Archiwa tagu: literatura amerykańska

Wzgórze Rzeźnika, Laura Lippman

To pierwsza książka autorstwa Laury Lippman jaką miałam okazję przeczytać. Jest to kryminał z przesłaniem.

Rzecz dzieje się w Baltimore. Tess Monaghan zakłada prywatną agencję detektywistczną. W pierwszych dniach działalności pozyskuje swoich dwóch pierwszych klientów – czarnoskórą kobietę zlecającą poszukiwanie zaginionej przed laty siostry oraz Rzeźnika ze Wzgórza Rzeźnika. Rzeźnik zyskał swój przydomek w jak najbardziej zasłużony sposób – kilka lat wstecz zastrzelił przed swoim domem nastolatka, który wraz z innymi dziećmi z rodziny zastępczej, wybił szybę w jego samochodzie. Rzeżnik po odsłużeniu kary więzienia pragnie odnaleźć pozostałe przy życiu dzieci, by naprawić wyrządzone przez siebie krzywdy.

Wydaje się, że odnalezienie zaginionej dziewczyny będzie łatwym zadaniem, okazuje się jednak, że to tylko początek zagmatwanej historii. Podobnie sprawa Rzeźnika przyjmuje nieoczekiwany kierunek. Tess mimo niewielkiego doświadczenia udaje się dotrzeć do prawdy.

Autorka w tym sprawnie napisanym kryminale przemyca kilka prawd o współczesnej amerykańskiej rzeczywistości – uprzedzenia rasowe, skomplikowany i nierzetelny system adopcyjny, urzedników o nieczystych rękach i sumieniach. Przesłanie do mnie dotarło mimo tego, że problemy opisane w książce są dla przeciętnego Polaka odległe. Jest to powieść, w której akcja toczy się raczej leniwie, nie ma strzelanek i pościgów policyjnych, za to występuje wiele nietuzinkowych postaci, wśród nich najlepiej zarysowana jest babcia głównej bohaterki. Jestem ciekawa innych powieści Laury Lippman.

Żona pilota / The Pilot’s Wife, Anita Shreve

„How do you ever know that you know a person?”

 

Miałam kiedyś taki sen:

Miasto. Wiosna. Słoneczny dzień. Idę chodnikiem. Nagle po drugiej stronie ulicy widzę jakąś dobrze znaną mi postać. Zaraz, zaraz. To mój mąż. Nie jest sam. Idzie z kobietą. Nie znam jej. Kobieta pcha wózek dziecięcy przed sobą. Już mam zawołać do nich, gdy dostrzegam, że on ją przytula. I wszystko już wiem.

Budzi mnie mój krzyk.

Kathryn Lyons jest żoną pilota. Przywykła do częstych wyjazdów męża i nieregularnego grafiku jego lotów. Jack najczęściej dostaje transatlantyckie loty do Londynu. Kathryn oswoiła swoją tęsknotę za mężem oraz pustkę w dni, kiedy Jack jest w podróży. Kathryn i Jack mają nastoletnią córkę, która jest bardzo zżyta z ojcem. Są zwykłą kochającą się rodziną.

Przy wybrzeżach Irlandii eksploduje samolot pasażerski pilotowany przez Jacka. Z informacją o katastrofie przyjeżdża niezany Kathryn człowiek o imieniu Robert. Dociera do domu Lyonsów w nocy. W jednej chwili świat Kathryn i jej córki ulega dezintegracji, a każda następna informacja pogrąża je w coraz głebszej rozpaczy i niedowierzaniu. Kathryn zaczyna podejrzewać, że jej mąż nie był tym, za kogo go uważała. Postanawia odkryć ostatnie karty i wyrusza w towarzystwie Roberta w podróż do Londynu. W najczarniejszych snach nie przypuszcza, że prawda będzie druzgocąca. Czy powinna powiedzieć córce czego się dowiedziała?

Mój senny koszmar nie skończył się po przebudzeniu. Nosiłam w sobie irracjonalną urazę i ból przez wiele kolejnych dni. Byłam zła i moją złość mogłam wyładować na mężu, jakkolwiek głupie by to nie było. Kathryn znajduje się w sytuacji patowej, bo czy można winić osobę, która już nie żyje o to, że zrujnowała nam przyszłość? Jak żyć ze świadomością, że poprzednie lata były namiastką życia, sprytną mistyfikacją, że nie jest się tą osobą, za którą się zawsze uważało? Bo która jest prawdziwszą żoną pilota?

Książka głęboko mnie poruszyła – jaką mamy pewność, że znamy drugiego człowieka, skoro nie wiemy zbyt wiele o sobie?

„To be relived of love, she thought, was to give up a terrible burden.”

Pod Huncwotem, Martha Grimes

 

„Pod Huncwotem” to tradycyjny angielski pub w prowincjonalnym miasteczku. Pewnego zimowego dnia tuż przed Bożym Narodzeniem w piwnicy z winem zostaje znaleziony martwy człowiek – jest to nowoprzybyły gość pubu. Wkrótce w kolejnym pubie, a raczej na zewnątrz pubu, mieszkańcy mają okazję zobaczyć kolejnego nieboszczyka powieszonego na zewnętrznej belce tuż obok szyldu knajpy. W tej sytuacji miejscowa policja wzywa do pomocy Scotland Yard. Z odsieczą przybywa czarujący detektyw Richard Jury.

W miarę jak Jury poznaje okoliczne towarzystwo pojawiają się nowe ciała i nowe wątki. Detektywowi szybko udaje się zjednać sobie pomocnika, jednego z miejscowych – Melrose’a Planta, którego zaraz na początku wyklucza z kręgu podejrzanych. Dialogi prowadzone przez obu panów oraz ciotkę Melrosa przyprawiały mnie o wybuchy głośnego śmiechu.

Autorka w zabawny i malowniczy sposób pokazała miejscowych „ważniaków”, ich wzajemne powiązania, romanse i awersje. Akcja toczy się wartko, trochę w stylu kryminałów Agathy Christie. Bohaterowie są charakterystyczni, intryga  kryminalna jest na tyle skomplikowana, aby do końca absorbować, a jednocześnie nie na tyle zaplątana by tracić wątek. Angielska prowincja, krajobrazy pokryte świeżym śniegiem oraz miejscowe zwyczaje opisane lekkim piórem Marthy Grimes tworzą fantastyczne tło dla akcji powieści.

Czarujący kryminał! Mam ogromną ochotę na kolejne części z Richardem Jury w roli głównej. I to najlepiej natychmiast 🙂

Kochankowie wszech czasów, Megan Gressor & Kerry Cook

 

Książka dołączona była do magazynu „Zwierciadło”. Zawiera opisy sławnych romansów na przestrzeni kilku wieków. Podzielona jest na rozdziały:

Historyczni  kochankowie

Korona w zamian za miłość

Miłości ludzi pióra

Romanse polityków

Pieniądze, sztuka i miłość

Miłość w Hollywood

Nie umiem czytać książek wyrywkowo, zatem przebrnęłam przez tę pozycję od deski do deski. Początek znudził mnie i rozczarował – suche i ogólnikowo podane fakty. Gdzie tu te porywy serc, gdzie romans? Potem było już lepiej, a w przypadku niektórych par rzeczywiście zadziałała moja wyobraźnia. Najbardziej podobał mi się rozdział o pisarzach – romans Lorda Byrona z Caroline Lamb oraz H.G. Wellsa z Rebeccą West powinny zostać opisane w oddzielnych książkach tyle tam namiętności, szaleństwa i wreszcie rozpaczy po utracie serca ukochanego.

Dodatkowym atutem książki są cytaty fragmentów listów oraz fotografie. Szkoda tylko, że okładka książki jest taka niestaranna, cienka i ma brzydką szatę graficzną.

Diabeł ubiera się u Prady, Lauren Weisberger

http://www.empik.com/b/o/27/d9/27d9bd697001c2db55f9cc54e3f124f3.jpg

Potrzebowałam książki, która będzie przeciwwagą dla monumentalnej powieści Fabera i padło na „Diabeł ubiera się u Prady”. Kupiłam ją tuż po premierze na polskim rynku i do tej pory przeczytały ją wszystkie moje czytające koleżanki, a ja jakoś omijałam ją szerokim kołem. Filmu też nie obejrzałam. Jednak wreszcie potrzebując rozrywki i krzty humoru otworzyłam ten bestseller mając nadzieję, że czytanie będzie przyjemne i szybkie.

Czyta się rzeczywiście błyskawicznie. Bo tak naprawdę niewiele się w książce dzieje. Andrea, absolwentka uniwersytetu z ambicjami pisarskimi, otrzymuje pracę asystentki redaktor naczelnej jednego z topowych amerykańskich magazynów o modzie. Miranda Priestly to szefowa z piekła rodem, swoje asystentki wykorzystuje jak służące – dziewczyny od wszystkiego. Praca dla niej jest wyczerpująca i czasochłonna i nie ma nic wspólnego z pracą redakcyjną. Andrea z biegiem czasu zaniedbuje wszystkie swoje przyjaźnie oraz swojego chłopaka. Nie robi tego celowo, po prostu pracuje niemal 24 godziny na dobę spełniając zachcianki Mirandy i nie ma ani siły ani czasu na własne życie.

Ksiażka to zapis rozmaitych czynności i zadań jakie wykonują asystentki by wypełnić często absurdalne polecenia swojej szefowej. Lauren Weisberger ma lekkie pióro, zatem książkę czyta się nieźle, zapewnia rozrywkę na przyzwoitym poziomie, chociaż tak naprawdę to nie ma za bardzo z czego się śmiać. Bo jakże śmiać się ze zniewolenia pracowników i mobbingu. W zasadzie szkoda mi było Anderi, bo nie umiała odejść z pracy we właściwym momencie. Bo czy starczyłoby mi ambicji aby wytrwać rok w piekle?