Archiwa tagu: filozofia

Obcy u naszych drzwi, Zygmunt Bauman

obcy-u-naszych-drzwiPWN, 2016

Liczba stron: 135

Tłumaczenie: Weronika Mincer

Książka ma wymowny tytuł, prawda? Obcy u naszych drzwi. Przede wszystkim nasz niepokój budzi słowo „obcy”. Obcość to coś, czego się lękamy, nie wiemy czego się spodziewać, wolimy trzymać się od tego z daleka. A gdy ten obcy stoi u naszych drzwi, sytuacja robi się wręcz dramatyczna. Nie mamy dokąd uciec, bo jesteśmy u siebie. Pozostaje nam albo ignorować intruza, nie odpowiadać na jego pukanie, dzwonienie, nagabywanie, błaganie, albo wpuścić go do środka i niech dzieje się co chce. Obcy z esejów Baumana to uchodźca, a filozof zastanawia się nad tym, dlaczego tak bardzo nim pogardzamy i jak politycy budują swoją przewagę grając na strachu i pogardzie.

Kto najbardziej boi się uchodźców? Kto przedstawia ich w najgorszych barwach? Zwykle ci, którzy stoją na najniższym stopniu drabiny społecznej. Ich sytuacja życiowa i materialna jest niepewna. Tacy ludzie boją się, że nowi odbiorą im pracę, dach nad głową, będą mieli lepiej dzięki swojemu statusowi uchodźcy. Politycy grają na tym strachu, budują na nim swoje kariery polityczne, zwyżkują w sondażach. Takim przykładem jest były prezydent Francji François Hollande, który przed atakiem terrorystycznym w Paryżu był najmniej popularnym przywódcą, a po nim, gdy zagrał na strachu, wprowadził zaostrzenia w przestrzeni publicznej, zyskał większą przychylność społeczeństwa i paradoksalnie ocieplił swój wizerunek jako polityk troszczący się o naród.

W eseju o uchodźcach mowa również o obojętności społeczeństw, zamykaniu oczu na problemy, odcinaniu się od nich i traktowaniu potrzebujących z wyższością. A przecież taki kryzys mógłby być dla zamożnych społeczeństw szansą na okazanie solidarności. Bauman nie zaprzecza istnieniu terroryzmu, który przysłonił nam rozumienie problemów uchodźców i w swojej książce prezentuje bardzo wyważone stanowisko. Ukazuje mechanizmy rządzące społecznościami i raczej nie wskazuje dróg wyjścia. Tych należy szukać samemu mając na uwadze człowieka. To bardzo aktualna, potrzebna, wartościowa książka. Szkoda tylko, że ci, którzy powinni się z nią zapoznać, raczej nigdy tego nie zrobią.

Etyka! Poradnik dla grzeszników, Jan Hartman

jan hartman etyka poradnik dla grzesznikówAgora, 2015

Liczba stron: 245

Etyka! Etyka? „Etyka”, a może po prostu etyka? Wykrzyknik użyty w tytule książki niesie za sobą ukryte znaczenie, ma przyciągnąć naszą uwagę, ma sprawić, że pozytywnie pomyślimy o temacie tej książki i sięgniemy po nią, żeby przekonać się, o co tak naprawdę chodzi. Podtytuł jest jeszcze ciekawszy: „Poradnik dla grzeszników”, który wprost sugeruje, że czytelnik otrzyma pewne wskazówki. Wskazówki jak być mniejszym grzesznikiem?

Książka nie jest jednak poradnikiem, nie jest też czytadłem, choć ten tytułowy wykrzyknik mógłby sugerować lżejszą tematykę. Jan Hartman opowiada o etyce w sposób dość przystępny, lecz wymagający skupienia. Przedstawia różnice pomiędzy współczesnym i klasycznym standardem etycznym i zachęca czytelnika do odpowiedzenia na szereg pytań. Rozgranicza pojęcia moralności i etyki, mówiąc: „w moralności chodzi o działanie (należy do praktyki), natomiast w etyce, a zwłaszcza w metaetyce, chodzi o teorię, czyli pojęcia.”

Po wyjaśnieniu szeregu pojęć, omówieniu ewolucji, a może i rewolucji, jakiej podlegała etyka na przestrzeni wieków (to, co dawniej było normą postępowania, jak na przykład publiczne egzekucje, obecnie postrzegane jest jako czyn wysoce nieetyczny), przechodzi do omówienia wybranych problemów etycznych. Tutaj skupia się na pytaniach o to: Czy można myśleć, co się chce? Kiedy wolno kłamać? Kiedy wolno zabijać? Nie zaskoczę Was mówiąc, że nie ma na te pytania prostych odpowiedzi. Stąd w książce wiele przykładów, rozważań, porównań między tym, co teraz, a tym, co było normą w przeszłości.

W zakończeniu autor pisze: „Książka jest wszak niełatwa, a w niektórych miejscach nawet całkiem męcząca. Niestety książki filozoficzne z natury rzeczy wymagają od czytelników dużego skupienia i wysiłku.” Trudno się nie zgodzić, lecz trzeba również przyznać, że Jan Hartman starał się złagodzić rozważania filozoficzne zwracając się bezpośrednio do czytelnika, podając liczne przykłady, puszczając oko i posługując się humorem. „Mówienie o moralności wychodzi ludziom często znacznie gorzej od działania. Nie należy się temu dziwić, bo nawet etyka niezbyt dobrze radzi sobie z tym, czym się zajmuje.” Na szczęście autor doskonale radzi sobie z mówieniem i pisaniem o etyce. Sprawdźcie, jeśli interesuje Was ta dziedzina nauki.

Logikomiks. W poszukiwaniu prawdy

Logikomiks. W poszukiwaniu prawdy

WAB, 2011

Liczba stron: 352

Powszechnie uważa się komiks za poślednią formę literatury (niesłusznie!). To, co nam się z nim kojarzy, to lekkie tematy, miałka treść i akcent na obrazek z niekorzyścią dla treści. Komiks biograficzno-naukowy traktujący o historii logiki i życiu Bertranda Russella wydaje się odstawać nieco od konwencji, bowiem poruszana w nim tematyka może być interesująca dla wąskiej grupy odbiorców. A ja mam niewielkie pojęcie o tej dziedzinie nauki. Skusiłam się jednak na lekturę po zachęcie ze strony domowników płci przeciwnej.

Fabuła w komiksie nie jest skomplikowana. Grupa ilustratorów i twórców komiksów postanawia narysować historię rozwoju logiki, opierając się na życiorysie jednego z jej głównych przedstawicieli – Bertranda Russella, Decydują, że bohater komiksu sam się przedstawi i opowie o swoim dziele i życiu podczas wykładu. Mnie, naturalnie, lepiej czytało się o kolejnych kolejach losu Russella niż o przemyśleniach bohatera i jego kolegów – matematyków oraz ich kolejnych odkryciach w dziedzinie logiki. Przyznaję, że nie wszystko zrozumiałam, ale też nie wytężałam umysłu podczas lektury, jako że wiedziałam, że wiedza ta nie jest mi niezbędna. Zyskałam jednak pojęcie o tym, co pasjonowało naukowców w pierwszej połowie XX wieku i co im zawdzięczamy we współczesnym świecie.

Zyskałam również poznając lepiej osobę Russella, który przecież zdobył w 1950 roku nagrodę Nobla w dziedzinie literatury (!), co świadczy o wszechstronności umysłu tego filozofa, matematyka, logika i… pacyfisty. Drugie dno komiksu to właśnie opowieść o tym, że człowiek będący istotą myślącą, może dokonać wyboru między wojną i pokojem, a większość przesłanek wskazuje na to, że wojna jest po prostu nielogiczna.

Jak na komiks, jest tu sporo do czytania. Chwilami irytowało mnie jednak, że literki były za małe i męczył mi się wzrok. Podobała mi się oprawa graficzna – żywe kolory, wyraźna kreska, jasne przejścia między różnymi poziomami czasowymi opowiadanej historii. W sumie żałowałam, że historia dobiegła końca – miałabym ochotę poznać Bertranda Russella również od innej strony. Moje zainteresowanie wzbudziły jego poglądy na małżeństwo, religię, ład społeczny i żałuję, że poświęcono im niewiele miejsca, kładąc nacisk na inną dziedzinę, w której Russell odnosił sukcesy – logikę.