Archiwa tagu: kryminał

Cold Light, John Harvey

Po powieść Johna Harveya, nietłumaczonego dotąd na jezyk polski, sięgnęłam po przeczytaniu recenzji jego książek na blogu Book Chase. Autor w szczególności wychwalał powieści z detektywem Charlie Resnickiem. „Cold Light” to szósta z kolei część cyklu o Resnicku, ale w zasadzie nie miałam wyboru więc zadowoliłam się którąkolwiek książką.
Charlie Resnick to odpowiednik Johna Rebusa z powieści Iana Rankina. Samotnik, rozwodnik mieszkąjący z kotami, znawca muzyki rozrywkowej oraz inspektor policji. I podobnie jak u Rankina mamy Siobhan – protegowaną i ulubienicę Rebusa i w książce Harveya mamy młodą policjantkę Lynn – ni to córkę ni kochankę Resnicka.
W książce mamy dwa główne wątki – pierwszy dotyczy przemocy domowej, frustracji i agresji wyładowywanej na dzieciach i żonie. Damski bokser – bezrobotny Gary James atakuje Nancy urzędniczkę w wydziale spraw mieszkaniowych. Zamyka się z nią w pokoju i w ten sposób próbuje nakłonić ją do przydzielenia jemu i jego rodzinie lepszego kwaterunku. Szczęśliwie z odsieczą przybywa policja w osobie Resnicka, a Nancy nie skarży Garego. Policjanci jednak nie do końca wierzą w niewinność tego człowieka.

Tego samego dnia, po hucznym przyjęciu z okazji Bożego Narodzenia Nancy nie wraca do domu. I tu zaczyna się drugi wątek powieści – śledztwo w sprawie zaginięcia prowadzi Resnick. Na domiar złego detektyw czuje się osobiście zaangażowany, ponieważ jest ostatnią osobą, która widzi dziewczynę przy wyjściu z hotelu jako, że świętował w tym samym budynku. Po kilku dniach policjanci dostają kasetę z żądaniem okupu. Czy Gary ma coś wspólnego z zaginięciem Nancy?

Akcja na początku rozwija się powoli, rozpoczynane są kolejne wątki dotyczące przede wszystkim skomplikowanych spraw uczuciowych policjantów pracujących dla Resnicka. Chwilami bywało to dla mnie nużące. Akcja znacznie przyspiesza po około 120 stronach i wówczas rzeczywiście trudno książkę odłożyć.

Resnick jest sympatyczym detektywem, Harvey umie tworzyć ciekawą fabułę – to mi wróży powrót do serii z Resnickiem. Będę polować na kolejne części.

Dla zainteresowanych (dla mnie też) spis wszystkich części powieści z Resnickiem:

1. Lonely Hearts (1989)
2. Rough Treatment (1990)
3. Cutting Edge (1991)
4. Off Minor (1992)
5. Wasted Years (1993)
6. Cold Light (1994)
7. Living Proof (1995)
8. Easy Meat (1996)
9. Still Water (1997)
10. Last Rites (1998)
11. Cold in Hand (2008)

Pod Huncwotem, Martha Grimes

 

„Pod Huncwotem” to tradycyjny angielski pub w prowincjonalnym miasteczku. Pewnego zimowego dnia tuż przed Bożym Narodzeniem w piwnicy z winem zostaje znaleziony martwy człowiek – jest to nowoprzybyły gość pubu. Wkrótce w kolejnym pubie, a raczej na zewnątrz pubu, mieszkańcy mają okazję zobaczyć kolejnego nieboszczyka powieszonego na zewnętrznej belce tuż obok szyldu knajpy. W tej sytuacji miejscowa policja wzywa do pomocy Scotland Yard. Z odsieczą przybywa czarujący detektyw Richard Jury.

W miarę jak Jury poznaje okoliczne towarzystwo pojawiają się nowe ciała i nowe wątki. Detektywowi szybko udaje się zjednać sobie pomocnika, jednego z miejscowych – Melrose’a Planta, którego zaraz na początku wyklucza z kręgu podejrzanych. Dialogi prowadzone przez obu panów oraz ciotkę Melrosa przyprawiały mnie o wybuchy głośnego śmiechu.

Autorka w zabawny i malowniczy sposób pokazała miejscowych „ważniaków”, ich wzajemne powiązania, romanse i awersje. Akcja toczy się wartko, trochę w stylu kryminałów Agathy Christie. Bohaterowie są charakterystyczni, intryga  kryminalna jest na tyle skomplikowana, aby do końca absorbować, a jednocześnie nie na tyle zaplątana by tracić wątek. Angielska prowincja, krajobrazy pokryte świeżym śniegiem oraz miejscowe zwyczaje opisane lekkim piórem Marthy Grimes tworzą fantastyczne tło dla akcji powieści.

Czarujący kryminał! Mam ogromną ochotę na kolejne części z Richardem Jury w roli głównej. I to najlepiej natychmiast 🙂

Laleczka, Gert Godeng

Fredric Drum planuje wakacje w górach w towarzystwie swojego angielskiego przyjaciela, archeologa Stephena. Panowie cieszą się perspektywą kilkutygodniowego lenistwa i wędkowania w pięknych okolicznościach natury. Przy okazji Fredric ma zamiar wziąć udział w badaniach archeologicznych. W pobliżu hotelu w torfowisku odkryto zmumifikowane i świetnie zachowane zwłoki, a przy nich przedmioty zapisane nieznanym językiem, który Fredric ma nadzieję odszyfrować.

Tuż przed wakacjami Fredric ma wypadek – jacht uderza w prom, którym płynie na degustację wina. Szczęśliwie Fredric jedynie wpada do wody i o własnych siłach udaje mu się dopłynąć do brzegu. Z wody wyławia laleczkę – amulet używany przez grenlandzkich eskimosów. Wkrótce laleczka zostaje ukradziona z restauracji, której jest współwłaścicielem.

W jaki sposób laleczka jest związana z mumiami w torfowisku i dlaczego Fredric jest celem dla zabójców – tego nie zdradzę 😉 Powiem tylko, że kolejny tom potwierdza słuszność moich hurtowych zakupów powieści Godenga. Lekka, przyjemna, chwilami zabawna powieść z zagadką kryminalną w tle oraz licznymi nawiązaniami do archeologii.

Dzban miodu, Gert Godeng

Fredric Drum zwany Pielgrzymem jest Norwegiem, współwłaścicielem małej ekskluzywnej restauracji oraz znawcą win. Interesuje się także kryptologią i odczytywaniem starożytnych języków. Aby zamówić nowe trunki do restauracji wybiera się do Francji do miasteczka znanego z produkcji wyśmienitych win.

Na miejscu okazuje się, że miasto żyje sensacją. Siedmiu mieszkańców zaginęło w niewyjaśnionych okolicznościach, policja nie odnalazła ani ciał, ani winnych tych zaginięć. Frederic zaczyna interesować się sprawą po tym, jak dwukrotnie cudem udaje mu się wybrnąć ze śmiertelnej opresji. Wówczas zdaje sobie sprawę, że mimowolnie jest uczestnikiem dziwnych wydarzeń. Aby rozwiązać zagadkę musi zaangażować całą swoją wiedzę o winach, o starożytnych językach i umiejętność obserwacji zachowań ludzkich.

Akcja powieści płynie wartko, książkę czyta się jednym tchem, śmiejąc się trochę z Fredrica i jego nadprzyrodzonych niemal umiejętności wychodzenia cało z tarapatów. Fredric to połączenie MacGayvera z Chuckiem Norrisem 🙂

Autorowi należy oddać, że potrafi ciekawie prowadzić fabułę i tworzyć kryminalną atmosferę w powieści. Chętnie sięgnę po kolejne zgromadzone części „Krwi i wina”.

Frost i Boże Narodzenie, R. D. Wingfield

wingfield frost i boże narodzenie
Nie tego się spodziewałam po tej książce. Sklasyfikowałam ją o kilka kategorii niżej niż zasługuje. Nie znając autora przede wszystkim sugerowałam się okładką, według mnie badzo kiepską, bardzo kiczowatą i co więcej, jak później się okazało, nie związaną z książką. „Frost i Boże Narodzenie” otwiera cykl książek z detektywem Jackiem Frostem. Jeśli inne książki będą równie dobre jak pierwsza część to zapisuję się do klubu miłośników Frosta, a może Wingfielda?
Jack Frost jest detektywem w małym miasteczku. Kilka lat wcześniej został wdowcem i teraz poświęca się pracy niemal 24 godziny na dobę. W tym samym czasie dostaje order za męstwo skutecznie udaremniając napad na bank i odnosząc przy tym rany od kul pistoletu sprawcy. Z wyglądu jest bardzo niechlujny, wciąż w zniszczonym, niaprasowanym płaszczu i garniturze. Jego piętą achillesową jest robota papierkowa – w jego biurze dokumenty zakrywają każdą powierzchnię płaską, zalega z raportami, z płacami dla swoich podwładnych i wciąż naraża się szefowi posterunku. Jednak dzięki poczuciu humoru i życzliwości jest bardzo lubiany przez większość swoich współpracowników.
Akcja książki zaczyna się przed świętami kiedy ośmioletnia córka miejscowej luksusowej prostytutki nie wraca ze szkółki niedzielnej. Dochodzenie w tej sprawie ma prowadzić drugi detektyw – Allen. Jednak Allen na skutek choroby trafia do szpitala i sprawa ku niezadowoleniu szefa musi zostać tymczasowo przekazana Frostowi. Frost do pomocy dostaje młodego adepta – Clive’a.
Według ambitnego Clive’a Frost nie ma zbyt dużych umiejętności śledczych, w przeciwieństwie do Allena jest nieuporządkowany, miota się i pozornie postępuje bez planu. Jednak okazuje się, że albo ma dobrą intuicję, albo ma dużo szczęścia, albo rzeczywiście ma i umiejętności i plan, którymi nie dzieli się z innymi. Na pewno jest bardzo inteligentny i spostrzegawczy. Podczas poszukiwań dziewczynki splatają się różne inne sprawy i w rezultacie Frostowi udaje się zamknąć kilka innych dochodzeń, w tym nawet takie sprzed ponad trzydziestu lat.
Książka wciąga od pierwszego rodziału. Język, bohaterowie, humor w powieści są na najwyższym poziomie. Rozwiązanie zagadek nie jest łatwe, akcja przetacza się wartko, czas płynie, a książki nie da się wyrwać sprzed oczu. Gdybym miała kolejną część w domu to nie przespałabym tej nocy na pewno. Lekki w odbiorze, zabawny, ciekawy kryminał to najlepsze co może być w sytczniowe ponure wieczory.