szafkach. Kończy na… musicie sami się przekonać do jakiej demolki zdolna jest ta pomoc domowa, żeby… zadowolić swoich pracodawców.

amelia-bedelia-i-przyjecie-niespodziankaWydawnictwo Literackie, 2017

Liczba stron: 68

Tłumaczenie: Wojciech Mann

Gdy kolejny raz upiekło się (dosłownie!) Amelii Bedelii, tym razem na pomoc w przygotowaniu przyjęcia niespodzianki z okazji zaręczyn panny Almy przybywa kuzyn państwa Rogersów. Okazuje się, że jest tak samo (nie)rozgarnięty jak gosposia. Pani Rogers zaprasza na herbatkę swoje koleżanki, które zamierzają obsypać pannę Almę prezentami i oblać jej zaręczyny.  Tak, Amelia z wężem ogrodowym na okładce to nie przypadek – znowu niczego nie zrozumiała.

Gosposia ma długą listę zadań do wykonania przed przybyciem gości – musi przelecieć żelazkiem obrus, obłożyć świeże ryby lodem i zająć się ciętymi kwiatami. Przyjęcie skończyłoby się totalną katastrofą, gdyby nie poczucie humoru panny Almy, która nie gniewała się o zniszczony strój ani mrożone ryby z lodami czekoladowymi. Ciekawe jak długo jeszcze głupie postępowanie Amelii będzie uchodziło płazem?

To książki dla dzieci stawiających pierwsze kroki w samodzielnym czytaniu. Myślę, że to, co mnie irytuje w tej postaci (całkowity brak refleksji, bezmyślność i naiwność) dla dzieci może być wielką zaletą. Fajnie jest pośmiać się z gapowatej osoby dorosłej, którą przerastają nawet najprostsze zadania. Poza tym, książka ma niepodważalny atut – rozwija wiedzę o języku. Dla pełnego zrozumienia postępowania Amelii dziecko musi rozpoznać grę słów polegającą na dwuznaczności wyrażeń. Warto!

Najważniejsi czytelnicy to dzieci

Światowy Dzień Książki, który dziś obchodzimy, przypadł w tym roku kilka dni po ogłoszeniu przez Bibliotekę Narodową raportu o stanie czytelnictw w Polsce. Moim zdaniem, nawet rozdawane za darmo książki i nieograniczony czas nie zachęcą nieczytających do spędzania czasu z książką. Jest tylko jeden sposób, żeby zmienić nastawienie polskiego społeczeństwa do czytania – dobry, rozpisany na kilkanaście lat program obejmujący dzieci od najmłodszych lat, niezależny od partii politycznych i lektur szkolnych. Kto nie pozna radości czytania za młodu, tego trudno będzie oderwać od konsoli i telewizora w późniejszym wieku. Stąd moje dzisiejsze propozycje książkowe dla najmłodszych. Skorzystajcie z nich. Podarujcie książkę dziecku wychowującemu się w domu bez książek. Poczytajcie młodszemu rodzeństwu i swoim dzieciom, jeśli już je macie.

Dla najmłodszych: „A co to?” Hector Dexet

co-to-1

Ilustracje w żywych kolorach. Duże, czytelne. Każda strona kryje niespodzianki.

co-to-2

Strony mają wycinane dziurki i znajduje się na nich jedno pytanie. Na przykład, co się kryje w jajku? Następna kartka pokazuje jakie zwierzęta wykluwają się z jajka. Pouczające i ładne!

co-to-3

co-to-4

A na dodatek zabawne. Uwielbiam tę książkę, lubi ją też moja siostrzenica, do której trafiła.

co-to-5

Dla dzieci w wieku przedszkolnym: „Tyczka w Krainie Szczęścia” Martina Widmarka z ilustracjami Emilii Dziubak.

tyczka-1

Opowieść o dziewczynce, która trafia do magicznej Krainy Szczęścia.

tyczka-3

Odnajduje tam dawno zaginionego brata i inne dzieci. Okazuje się, że nie wszyscy są szczęśliwi w tej krainie.

tyczka-4

Na dzieci czyhają niebezpieczeństwa, bo nie wszyscy mieszkańcy tej ziemi są przyjaźnie do nich nastawieni. Są tacy, którzy wolą świecidełka i klejnoty od zabawy, przyjaźni i dobroci.

tyczka-5

Sama historia jest bardzo zajmująca, ale bez ilustracji byłaby tylko zwykłą opowiastką. Obrazki są cudowne, wspaniałe, doskonałe. Takie jakie powinny być w każdej książeczce dla dzieci – kształtują ich gust estetyczny, pokazują świat, a ten powinien być jak najpiękniejszy.

Książka dla starszych dzieci (i nie tylko): „Jezioro łabędzie”. Historia najsłynniejszego baletu Piotra Czajkowskiego w nowej odsłonie na misternych ażurowych ilustracjach Charlotte Gastaut.

jezioro-labedzie

Widzicie to? Ilustracje są utrzymane w trzech kolorach: białym, czarnym i złotym.

jezioro-labedzie-1

Tekst nie zajmuje zbyt wiele miejsca i opowiada historię miłości księcia człowieka i księżniczki łabędzi.

jezioro-labedzie-2

To, co czyni tę książkę wyjątkową, to ilustracje – wycinanki. Są tak misterne i drobiazgowe, że aż miałam ochotę oglądać je w białych rękawiczkach. Stąd mój werdykt, że nie jest to książka dla maluchów, które mogłyby uszkodzić strony. Jest przepiękna – małe dzieło sztuki.

Kupujecie książki dzieciom, czy uważacie to za zbędny wydatek, bo dzieci szybko z nich wyrastają, niszczą, nudzą się nimi?

Wszystkie książki są z wydawnictwa Mamania.

(Po kliknięciu zdjęcia wyświetlą się w większym formacie).

A co to?

Tyczka w Krainie Szczęścia

Jezioro łabędzie

 

Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi, Laurence Yep & Joanne Ryder

poradnik-dla-smokowIUVI, 2016

Liczba stron: 208

Książka urzekła mnie tytułem, który zapowiada przewrotną treść. Oto smoki wychowują i dbają o ludzi, podobnie jak w rzeczywistym świecie ludzie opiekują się swoimi czworonogami. I podobnie jak w naszym świecie, smoki żyją dłużej niż podopieczni. Po śmierci Kudłatej, wspaniałej pupilki panny Drake (smoczycy), do jej wielkiej rezydencji przeprowadzają się dalekie krewne właścicielki. Kilkuletnia, pyskata, nadaktywna Winnie z mamą. Pogrążona w żałobie panna Drake nie ma zamiaru brać pod opiekę kolejnego człowieka, przynajmniej przez najbliższe kilka dekad. Winnie jest jednak uparta i natrętna. Chcąc nie chcąc, smoczyca zajmuje się samotną dziewczynką, pokazując jej magiczną stronę San Francisco. Jedna w wypraw kończy się dość pechowo. Smoczyca i dziewczynka będą musiały bardzo się postarać, żeby przywrócić świat to pierwotnego stanu.

Ta książka skierowana do młodszego czytelnika ma przede wszystkim bawić, wciągnąć w ciekawą historię, w której wykreowano świat równoległy do rzeczywistego. Choć wszytko wydaje się w nim normalne, okazuje się, że magia może być na wyciągnięcie ręki – elegancka pani w kostiumie tak naprawdę może być smoczycą w ludzkiej postaci (panna Drake nie chce się pokazywać na mieście w swojej normalnej skórze, żeby nie wzbudzać paniki). W domu lub w powietrzu bez przeszkód przeistacza się w wielką smoczycę popijającą wyśmienitą herbatę i tresującą swoją podopieczną.

Jestem przekonana, że książka zaciekawi dzieci w wieku 8 – 12 lat – szybka akcja, ciekawa fabuła i magia przenikająca do realnego świata rozbudzą wyobraźnię dziecka. Bo chociaż książka ma w tytule słowo „poradnik”, tak naprawdę jest powieścią przygodową.

Nelly Rapp i białe damy & Nelly Rapp i czarownicy z Wittenbergi, Martin Widmark

nelly-rapp-i-biale-damyMamania, 2016

Liczba stron: 80

Nelly Rapp jest adeptką Upiornej Akademii – jak mało kto zna się na duchach, zjawach, siłach nadprzyrodzonych. Pewnego dnia otrzymuje od znajomej z Akademii przesyłkę zawierającą urządzenie do wykrywania duchów. Teraz musi jeszcze znaleźć miejsce, w którym mogłaby je wypróbować.

Rodzice Nelly (nie wiedząc nic o umiejętnościach córki, choć znając jej zainteresowania) zabierają ją na weekend w zamku, w którym straszy. Okazuje się, że zamek zamieniony w hotel podupada, nie ma w nim zbyt wielu gości, a ci, którzy przyjeżdżają są rozczarowani tym, że białe damy nie raczą się pojawiać. Nelly wypróbowuje swoje urządzenie i odnajduje duchy, lecz one nie mają zamiaru wychodzić z piwnicy…

nelly-rapp-i-czarownicy-z-wittenbergiMamania, 2016

Liczba stron: 80

Zbliża się wieczór Halloween. Do drzwi mieszkania rodziców Nelly puka dwóch dziwnych mężczyzn z odkurzaczem. Po ich wyjściu wszyscy nagle zaczynają się spieszyć, biegać, niepokoić. Wszystko staje na głowie. Po krótkim śledztwie Nelly odkrywa, że przybysze kradną ludziom czas i wynoszą go w wielkim worze. Musi zrobić coś, żeby ich powstrzymać. Pomoże jej zepsuty zegar na wieży w środku miasta.

To piąta i szósta część cyklu o Nelly Rapp. Nie znałam poprzednich, ale wygląda na to, że każda z książek zawiera odrębną historię, Jedyne, co warto wiedzieć przed lekturą dowolnej części, to fakt, że Nelly ukończyła Upiorną Akademię i nie boi się żadnych zjaw. Te minipowieści są nie tylko ciekawe, lecz również zawierają w sobie element edukacyjny. Nie jest on wyeksponowany, nie narzuca się czytelnikowi, ale podczas uważnej lektury dziecko zrozumie, że autor chce przekazać coś więcej. W historii białych dam dowie się, że być może nie powinno się wszędzie na siłę wtłaczać nowoczesności i że warto pomagać. W czarownikach dowie się jak cenny jest czas i jak łatwo go stracić.

Subtelny humor, zabawne ilustracje, ciekawe przygody, wartka akcja – to wszystko tu jest, więc nie widzę powodu, żeby Wasze dzieci nie czytały tej serii. Polecana jest dla czytelników w wieku 6-9 lat, ale trochę starsi chyba też będą zadowoleni.