Archiwa tagu: literatura włoska

Konklawe, Fabrizio Battistelli

Oficynka, 2010

Liczba stron: 231

„Konklawe” nazwałabym w pierwszym odruchu powieścią łotrzykowską. Co jednak różni ją od typowej książki tego rodzaju, to fakt, iż główny bohater to wysoko urodzony i zamożny arystokrata wybrany do piastowania urzędu w biurze rachunkowym Watykanu. Riziero, bo tak zwie się kluczowa postać powieści, zostaje wplątany w zagadkę kryminalną, którą postanawia dla spokoju ducha rozwiązać. Powoduje nim także chęć oczyszczenia się z zarzutów. Akcja powieści ma miejsce podczas kilkumiesięcznego konklawe po śmierci Klemensa XII. Polityczne konotacje oraz machlojki na najwyższych szczeblach władz kościelnych przewijają się po kartach książki tak często, jak miłosne podboje Riziero.

Riziero znudzony swoją pracą biurową snuje się po Rzymie tęskniąc za swobodą jakiej doznawał mieszkając na prowincji i czerpiąc pełnymi garściami z życia. Jednak nie ma sposobu by wyłgać się z obowiązków, ponieważ nominację na to stanowisko otrzymał za pośrednictwem wysokiego urzędnika Watykanu – prywatnie swojego brata, który chciał by Riziero mial uszy i oczy otwarte, spodziewając się nieuczciwych działań w obliczu zbliżającej się śmierci papieża. Kiedy ginie bezpośredni zwierzchnik Riziera oraz jeszcze jeden człowiek związany z instytucjami finansowymi stolicy papieskiej, ten bez chwili wahania postanawia dotrzeć do prawdy. Poszukiwanie winnego zbrodni oraz jej motywów zajmie Riziero kilka miesięcy i zawiedzie go aż do Niemiec.

Podróże, ucieczki i pościgi na koniu, walki na szable, kluczenie po wąskich ulicach Wenecji czy Rzymu nadają powiesci dynamiki. Splendor wystawnych przyjęć, wizyta w weneckim teatrze czy opis spotkania inicjacyjnego wolnomularzy, dodają historii realności i blasku charakterystycznego dla czasów, w których rozgrywa się akcja. To typowa książka przygodowa z elementami powieści kryminalnej, byłaby idealna dla młodzieży gdyby nie dosadne sceny erotyczne, które podejrzewam, w pojęciu autora miały podnieść atrakcyjność fabuły i automatycznie skierować ją do starszego adresata. „Konklawe” to pierwsza wydana w Polsce część serii pt:  „Przygody kawalera Riziera”.

Samotność liczb pierwszych, Paolo Giordano

W.A.B., 2010

Liczba stron: 331

Ona, Alice, na skutek wypadku narciarskiego, który zdarzył się jej w dzieciństwie do końca życia będzie utykała. W związku z faktem, iż od rodziców nie otrzymała wsparcia, a ojciec wciąż podkreślał jak bardzo zawiodła jego nadzieje, popada w anoreksję. W szkole zazwyczaj odrzucana. W życiu dorosłym zawsze na boku z wyboru.

On, Mattia, z poczuciem winy za zaginięcie niepełnosprawnej umysłowo siostry bliźniaczki. Obwiniający się za to, co zdarzyło się w dzieciństwie i wymierzający sobie karę poprzez samookaleczanie. Stojący obok, bez przyjaciół, w izolacji. Wszechstronnie uzdolniony, poświęcający swój czas nauce, przede wszystkim zafascynowany matematyką, jako najbardziej uporządkowaną nauką. W dorosłym życiu tak samo, jak w czasach szkolnych wycofany, za szczelną zasłoną, nie dopuszcza innych do siebie.

Jednak tych dwoje odnajduje się gdzieś w tłumie. Ich przyjaźń rozwija się powoli i chyba żadne z nich nie docenia tego, co ma. Dopiero w dorosłym życiu Alice dochodzi do wniosku, że:

„Mattia i ona byli połączeni niewidzialną, elastyczną nicią, zagrzebaną pod stosem nieważnych rzeczy, nicią, która mogła istnieć tylko między dwojgiem takich jak oni: ludzi, którzy znaleźli własną samotność jedno w drugim.”

A co z liczbami pierwszymi? Te, nawet jeśli stoją obok siebie, tak jak 11 i 13, nigdy nie będą w pełni razem, bo zawsze pomiędzy nimi wykwita liczba parzysta i psuje harmonię, jaka mogła by zapanować pomiędzy samotnymi z przeznaczenia liczbami pierwszymi…

To smutna i refleksyjna książka, jednak nie jest typowym wyciskaczem łez. Głęboko i dosadnie pokazuje jak wielki wpływ na życie mają skutki decyzji podjętych w dzieciństwie. Jak bardzo dzieciństwo i lata dojrzewania odciskają się na psychice człowieka, jak wiele w tym czasie można stracić lub zyskać. Jak ważne jest to by dobrze w życiu trafić – na właściwych ludzi, na właściwe chwile. Jak ważne jest, by umieć rozpoznać to, co jest dla nas najlepsze, aby nie stracić tych niewielu szczęśliwych chwil jakie można dostać od losu.

Zapach nocy, Andrea Camilleri

Noir sur Blanc, 2008

Liczba stron: 204

Mogłabym przeczytać wszystkie części z Montalbano jedna po drugiej. Mogłabym, ale po co? Wolę sięgać po książki Camilleri co jakiś czas, by jeszcze wyraźniej poczuć bryzę od morza, żar suchego lata, usłyszeć szelest liści oliwnych, a w nozdrzach pieścić zapachy potraw przyprawionych czosnkiem, tymiankiem, bazylią. Ilekroć zanurzam się w powieści Camilleri, czuję jakbym stąpała po sycylijskim wybrzeżu. Czuję się tak, jakbym odwiedzała dawno nie widzianych znajomych: żałośnie ograniczonego, a przy tym wyjątkowo zabawnego Catarellę, niezdolnego do jasnego przekazania zwięzłego komunikatu; policjanta Mimi Augello, wiecznego chłopca folgującego uciechom cielesnym i Salvo Montalbano, komisarza, który stosuje nader niepolicyjne metody ścigania przestępców, potrafi zachwycić się i wzruszyć na widok ściętego drzewa, całą duszą oddaje się rozkoszom kulinarnym i na odległość pielęgnuje miłość do Livii, z którą nie potrafi żyć ani razem, ani osobno.

„Zapach nocy” dotyczy przestępstwa finansowego. Księgowy Gargano buduje sprawnie działającą machinę finansową opartą na oszustwie. W dniu wypłaty zysków znika z pieniędzmi zostawiając za sobą dziesiątki oszukanych, rozgoryczonych, zawiedzionych i żądnych zemsty udziałowców. Tylko jedna osoba nie wierzy w winę Gargano – jest nią pracownica jego biura, leciwa panna zaślepiona nieodwzajemnioną miłością do swojego pracodawcy. Okazuje się także, że w tym samym czasie znika młody mężczyzna odpowiedzialny za kwestie finansowe. Czy obu panów połączyła miłość do nie swoich pieniędzy? Czy oba zniknięcia nie mają ze sobą nic wspólnego? Dlaczego stara panna jest tak bardzo przekonanana co do niewinności swojego pracodawcy?

Odpowiedzi na te pytania przychodzą stopniowo, czasem za sprawą przypadku, czasem to kwestia zaufania osobom pozornie niegodnym zaufania. Montalbano nie boi się ani ekscentryków, ani plotkarzy – rozmawia z każdym, dostosowując się do stylu rozmówcy, posuwając się do ironii, skrząc humorem i ciętymi ripostami.

Dialogi oraz skomplikowana i niejednoznaczna postać głównego bohatera cyklu to największe atuty powieści Camilleri. Sama zagadka detektywistyczna, chociaż ciekawa, nie wciągnęłaby czytelnika w takim stopniu, jak robi to w połączeniu z całą otoczką – krajobrazami Sycylii, smakami, zapachami. Bo czy noc ma zapach? Teraz jestem przekonana, że noce na Sycylii pachną w specyficzny sposób. Kiedyś to sprawdzę…

Cierpliwość pająka, Andrea Camilleri

Noir sur Blanc, 2010

Liczba stron: 263

Montalbano dochodzi do formy po postrzale. Jest na zwolnieniu lekarskim. Jego spokoju strzeże jego wieloletnia partnerka Livia, która na tę okoliczność przybyła do Vigaty. Jednakże nie jest mu pisane błogie lenistwo, ani też zmaganie się z bolesnymi wspomnieniami o dramatycznej akcji, w której brał udział. Lekarstwem na czarne myśli okazuje się kolejna sprawa do rozwikłania. Gdy zostaje uprowadzona Susanna, studentka uniwersytetu wracająca skuterem od swojej koleżanki, Montalbano zostaje wezwany przez przełożonych, by wspomógł swoim doświadczeniem prowadzącego śledztwo.

Śledztwo zapowiada się ciekawie, ponieważ motywy działania porywaczy wydają się zupełnie nieprawdopodobne – rodzina porwanej stoi na krawędzi ubóstwa, majątek, który posiadali stracili w niewyjaśnionych okolicznościach, matka Susanny umiera. Suma okupu podana przez porywaczy nie leży w zasięgu możliwości jej bliskich. Sprawa komplikuje się, gdy porywacze nagłaśniają swoje żądania w telewizji.

Oprócz wciągającego wątku kryminalnego autor porusza także temat dotyczący natury związku Montalbano i Livii. Związku na odległość. Pobyt Livii w Vigacie związany z rekonwalescencją komisarza zaczyna po pewnym czasie doskwierać obu stronom – przedłużająca się obecność Livii zakłóca Montalbano rytm wyznaczany przez pracę. Sama Livia także nie umie się odnaleźć w tej nietypowej sytuacji.

Jak zwykle u Camillieri mamy afirmację dobrego jedzenia, trochę humoru, trochę brawury ze strony komisarza. Nie jest nudno, wątek kryminalny nie rozczarowuje, choć skłamałabym gdybym powiedziała, że zakończenie było dla mnie zupełnym zaskoczeniem. Jednak nie żałuję czasu poświęconego tej książce.

Piwowar z Preston, Andrea Camilleri

Noir Sur Blanc, 2008

Liczba stron: 195

Tym razem książka nie dotyczy śledztwa prowadzonego przez komisarza Montalbano, choć podobnie jak w kryminalnej serii, akcja toczy się w Vigacie. Camilleri cofa się do XIX wieku, by pokazać czym żyło miasto tuż po Wiośnie Ludów.

Mieszkańcy Vigaty od zawsze mieli duże wymagania, więc dzięki odpowiednim naciskom i układom, udaje im się wybudować teatr. Premierowe przedstawienie, którym ma być „Piwowar z Preston” wzbudza jednak wiele kontrowersji. Mieszkańcy Vigaty nie mogą znieść myśli, iż pomysłodawcą premierowego przedstawienia jest prefekt Montelusy, z którym Vigatczycy pozostają w konflikcie. Prominentne postaci miasteczka spiskują nad sposobem zbojkotowania i ośmieszenia premiery. Sprawy posuwają sie jednak za daleko, bo po zakończeniu opery w teatrze wybucha tragiczny w skutkach pożar…

Andrea Camilleri przedstawia wydarzenia bez zachowania chronologii, z różnych punktów widzenia, ale zawsze z dużą dawką ironii i z przymrużeniem oka. Z powyższych względów lektura ta wymaga sporej koncentracji podczas czytania. „Piwowar z Preston” to nietypowy kryminał, bo bardziej koncentruje się na ludzkich niedoskonałościach i  demoralizacji pełniących władzę niż na kwestii wykrycia sprawców podpalenia. Powieść obnaża mechanizmy rządzące tym niewielkim społeczeństwem oraz ludzkie namiętności – pożądanie, chciwość, zawiść. Mimo niewątpliwych zalet powieści i dużego kunsztu pisarskiego autora, mnie jest jednak bliżej do jego serii z Montalbano.