Archiwa tagu: literatura egipska

Złodziej i psy, Nadżib Mahfuz

8

PIW, 2007

Liczba stron: 127

Ostatnio przyszło mi do głowy, że jestem bardzo monotematyczna w czytaniu dzieł noblistów. Poruszam się pomiędzy Szymborską, Coetzee, Lessing i Llosą. Nie żebym znudziła się ich twórczością, bo wciąż jestem zachwycona literaturą w ich wydaniu i mam dalekosiężne plany związane z tymi nazwiskami. Pragnęłam jednak poznać kogoś spoza tego kręgu. W księgarni natknęłam się na książkę Mahfuza (Nobel 1988), którą czym prędzej przeczytałam korzystając z faktu, że ma niewiele ponad sto stron.

Wydarzenia, które stanowią fabułę powieści mają miejsce Kairze. Said Mahran – człowiek z przeszłością (posługiwacz w akademiku, były cyrkowiec, samouk i złodziej) wychodzi z więzienia, do którego trafił, gdy został zdradzony przez człowieka, którego traktował jak przyjaciela. Said nie ma do kogo się zwrócić – jego żona i córka zamieszkały ze zdrajcą, jego majątek został roztrwoniony, przyjaciel – teraz znany dziennikarz, odwrócił się od niego. Said napędza się myślami o zemście. Wszystkie swoje poczynania podporządkowuje temu celowi.

Choć książka obfituje wydarzenia, to do samego końca nie mogłam się wciągnąć w jej akcję. Saida nie polubiłam, nie poczułam sympatii do żadnego z bohaterów. Wszyscy byli płytcy, z pozoru religijni, zasłaniający się Allahem, ale postępujący całkowicie według swojego uznania. Brak mi wiedzy na temat sytuacji politycznej i społecznej Egiptu w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, która być może ułatwiłaby mi zbliżenie się do bohaterów. Czytałam tak, jak oglądam filmy lecące w TV, jednym okiem i bez emocji.

Jednak doceniam to, co autor chciał przekazać na temat uniwersalnych wad ludzkich: zdrada i zemsta są ze sobą połączone; przyjaciele często okazują się być przyjaciółmi dopóki im to pasuje, a odwracają się gdy nie mogą już czerpać korzyści ze znajomości. Myślę, że sięgnę po jeszcze jakąś książkę tego autora. Wiem jednak, że małe są szanse na to bym zapałała miłością do literatury tego regionu – jest dla mnie zbyt odległa w sensie kulturowym i nasycona odniesieniami do Koranu (odniesienia do Biblii i Tory irytowałby mnie tak samo).

Sezon migracji na Północ, At-Tajjib Salih

Smak Słowa, 2010

Liczba strona: 136

Autor powieści opisuje jej losy – znana, podziwiana, często wznawiana na zachodzie, w jego rodzinnym kraju bywała zakazana, zapomniana, odrzucana. W Polsce po raz pierwszy ukazała się w 2010 roku. Ja przeczytałam ją kilka miesięcy po premierze, a w trakcie lektury wielokrotnie zastanawiałam się nad niemożliwymi do pogodzenia różnicami między kulturą zachodu a krajami arabskimi.

Główny bohater powieści po siedmiu latach powraca do swojej rodzinnej wsi położonej nad Nilem. Wraca ze studiów, które odbywał w Anglii. Wraca z doktoratem z literatury. Wraca, by zanurzyć się w swojej rodzimej kulturze. Podczas pierwszych spotkań we wsi poznaje tajemniczego mężczyznę, przybysza z Chartumu Mustafę Sa’ida. Mustafa nie pasuje do otoczenia, choć cieszy się olbrzymią estymą i zaufaniem mieszkańców wioski nie pasuje do niej. Gdy podczas spotkania silnie zakrapianego alkoholem Mustafa zaczyna recytować wiersz nienagannym angielskim, narrator powieści postanawia dowiedzieć się czegoś od samego Mustafy. Historia, której wysłuchuje bardzo odciska się na jego duszy. Tak bardzo, że w pewnym momencie zawładnie jego życiem.

Kilka rzeczy zwraca uwagę w powieści – spokojne, sielskie, niemal rodzinne układy i stosunki pomiędzy ludźmi zamieszkującymi wioskę. Silny patriarchat i dominacja starszych wydają się być łatwo akceptowalne przez ogół społeczności. Kolejnym wątkiem, który wyróżnia się w książce to waga jaką ludność ta przywiązuje do cielesności, seksu, stosunków damsko-męskich. Trzecia, ta która zajmuje w powieści najwięcej miejsca, to losy Mustafy w Europie oraz namiętność, która tak dominuje ludzi, iż staje się przyczyną ich zguby. Jej ofiarą pada nie tylko Mustafa.

Powieść napisana jest językiem bardzo lirycznym, czytając poszczególne wersy odczuwa się magię i nostalgię tych miejsc. Dramat, jaki odgrywa się w życiu Mustafy, a później jego arabskiej żony stoi w opozycji do idyllicznych miejsc, jowialnych staruszków, gościnnych domostw. Kontrast ten pomiędzy życzliwością ludzi a twardym odwiecznym prawem robi doprawdy szokujące wrażenie. Ponadto, istotną sprawą jest to, że dramat dotyka głównie tych, którzy zostali „skażeni” kulturą zachodu, którzy zasmakowali innego życia, w tym nieobrzezanych i samodecydujących kobiet.

Ta podróż literacka wiele mnie nauczyła, pozwoliła odkryć dotychczas nieznane rejony oraz nasycić się dźwiękiem słów egipskiej literatury.