Archiwa tagu: historyczna

Londyn w czasach Sherlocka Holmesa, Krystyna Kaplan

londyn-w-czasach-sherlocka-holmesaPWN, 2016

Liczba stron: 288

Na początku ustalmy jedną rzecz – Sherlock Holmes jest postacią fikcyjną, żyje tylko na kartach opowiadań i powieści Sir Arthura Conana Doyle’a, których akcja umiejscowiona była w Londynie na przełomie XIX i XX wieku. Wobec tego książka o tytule „Londyn w czasach Sherlocka Holmesa” jest książką o epokach wiktoriańskiej i edwardiańskiej, nie o Sherlocku Holmesie jako takim. I ja tak właśnie rozumiem ten tytuł, który być może jest zbyt „marketingowy” i wprowadza w błąd, ale litości! Widziałam recenzje, w których autorki miały pretensje, że treść jest niezgodna z zawartością.

1

Autorka podzieliła treść na rozdziały dotyczące różnych dziedzin życia, przez co opisy są uporządkowane i łatwo można znaleźć interesujące nas informacje bez potrzeby czytania wszystkiego od deski do deski. Ja przeczytałam wszystko, choć jedne rozdziały wydawały mi się ciekawsze od innych, ale to kwestia bardzo subiektywna. Książkę otwiera rozdział o rodzinie królewskiej – w której dowiadujemy się podstawowych faktów o Wiktorii i Albercie, ich poglądach na temat kwestii obyczajowych i społecznych oraz ich wielkiej miłości i przywiązaniu.

2

Kolejne rozdziały przybliżają pozostałych mieszkańców Londynu – dzielnice biedoty oraz domy zamożnych. To okres, kiedy bardzo mocno rozwijał się przemysł i kolonializm, więc znajdziemy informacje również na te tematy. Są one dość powierzchowne, ale trzeba pamiętać, że nie jest to rozprawa naukowa, lecz książka, która w przyjemny sposób ma przybliżyć Londyn sprzed ponad stu lat.

3

Sporo miejsca poświęca się kulturze, sztuce, artystom, filantropom, mecenasom sztuki, ale także skandalom obyczajowym (np. uwięzieniu Oscara Wilde’a oskarżonego o nieobyczajne prowadzenie się i homoseksualizm). Książce towarzyszą liczne reprodukcje, fragmenty powieści, listów, artykułów. Możemy na przykład przeczytać, co o Londynie sądziła Helena Modrzejewska i dowiedzieć się, jakie wrażenie na londyńczykach zrobił Fryderyk Szopen.

4

Na ten okres przypada również działalność sufrażystek, kobiet walczących o swoje prawa. Im również poświęcono sporo miejsca – autorka opisała, do jakich działań posuwały się sufrażystki i co udało im się wskórać. Nie były to jednak jedyne niezwykłe kobiety, o których mowa w książce – jest ich znacznie więcej.

Rozdział dotyczący zakupów i pieniędzy opisuje powstanie pierwszych domów towarowych w Londynie oraz usług świadczonych przez te wielobranżowe przedsiębiorstwa służące zaspokajaniu wszelkich potrzeb klientów.

5

„Londyn w czasach Sherlocka Holmesa” to książka zaspokajająca ciekawość osoby, która zna XIX-wieczny Londyn z powieści lub filmów i chciałaby mieć szerszy ogląd. Dzięki przekrojowemu przedstawieniu różnych aspektów życia w Londynie można dowiedzieć się sporo, choć głównie o klasach średniej i wyższej, ich rozrywkach, zainteresowaniach, skandalach. Biedota, robotnicy, pracujące dzieci – to tematy, o których niewiele się pisze. Dzięki licznym ilustracjom, fotografiom z epoki, rycinom, reprodukcjom możemy poczuć klimat tamtych czasów, zobaczyć obowiązujące stroje i wygląd ulic. Warto mieć tę książkę.

Sekrety dawnych zbrodni. Patolog o słynnych historycznych morderstwach, Philippe Charlier

sekrety-dawnych-zbrodniWydawnictwo Esprit, 2016

Liczba stron: 296

Podtytuł tej książki sugeruje, że zyskamy jakieś nowe spojrzenie na słynne zbrodnie z przeszłości. Być może patolog odnalazł nowe dowody, ponownie przebadał szczątki i dzięki nowoczesnym technologiom zyskał wiedzę wywracającą do góry nogami dotychczasowe poglądy. Okazuje się jednak, że zawód tego pisarza nie gra większej roli, ponieważ w tej książce  skupia się głównie na sprawach dawno rozwiązanych i przede wszystkim bazuje na archiwach. Pod lupę bierze morderstwa znane z historii powszechnej, lecz także nieznane sprawy, na które natknął się podczas zbierania materiałów do książki.

Książkę rozplanowano z zachowaniem chronologii zdarzeń – od czasów starożytnych po okres początku XX wieku. Omawia się w niej cały wachlarz zbrodni: przypadki otrucia różnymi substancjami, śmierć od broni białej i broni palnej, śmierć w zasadzce, zbrodnie z namiętności, wyrachowania. Niektóre omawiane przypadki dotyczą śmierci w podejrzanych okolicznościach, lecz niekoniecznie na skutek działania innych osób. Wiele rozdziałów bazuje na raportach dawnych patologów – widać w nich duży postęp z biegiem lat. Z początku obrażenia omawiano dość pobieżnie, później autopsja obejmowała szerszy zakres i bardziej przypominała współczesne procedury.

Nie wszystkie teksty dotyczą konkretnych zbrodni. Autor umieścił tu również inne ciekawe dokumenty dotyczące przestępczości,, podejrzanych zdarzeń oraz raportów policji lub lekarzy. Najbardziej wstrząsające i obrzydliwe okazały się raporty z oględzin ciał po ekshumacji, bo i takie teksty znalazły miejsce w tej książce. Ale są tu również raporty oddziału strzegącego porządku na Polach Elizejskich, które wkrótce po powstaniu bywały areną pojedynków oraz miejscem, w którym ginęło sporo ludzi – nie wiadomo czy na skutek nieszczęśliwych wypadków, czy zbrodniczej działalności – nikt w to nie wnikał.

Chwilami książka przypominała mi „Stulecie detektywów” Jurgena Thorwalda, lecz podczas gdy u Thorwalda opisy zbrodni służą za przykłady ilustrujące postęp w kryminologii, tak tutaj są to opowiastki mające na celu pokazanie elokwencji autora oraz, co ważniejsze, wydobycie na światło dzienne zapomnianych dokumentów. Dla osób dobrze znających historię niektóre rozdziały nie będą zbyt odkrywcze. Na szczęście, autor zamieścił również opisy spraw kryminalnych ciekawych ze względu na ich przebieg i dokumentację, a nie wpływających na przebieg historii, więc nieznanych ogółowi. Warto przeczytać, jeśli interesuje was takie podejście do historii kryminologii i medycyny.

Miłosna kareta Anny J., Janina Lesiak

milosna-kareta-anny-jWydawnictwo MG, 2016

Liczba stron: 224

Jej matka była potężną władczynią. Każdy, nawet słabo orientujący się w historii, wie, kim była Bona. Jej jedyny brat, Zygmunt August, zapisał się w historii jako ten, który dał się ponieść romantycznej miłości do Barbary Radziwiłłówny. Sama Anna Jagiellonka, choć przeżyła ponad siedemdziesiąt lat, nie zapisała się w powszechnej świadomości przeciętnego Polaka. Janina Lesiak wyciąga tę trochę zapomnianą władczynię i stara się pokazać ją na tle epoki i w sieci historycznych zależności. Opowieść jest o Annie, której oczami oglądamy szesnastowieczną Polskę, lecz Anny nie byłoby bez czterech królów, którzy wpłynęli na jej życie.

Tytułowa kareta Anny, to nic innego jak pokerowe rozdanie, w którym dostajemy cztery karty o tej samej wartości. Anna w ręce trzyma cztery króle, czy raczej czterech królów. Zygmunt August, jej brat, to postać budząca najbardziej ambiwalentne uczucia w nieładnej, podstarzałej królowej. Kocha go i nienawidzi, współczuje mu i go nie rozumie, wstydzi się za niego i cierpi przez niego. Gdy Anna traci nadzieję na wyjście za stanu panieńskiego, okazuje się, że jest jedyną osobą, która może zasiąść na tronie. Niestety, jest kobietą, więc trwają starania, żeby dobrze (dla kraju) wydać ją za mąż. Pierwszy kandydat, król numer dwa w jej życiu, ucieka od niej w atmosferze skandalu. Henryk III Walezy woli młodsze towarzystwo i bardziej zabawowe dwory niż dwór pobożnej Jagiellonki. Drugi kandydat, Stefan Batory, też nie jest idealnym mężem, lecz chorowita Anna znajduje spokój podczas zasiadania obok niego na tronie. Ostatni król w jej życiu, siostrzeniec Zygmunt III Waza, to postać, którą Anna nieco idealizowała, lecz czuła się przy nim bezpiecznie, wreszcie czuła się członkiem rodziny.

Czytając o Annie i jej czterech królach, przypominamy sobie kawałek historii Polski i możemy oglądać go w bardziej ludzkim świetle. Historyczni władcy są tu bohaterami, o których można powiedzieć coś więcej niż tylko od kiedy do kiedy zasiadali na tronie i co osiągnęli dla kraju. Kochają, cierpią, tęsknią, są bezwzględni lub wielkoduszni, nie są ideałami. Autorka ciekawie opowiada o sytuacji kobiet na dworach królewskich – jeśli nie były tak silne i przedsiębiorcze jak Bona, były nikim. Żywym towarem, którym dysponowali magnaci i królewscy doradcy, żeby ugrać coś dla kraju. Były wydawane za mąż, popychane do podjęcia decyzji. Sama Anna, przed pewien czas będąca najważniejszą osobą w państwie, była popychadłem doradców, którzy, jak wspomina, krzykiem i groźbami przymuszali ją do wyboru męża. Gdybym musiała opisać Annę Jagiellonkę jednym słowem, byłoby to słowo: NIEKOCHANA.

Ciekawa książka, napisana w oparciu o źródła historyczne, lecz zbeletryzowana. Chwilami nieco zbyt ckliwa, lecz dobrze się ją czyta. Warto.

Gambit hetmański, Robert Foryś

gambit hetmański robert foryśWydawnictwo Otwarte, 2016

Liczba stron: 1080

„Gambit hetmański” to trzytomowa powieść historyczna osadzona w drugiej połowie XVII wieku, opisująca czasy panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego oraz dochodzenie do władzy Jana III Sobieskiego. Walka o władzę nie byłaby tak zacięta, gdyby nie kobiety – Eleonora Habsburżanka, żona króla Polski i Maria Kazimiera Sobieska. Obie panie miały na swoich usługach bezwzględne kobiety – Charlotta pomagała frakcji mającej na celu obalenie mało popularnego króla, Klara Pac próbowała umocnić Michała na tronie, a jednocześnie knuła jak zyskać większą władzę dla siebie i swojego męża kanclerza wielkiego litewskiego. Chociaż kobiety nie brały udziału w bitwach, to nie przebierały w środkach, żeby osiągnąć cel i były równie, a nawet bardziej skuteczne, niż mężczyźni.

W początkowych rozdziałach król Michał Korybut pokazany jest jako marionetka, człowiek zastraszany przez swoją matkę Gryzeldę oraz niemiecką żonę. Nie sprawdza się jako mąż, ponieważ woli męskie towarzystwo, nie jest szanowanym władcą. Obóz profrancuski z hetmanem Sobieskim, prymasem Mikołajem Prażmowskim oraz Janem Morsztynem na czele próbuje doprowadzić do jego detronizacji i osadzenia na tronie  księcia przysłanego przez Ludwika XIV. Kiedy francuski arystokrata nie przybywa, wszystko się komplikuje, a Sobieski popada w niełaskę. Postanawia robić to, co mu najlepiej wychodzi – rusza na wojnę z Turkami stopniowo podbijającymi rubieże Rzeczypospolitej.

W tym czasie wciąż trwa walka o władzę na najwyższych szczeblach – zajmują się nią kobiety. Są świetnie poinformowane, potrafią przewidzieć działania swoich nieprzyjaciół, mają środki i możliwości na prowadzenie podstępnej gry, w której życie ludzkie niewiele znaczy. Marysieńka, Klara, Charlotta – używają swoich wdzięków, złota, obietnic, miecza i trucizny, by zyskać przewagę nad pozostałymi. Nie cofają się przed niczym.

Robert Foryś stworzył powieść historyczno-przygodową z elementami łotrzykowskimi. Szkielet całej historii opiera się na wydarzeniach historycznych, pierwszoplanowi bohaterowie istnieli naprawdę i sprawowali ważne funkcje w kraju. Bohaterowie drugoplanowi to postacie fikcyjne i to one mają najciekawsze przygody – przemierzają Rzeczpospolitą wzdłuż i wszerz, wpadają z zasadzki i sami je zakładają, walczą w bitwach i potyczkach, uciekają i kryją się w górach, szpiegują, knują i zabijają, sami również odnoszą rany na ciele i duszy.

To doskonała powieść przygodowa obrazująca zaciekłą walkę o władzę i wpływy. Nie ma w niej bohaterów jednoznacznie pozytywnych i jednoznacznie negatywnych – wszyscy mają swoje grzeszki, a najbardziej powszechnym jest brak wierności jednej opcji politycznej (nie wspominam nawet o wierności w związku).  Wszyscy są przekupni, zapalczywi, dumni. Podobało mi się również w miarę realistyczne przedstawienie tła akcji – biedy na wsiach bezustannie ciemiężonych przez możnych i najeżdżanych przez Turków, gwaru w mieście oraz przepychu na dworze królewskim. Warto również zwrócić uwagę na beznadziejną sytuację kobiet, które postrzegane są jedynie jako ciała, po które sięgnąć może każdy szlachcic oraz na nadużycia rozwiązłych duchownych względem swoich podopiecznych w sierocińcach.

Trzy tomy wydano w jednej, grubej księdze, więc niecierpliwi mają od razu dostęp do całej historii. Nie umiem ocenić na ile prawdziwe są szczegóły historyczne, lecz przygody Charlotty i jej przeciwników czytałam z dużym zainteresowaniem, kibicując raz jednym, raz drugim. Jeśli lubicie książki przygodowe z szybką akcją, częstymi zwrotami akcji, krwawymi scenami walki, częstymi scenami erotycznymi i wyrazistymi bohaterami, to książka idealna dla Was.

Zbrodniarka urodzona, Cesare Lombroso

zbrodniarka urodzona cesare lombrososłowo/obraz terytoria, 2016

Liczba stron: 128

XIX wiek był okresem intensywnego rozwoju nauki i pseudonauki. Kryminalistyka dopiero raczkowała, a uczeni usilnie próbowali znaleźć związek między wyglądem człowieka a jego uczynkami. Cesare Lombroso poświęcił się badaniom, które miały dowieść, że kobiety są mniej skłonne do popełniania przestępstw, a jeśli już, to bliższa jest im prostytucja niż inne czynności kryminalne.

W „Zbrodniarce urodzonej” próbuje udowodnić, iż osądzone zbrodniarki miały w sobie dużo cech męskich, które sprowadziły je na drogę przestępstwa. Te, w połączeniu z cechami przypisywanymi kobietom, takimi jak: chciwość, pycha, intryganctwo, gadulstwo, zazdrość, sprawiały, że przedstawicielki płci pięknej dopuszczały się przestępstw o różnym charakterze.

Autorzy przytaczają wiele przykładów zbrodniczej działalności kobiet. Ich wnioski często brzmią bardzo słabo, są naciągane i nacechowane uprzedzeniami w stosunku do płci żeńskiej.  Na szczęście prace Lombroso są obecnie już tylko nic nie wartą ciekawostką, krokiem poczynionym w stronę nowoczesnej kryminologii i psychologii.  Tak też należy odczytywać tę książkę. Jest ona obrazem pewnej mentalności, narzuconego schematu myślenia, poza który trudno było się wydostać nawet ludziom wykształconym i myślącym.

Warto przeczytać, szczególnie jako uzupełnienie do „Godziny detektywów” Thorwalda.