Archiwa tagu: literatura turecka

Pisarz naiwny i sentymentalny, Orhan Pamuk

Wydawnictwo Literackie, 2012

Liczba stron: 196

Orhan Pamuk, noblista z 2006 roku, został poproszony o wygłoszenie cyklu wykładów na Uniwersytecie Harvarda w ramach tzw. Wykładów Nortonowskich. Pamuk za temat swoich wystąpień wybrał związek pisarza z czytaniem oraz sposoby postrzegania powieści. Wynotowałam sobie kilka cytatów. Przede wszystkim, wśród słów tego uznanego pisarza, szukałam potwierdzenia tego, że powieści nie są drugim, gorszym gatunkiem, do czego próbują często przekonywać domorośli krytycy literaccy.

„Kiedy czytamy powieść, niezwykłość przedstawionego w niej świata pochłania nas czasem tak mocno, że – niczym we śnie – zapominamy, gdzie jesteśmy, i widzimy samych siebie w roli uczestników fikcyjnych zdarzeń wśród powieściowych postaci. W takich chwilach odnosimy wrażenie, że odkrywany przez nas fikcyjny świat jest bardziej realny od rzeczywistego.”

„Wyjątkowość powieści polega na tym, że pozwalają one bez niepokoju zestawiać sprzeczne myśli i uwzględniać różne punkty widzenia.”

Kim są tytułowi pisarze naiwni i sentymentalni? Naiwny jest osobą, która nie przejmuje się nadmiernym teoretyzowaniem i generalnie pisze, co mu ślina na język przyniesie, koncentrując się bardziej na treści, niż na formie. Pisarz sentymentalny waży każde słowo i wie dużo na temat teorii literatury. Pamuk uważa, że połączenie cech jednego i drugiego daje efekt najlepszy – i trudno się z nim nie zgodzić.

Bardzo podobało mi się stwierdzenie dotyczące współczesnych powieści kultury zachodu, gdzie największy nacisk autorzy kładą na podbudowę psychologiczną postaci i obdarzają swoich bohaterów skomplikowanymi charakterami.

„Charakter człowieka nie jest tak istotny dla przebiegu jego życia, jakby to wynikało z lektury zachodniej literatury pięknej i opracowań krytycznych. Twierdzenie, że głównym celem pisarza powinno być tworzenie złożonych charakterów, kłóci się z potoczną wiedzą o życiu.”

Ciekawym i godnym zapamiętania fragmentem jest porównanie powieści do muzeów. Te realistyczne są kopalnią wiedzy o języku danej epoki, strojach, przedmiotach codziennego użytku, ludziach i ich poglądach. Sam Pamuk otworzył w Istambule muzeum opisane w powieści „Muzeum Niewinności”. Pamuk zgromadził wiele eksponatów obrazujących życie w Turcji na przestrzenie ostatnich 50 lat. Wiele z nich posłużyło mu do kreowania postaci w swoich powieściach, co bardzo interesująco opisał w jednym z rozdziałów.

Te i wiele innych zajmujących rozważań znajdziecie w zawartych w książce wykładach. Przy okazji możecie poznać inspiracje literackie noblisty, jego poglądy na związki innych dziedzin sztuki z literaturą oraz wpływ autobiografii pisarza na postacie w jego powieściach.

Czarne mleko, Elif Safak

Wydawnictwo Literackie, 2011

Liczba stron: 358

„Powieściopisarka jest i musi być egoistką. Macierzyństwo natomiast polega na dawaniu.”

Elif Safak napisała powieść autobiograficzną, w której opisuje swoją drogę i przemianę – od zdecydowanej przeciwniczki małżeństwa oraz macierzyństwa do całkowitego przeciwieństwa, czyli żony i matki. To, co pisze, to zachwycająca podróż w głąb jej duszy oraz erudycyjna opowieść o losach znanych pisarek. Jak autorka poradziła sobie z tezą postawioną na wstępie?

Podtytuł książki „O pisaniu, macierzyństwie i wewnętrznym haremie” daje pewne pojęcie o treści tej książki. Jak widać pisanie postawione jest na pierwszym miejscu, bo Safak jest pisarką od wielu lat i przez cały tan czas najlepiej określającym ją słowem było słowo „pisarka.” Nie kobieta.

Autorka odkrywa nie tylko pewne elementy swojego warsztatu pisarskiego, ale także pokazuje swój ‚wewnętrzny harem.’ Prowadzące ją przez życie poglądy, cechy charakteru, które ukształtowały ją w taki, a nie inny sposób. Zanim została matką, Elif była ambitną perfekcjonistką i intelektualistką, która pogardzała instynktem macierzyńskim i odżegnywała się od wszystkiego, co związane z dziećmi. Dopiero ciąża uwolniła w niej kobiecość i matczyną miękkość.

Nie oznacza to, że w jednym momencie przestała być oczytana, elokwentna i inteligentna. Świadczy o tym to, jak opowiada o pisarkach i poetkach, których życie zostało zdeterminowane przez macierzyństwo bądź też świadomy wybór nieposiadania dzieci. Safak rozprawia m.in. o Zeldzie Fitzgerald, Virginii Woolf, Jane Austen czy Doris Lessing. Sięga po przykład George Sand i George Eliot – kobiet, które przybrały męskie imiona, aby zaistnieć w świecie sztuki.

Autorka szczerze pisze o depresji poporodowej i nieudanych próbach samodzielnego poradzenia sobie z fatalnym samopoczuciem i samooceną. Opowiada o miłości, która zdołała z niej wydobyć kobiecość. Rozpacza nad utraconą w po porodzie umiejętnością skupienia się na pisaniu i czytaniu. Według mnie tej książce jest stuprocentową kobietą.

Porwała mnie swoim pisarstwem. Nie znudziła żadnym akapitem. Przedstawiła swoją historię w sposób trochę przewrotny, ale arcyciekawy. Sądzę, że to książka dla kobiet, które zmierzyły lub zamierzają zmierzyć się z macierzyństwem i wszystkimi konsekwencjami wynikającymi z posiadania dziecka. Dla tych, które muszą przewartościować swój świat i postawić się w nowej roli. Spodoba się też tym, którzy cenią dobre pisarstwo i książki o literaturze, pisaniu i literackich inspiracjach.

PS

Od książki odstraszała mnie okładka z zakwefionymi kobietami. Okazało się, że jej wygląd nie ma żadnego przełożenia na treść – uff. Nie lubię czytać powieści o losach kobiet z krajów wschodu, bo, z całym szacunkiem, zazwyczaj są na jedno kopyto.

Bękart ze Stambułu, Elif Safak

Wydawnictwo Literackie, 2010

Liczba stron: 449

To moje pierwsze spotkanie z prozą Elif Safak. Okazało się być bardzo udane, więc na pewno nie jest ostatnim. Książka oprócz tego, że jak to powieść zabrała mnie w inny lepszy świat, w którym egzotyka miesza się z nowoczesnością, to jeszcze otworzyła oczy na konflikt ormiańsko-turecki, o którym nie miałam dotychczas pojęcia.

Są dwie rodziny. Jedna z nich mieszka w Stambule. To dziwna rodzina, bo wszyscy mężczyźni zginęli, umarli, a ostatni z rodu Mustafa wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Pod jednym dachem mieszkają cztery pokolenia kobiet: prababcia zwana Mateńką, babcia, jej cztery córki oraz wnuczka – tytułowy bękart. Ojciec dziewiętnastoletniej Asyi jest nikomu nieznany, a jej matka, ekscentryczna i piękna kobieta wciąż nie chce nikomu wyjawić kim jest ten mężczyzna. Dom tętni życiem, bo każda z kobiet ma inne zainteresowania, osobowość i temperament. Wspólne posiłki to czas przekomarzań, ponieważ mimo różnic wszystkie mają w sobie dużo ciepła i są niezwykle ze sobą zżyte. To dom pełen miłości, tajemnic, pachnący egzotycznymi potrawami.

Druga rodzina mieszka w Arizonie. Rose i jej córeczka Armanusz z pierwszego małżeństwa z Ormianinem szczęśliwie żyją u boku Mustafy – Turka ze Stambułu. Armanusz utrzymuje zażyłe i ciepłe stosunki ze swoją ormiańską rodziną ze strony ojca. Dodatkowo próbuje wrócić do swoich korzeni, poznać historię rodziny i dzieje Ormian wygnanych z ziemi tureckiej na początku dwudziestego wieku. Jej przewodnikami są poznani na forum internetowym amerykańscy Ormianie – zaciekli w swojej nienawiści do Turków. By skonfrontować wiedzę o złych Turkach zaczerpniętą z sieci oraz tę wyniesioną z domu, w którym Mustafa reprezentuje tę narodowość i w żaden sposób nie przystaje do obrazu okrutnego, bezdusznego Turka, Armanusz postanawia w tajemnicy przed wszystkimi odwiedzić rodzinę ojczyma w Stambule. Trafia pod dach domu zamieszkałego przez siedem malowniczych kobiet…

Współczesność i historia wzajemnie przeplatają się w tej powieści. Koegzystują obok siebie zgodnie, godnie i harmonijnie przenikając się nawzajem na podobieństwo miasta, w którym toczy się ta historia. Stambuł bowiem to miejsce gdzie w otoczeniu zabytkowych budowli żyją nowocześni ludzie, kosmopolici i tradycjonaliści, Turcy i Ormianie, Żydzi, muzułmanie, katolicy. Fabuła powieści oraz rys historyczny wciągają w atmosferę tego miasta, problemów jego mieszkańców, egzotykę ulicy, zapachy potraw. Realizm zmieszany ze szczyptą magii utkały opowieść, którą chce się smakować, która sprawnie wiedzie czytelnika ku zaskakującemu rozwiązaniu, która otwiera oczy na problemy oraz pokazuje nowoczesność Turcji.

Nowe życie – Orhan Pamuk / Jasne błękitne okna – Edyta Czepiel (niedoczytane)

Wydawnictwo Literackie, 2008

Liczba stron: 297

Osman, który jest studentem, kupuje książkę, którą widział w rękach niezwykle pociągającej dziewczyny. Książka ta go fascynuje, staje się sensem jego istnienia, otwiera go na nowe życie, cokolwiek miałoby to znaczyć. Zdobywa się na odwagę i inicjuje rozmowę z dziewczyną, która ma na imię Canan. Potem jest świadkiem jak ktoś strzela do chłopaka Canan – jednak nie ma ani ciała, ani świadków – wydawało mu się? Jednak chłopak znika, znika też sama Canan. Kierowany nagłym impulsem Osman wsiada do pierwszego lepszego autobusu i wyrusza w nieznane. Przez kilka miesięcy nieustannie jest w drodze. Co chwilę autokary, którymi podróżuje ulegają wypadkom, w których ginie wielu podróżnych. W końcu spotyka Canan, która jak myślę również podróżuje w taki sam sposób. Nic między nimi nie zachodzi chociaż chłopak jest beznadziejnie zakochany. Jeżdżą przez parę miesięcy, chyba w poszukiwaniu tego trzeciego aż dojeżdżają do prowincjonalnego miasta, w którym podając się za zmarłych w katastrofie innych młodych ludzi, biorą udział w wystawie wynalazków młodych talentów z miejscowego liceum. Potem jest jakaś pijacka noc, ktoś gdzieś montuje bombę.

I klops. Nie czytam dalej. Przeczytałam ponad jedną trzecią tej powieści, ale wciąż nie wciągnęła mnie intryga, co gorsza rozumiałam coraz mniej. Odłożyłam, bo monotonny styl pisania, brak celu i motywów postępowania bohaterów pokonał mnie mimo najszczerszych chęci przeczytania tej książki.

Jasne błękitne okna – Edyta Czepiel

Wydawnictwo MUZA, 2008

Liczba stron: 368

Do jednej z kobiet wraca partner, niby kobieta go nie chce z powrotem, niby trochę się go obawia, jednak od razu ląduje z nim w łóżku oddając się całonocnym harcom i łóżkowej gimnastyce. Wspomina też o jego manii dotyczącej obuwia i stóp. Jej koleżanka, gwiazda filmowa, występuje w telewizyjnym talk show, gdzie prowadzący poniewiera ją psychicznie. Oglądająca program pierwsza kobieta od razu rozpoznaje ciążę, o której sama zainteresowana jeszcze nie wie, mdłości przypisując niezdrowemu jedzeniu.

Nie doczytałam do momentu, gdy obie się spotkają i co z tego wyniknie. Tutaj po około siedemdziesięciu stronach pokonał mnie nudny, monotonny styl narracji – wielokrotnie złożone zdania, które nic nie wyrażają, kwieciste porównania i nagłe zamyślenia bohaterek. Odłożyłam jakiś czas temu z nadzieją, że później może uda mi się jeszcze trochę przeczytać, ale po prostu nie mam ochoty wracać do tej powieści. Wróci do biblioteki niedoczytana. Bez żalu.

Nazywam się czerwień, Orhan Pamuk

Szesnastowieczny Stambuł, to miejsce odległe i w czasie, i w przestrzeni. Dzieli nas kultura, język, religia, łączą ludzkie pragnienia i namiętności.

W tajemnicy przed radykalnymi wyznawcami Allaha powstaje księga ilustrowana przez najznakomitszych mistrzów miniatury. Plotki głoszą, iż jej powstanie zlecił sam Sułtan. Księga ma być zilustrowana przy użyciu technik europejskich – niezgodnych z Koranem. Przede wszystkim złamany ma być zakaz używania perspektywy oraz przedstawiania postaci ludzkich. Księga powstaje w domu Wuja, szanowanego i zamożnego człowieka, który, dzięki swoim wpływom oraz sowitej zapłacie, pozyskał do współpracy miniaturzystów o pseudonimach – Oliwka, Motyl, Bocian i Elegant. Zła sława powstającego dzieła sprawia, że ktoś morduje Eleganta. Czy człowiek ten zginął ponieważ zaczął wątpić w sens pracy, czy może dlatego, że chciano położyć kres grzesznym praktykom?

Aby wyjaśnić sprawę i znaleźć mordercę Wuj wzywa Czarnego, swojego dalekiego krewnego, orientującego się w iluminacji, inteligentnego młodego mężczyznę, którego w przeszłości skrzywdził nie zezwalając mu na ślub ze swoją córką Sekure. Czarny przybywa do Stambułu z nadzieją na to, że Sekure, której mąż nie wrócił z wyprawy wojennej, zostanie jego żoną.

Równolegle rozwija się wątek poszukiwania sprawcy morderstwa oraz wątek miłosny. Najistotniejsze jednak dla czytelnika jest to, że powieść przesycona jest informacjami na temat zasad tworzenia miniatur, przypowieściami z ksiąg arabskich, opisami technik ilustrowania pism oraz szczegółami dotyczącymi kształcenia oraz pracy miniaturzystów. Te fakty właśnie zniechęciły do lektury wielu potencjalnych czytelników powieści. Albo się je polubi i chłonie z zainteresowaniem, albo porzuca się powieść. Mnie się podobały, ponieważ są tak odmienne od kultury europejskiej, przeze mnie nigdy wcześniej nieodkryte. Nie mogę jednak powiedzieć, że powieść chłonęłam w szybkim tempie – wręcz przeciwnie czytałam ją wyjątkowo długo, choć bez znużenia.

Moją uwagę zwróciły postaci kobiece w powieści. Wcześniej kojarzyło mi się, że kobiety w krajach muzułmańskich pozbawione są praw i wolnej woli. Pamuk pokazuje w jaki sposób kobiety rządzą światem mężczyzn. Sekure to manipulatorka, za plecami ojca próbuje ułożyć sobie życie – z tym, że nie potraf wybrać jednego z dwóch adoratorów. Odniosłam wrażenie, że celowo gra tak, by doprowadzić do konfrontacji obu mężczyzn. Mojej sympatii nie pozyskała również przez to, że manipuluje swoimi synami, skłóca chłopców, podsyca niezdrową konkurencję, wykorzystuje ich do swoich celów, niewiele dając im od siebie.

Pierwsze moje literackie spotkanie z Pamukiem dobiegło końca, życzyłabym sobie, by następne były co najmniej tak samo interesujące.