Archiwa tagu: dla młodzieży

Anna i Pan Jaskółka, Gavriel Savit

anna-i-pan-jaskolkaJaguar, 2017

Liczba stron: 240

Tłumaczenie: Zuzanna Byczek

Po śmierci mamy Anne wychowuje tata. Jest profesorem na uniwersytecie, stąd jego metody wychowawcze możemy uznać za nieco dziwne. Uczy dziewczynkę wielu języków, cierpliwie tłumaczy jej świat, traktuje czasem tak jakby była dorosła. Anna jest nad wiek dojrzała, ale nie do końca pojmuje czym jest wojna. Kilka miesięcy po jej wybuchu tata znika, nie wraca po córkę, którą na krótko zostawił u pana aptekarza. Ten wiedząc, co się stało, z egoistycznej obawy o własne dobro, wyrzuca dziewczynkę na bruk. Anna czeka na ojca na chodniku przed apteką. Tam spotyka tajemniczego pana, którego nazywa Panem Jaskółką. On postanawia się zaopiekować dzieckiem, choć, jak się później okazuje, sam musi się ukrywać.

Anna i Pan Jaskółka wędrują z miejsca na miejsce. Udają, że są ojcem i córką, czasem udają, że pochodzą z miasta, innym razem, że są ze wsi. Zwykle sypiają pod gołym niebem. Pan Jaskółka cierpliwie tłumaczy dziewczynce zasady bezpieczeństwa podczas wędrówki. Wrogie siły rozdrapujące Polskę porównuje do wilków i niedźwiedzi. Jednych i drugich trzeba się obawiać. Ojczyzna jest rzadkim ptakiem, którego należy chronić. Wszystko się komplikuje, gdy pewnego dnia Anna spotyka w lesie samotnego mężczyznę. Pragnie otoczyć go opieką.

To książka o wojnie, ale napisana jest zupełnie inaczej niż wszystkie przekazy, jakie dotychczas znałam. Nie jestem do niej przekonana, ale zakładam, że po prostu jestem za stara na tę historię. Bohaterowie wędrują, wędrują i w zasadzie niewiele się dzieje. Pan Jaskółka o niczym nie mówi wprost tylko buduje rozbudowane metafory. Jest cały czas bardzo tajemniczy, a dziewczynka, choć dorasta, nie robi się wiele mądrzejsza. Tak jakby rozwijało się jej ciało, a umysł pozostawał nadal na poziomie siedmiolatki. Początek zapowiada bardzo dobrą książkę, ale w połowie tempo siada, a zakończenie jest co najmniej rozczarowujące. Jestem jednak przekonana, że książka znajdzie swoich miłośników, szczególnie celowałabym jednak w młodszego czytelnika oraz takiego, który lubi niedomówienia, liryczny język, realizm magiczny oraz nietypowe podejście do ogranych tematów literackich.

Kłamca i szpieg, Rebecca Stead

klamca-i-szpiegWydawnictwo IUVI, 2017

Liczba stron: 194

Tłumaczenie: Krystyna Kornas

Zwykle stronię od literatury young adult – kojarzy mi się z pierwszymi zakochaniami i wzdychaniem. Ta książka dotarła do mnie w tym tygodniu, kurier przyszedł, gdy szykowałam się do wyjścia z domu i potrzebowałam niegrubej książki do torebki. Rzuciłam okiem na opis i stwierdziłam, że nada się do czytania w parku. I okazało się, że to był dobry wybór – żadnych smarkatych miłości, żadnych wzdychań!

Georges (z „s” na końcu, bo imię dostał po francuskim malarzu) przeprowadza się do mieszkania w bloku. Zaledwie kilka przecznic od swojego dotychczasowego domu. Jego tata architekt niedawno stracił pracę, więc okoliczności zmusiły rodzinę do zmiany miejsca zamieszkania. Mama chłopca, która jest pielęgniarką w szpitalu, bierze podwójne dyżury, żeby jakoś spiąć domowy budżet. Georges jest rozsądnym, inteligentnym i trochę samotnym chłopcem, w szkole pada ofiarą dręczycieli, którzy nękają każdego, kto nie próbuje im się przypodobać. Na szczęście już pierwszego dnia w nowym miejscu zamieszkania chłopiec poznaje kolegę o imieniu Safer oraz jego młodszą siostrę Candy. Safer wciąga go w akcję o charakterze szpiegowskim. Jeden z sąsiadów zachowuje się bardzo podejrzanie. Muszą go mieć na oku.

Uff, Georges nie zakochuje się w nikim, odpada więc to, czego najbardziej nie lubię. Zostaje opowieść o trudnej przyjaźni, o powolnym odsłanianiu siebie przed drugim człowiekiem, o tym, że w pojedynkę jest zawsze trudniej niż w grupie, o tym, jak radzić sobie w sytuacjach nieprzewidzianych i bolesnych. Wydawca reklamuje książkę słowami, że nie domyślimy się zakończenia. I coś w tym jest, jednej rzeczy prawie się domyśliłam, druga była dla mnie dużym zaskoczeniem. Muszę jeszcze pochwalić autorkę za to, że nie nawtykała niepotrzebnych scen, nie rozdęła powieści do 400 stron, a skupiła się na tym, co istotne, przez co książka silniej przemawia do czytelnika. Tak, to na pewno nie był stracony czas. Polecam dziewczynom i chłopakom.

Psy, Allan Stratton

psyYA!, 2016

Liczba stron: 320

Niezbyt często czytam książki skierowane do czytelnika nastoletniego, wydaje mi się, że za dużo w nich fantasy lub/i szczenięcego zauroczenia. W przypadku tej książki postanowiłam zaryzykować (do stracenia miałam czas), bo nic nie wskazywało, że natknę się na jeden z powyższych tematów. I rzeczywiście, to połączenie powieści psychologicznej, thrillera i horroru – nie tyko  strawne, lecz nawet bardzo ciekawe.

Cameron od kilku lat ciągle się przeprowadza. Mieszka tylko z mamą, która obawia się, że jej były mąż, ojciec chłopaka, może chcieć im zrobić krzywdę. Cameron sam nie wie, co ma o tym sądzić. Z jednej strony rozumie mamę, lecz jego wspomnienia z wczesnego dzieciństwa mocno się już zatarły, więc nie jest pewien, czy mama czasem nie przesadza. Pewnego dnia wprowadzają się na położoną na odludziu farmę. Chłopak już pierwszego dnia w nowej szkole doświadcza przemocy i dowiaduje się, że wśród miejscowych krążą różne plotki na temat miejsca, w którym zamieszkali. Mówi się, że poprzedni właściciel wiele lat temu został pożarty przez swoje psy, a w okolicy straszy. Na domiar złego Cameronowi wydaje się, że pod dom podchodzi dziwnie ubrany chłopiec – czy to tylko zwidy? A może to jakiś dzieciak z okolicy? Bo chyba nie autor tajemniczych rysunków, które znalazł w komórce?

Siła tej powieści opiera się na niedomówieniach. Czy naprawdę możemy wierzyć matce Camerona, że jego ojciec ma złe zamiary w stosunku do swojej byłej rodziny? Może kobieta wszystko wyolbrzymia, może specjalnie nastawia syna przeciw ojcu. Czy naprawdę możemy wierzyć Cameronowi, który rozmawia z duchem? Może to załamanie psychiczne – w końcu od lat żyje w napięciu, a w nowym miejscu wszyscy w szkole są wrogo nastawieni. Czy możemy wierzyć w to, że duch mówi prawdę? Czy na farmie doszło do jeszcze większej tragedii niż śmierć farmera? Czy chłopiec ma szansę dowiedzieć się prawdy?

Książka dla nastolatków okazała się wciągającym thrillerem i w ogóle nie przeszkadzały mi wątki „paranormalne”. Autor dobrze poradził sobie z atmosferą, tempem, bohaterami. Nigdzie nie przedobrzył, nie pozostawiał otwartych wątków i świetnie zamknął akcję. To, że książka jest skierowana do młodszego czytelnika, nie wynika z jej naiwności, lecz z pewnego wygładzenia obyczajowego. Spotkało mnie duże zaskoczenie, bo książka okazała się lepsza niż zakładałam. Polecam.

Ekonomia. To, o czym dorośli ci nie mówią, Boguś Janiszewski

ekonomia boguś janiszewskiPublicat, 2016

Liczba stron: 143

Jeśli twoje dziecko sądzi, że pójście do bankomatu rozwiązuje większość finansowych problemów, to książka dla niego.  Według autora najlepszymi odbiorcami będą dzieci w wieku od 10 do 14 lat, chociaż nic nie stoi na przeszkodzie, żeby książkę przeczytali starsi i młodsi.

eko1

Została ona podzielona na kilka rozdziałów. Pierwszy to „Pieniądze”, w którym zamieszczono rys historyczny wyjaśniający skąd wzięły się pieniądze i czy można je bezkarnie drukować. Stąd przechodzimy do pojęcia inflacji oraz niewidzialnych pieniędzy w obrocie bezgotówkowym. Posiadanie i wydawanie pieniędzy wiąże się z tym, czego my dorośli nie lubimy, a dzieci praktycznie nie ogarniają – z podatkami. Po co są i dlaczego trzeba je płacić? Co to jest czarny rynek i raj podatkowy? Znajdziemy tu również różne absurdalne podatki nakładane w przeszłości i obecnie w różnych krajach.

eko3

Czym się różni budżet domowy od budżetu państwa? Co to jest konsumpcja i czy nastolatek jest w stanie ją ograniczyć? (nie!) Czy można wpaść w dziurę budżetową i czy państwo może zbankrutować? A gospodarka? Co to takiego? Zajmuje się nią jeden z rozdziałów. Czym jest PKB i jak można ożywić podupadającą gospodarkę kraju? Na koniec zdawałoby się proste pojęcie – bank. Ale czy tak naprawdę umielibyśmy sami wytłumaczyć dziecku jak bank zarabia? I co to są te stopy? Lepsze mniejsze czy większe?

eko4

Według mnie prościej już się nie da. Wszystko, co trzeba wiedzieć o ekonomii nie będąc ekonomistą zostało zawarte w tej książce i przedstawione w sposób zabawny i nieskomplikowany. Są tu liczne przykłady, rysunki, które pomagają zrozumieć tekst* oraz fajne dygresje na marginesach.  Ekonomia na wesoło, na pewno spodoba się dzieciom. Nie trzeba tej książki czytać od deski do deski. Można po prostu przerzucać strony i zatrzymywać się na tym, co dziecko zainteresuje. Można korzystać z niej jak z leksykonu, dzięki któremu nie damy się zaskoczyć pytaniom o takie aspekty ekonomii, o których nie mamy pojęcia, lub nie umiemy prosto wytłumaczyć tego, co wiemy. Warto!

  • ilustrował Max Skorwider

Tylko ty, Federico Moccia

tylko ty federico mocciaMuza SA, 2016

Liczba stron: 320

Tym, którzy czytali „Chwilę szczęścia” nie muszę przedstawiać głównych bohaterów. Mam jednak świadomość, że nie wszyscy czytają po kolei, tym bardziej, że w przypadku tej serii nie ma takiej potrzeby, więc najpierw kilka słów o bohaterach.

Nicco ma dwadzieścia trzy lata, niedawno zmarł jego ojciec, więc chłopak jest teraz głową rodziny. Przejmuje się złym stanem emocjonalnym matki oraz młodszej siostry. Sam Nicco  pogrążony jest w smutku po śmierci swojego ojca i odejściu dziewczyny, ale stara się jakoś trzymać. Wspiera go najlepszy kumpel zwany Grubym. Jest całkowitym przeciwieństwem romantycznego, melancholijnego Nicco. Chętnie angażuje się w przelotne romanse, wiecznie wpada w kłopoty, z których wychodzi z wdziękiem bawidamka.

Nicco znajduje pocieszenie w ramionach Ani, turystki z Polski. Ania jednak wyjeżdża i nie zostawia swojego adresu. Nicco nie jest do końca pewien swoich uczuć do dziewczyny, ale w głębi serca czuje, że powinien ją odnaleźć. Gdy zdobywa trochę gotówki, postanawia wziąć kilka dni urlopu i pojechać do Polski. Towarzyszy mu Gruby. Szybko okazuje się, że zdobyty w hotelu adres jest nieprawdziwy, a chłopaki w nieznanym kraju mogą co najwyżej szukać wiatru w polu. Już mają zrezygnować, gdy ich wzrok pada na wielkoformatową reklamę, na której widzą podobiznę Ani. Teraz trzeba tylko znaleźć kogoś, kto ma znajomości w branży reklamowej. Pomoże im pewien zbieg okoliczności.

Ta całkiem prosta historia oparta na zbiegach okoliczności i szczęśliwych trafach. Młody chłopak próbuje odnaleźć dziewczynę, w której się zakochał, choć tak naprawdę niewiele o niej wie. W związku z tym wciąż targają nim wątpliwości. A jeśli Ania nie jest singielką? A jeśli go nie zechce? A jeśli to, co się między nimi wydarzyło, uznała za wakacyjny romans, do którego nie ma powrotu? A jeśli tylko mu się zdawało, że Ania coś do niego czuje? A jeśli zrobi z siebie durnia pojawiając się bez zapowiedzi na progu jej domu? Na szczęście Gruby i pomagający mu Polacy nie mają takich rozterek i skutecznie aranżują przyszłe spotkanie.

Federico Moccia przeniósł akcję włoskiego romansu do Polski. Nicco i Gruby spędzają kilka dni w Warszawie, potem w Krakowie, a na końcu w Zakopanem. Wydaje mi się, że w ten sposób autor chciał podziękować swoim polskim. wiernym czytelniczkom. Poza tym ciekawie ogląda się kraj oczami Włochów, na przykład, kawa im nie smakuje, jednak polskie dziewczyny wydają się niezwykle apetyczne.

Nie jest to literatura wysokich lotów, świetnie się jednak sprawdzi na plaży, na hamaku, gdy upał osłabia i potrzebujemy lekkich, dowcipnych historii, które nas nie dobiją i nie zmęczą. Bardziej dla młodzieży niż dla dorosłych, bardziej dla dziewczyn niż chłopaków, choć i ci mogą się odnaleźć w tej historii, która opowiadana jest z punktu widzenia mężczyzny. Czyta się błyskawicznie, a opowieść jest nam bliska przez to, że dzieje się w Polsce. Może się skusicie?