Archiwa tagu: o sztuce

Dlaczego sztuka pełna jest golasów, Susie Hodge

dlaczego-sztuka-pelna-jest-golasow

PWN, 2017

Liczba stron: 96

Tłumaczenie: Grzegorz Kulesza

Zdarza wam się zabierać dzieci do muzeum lub galerii? Zdarza wam się, że nie wiecie jak odpowiedzieć na inteligentne pytanie młodego konesera sztuki? Książka Susie Hodge może pomóc wam i dzieciom. Najlepiej przeczytać ją wspólnie, a potem zabrać na wycieczkę do muzeum. Na pewno się przyda!

Postawione w tytule pytanie to jedno z wielu omówionych w tej bogato (i zabawnie!) ilustrowanej książce. Autorka pochyla się nad sztuką tradycyjną i nowoczesną i naprawdę trafnie przewiduje pytania, jakie mogą zrodzić się w głowach najmłodszych. Poniżej podaję kilka pytań. A teraz proszę, zastanówcie się do jakiego dzieła sztuki (lub dzieł) mogą się odnosić.

  • Czy to wisi do góry nogami?
  • Czemu to takie nieostre?
  • Czy są jakieś brzydkie pomniki?
  • Dlaczego dzieła sztuki są takie drogie?
  • Ale co to jest?

Jak poszło? Jestem pewna, że i my, dorośli, czasami mamy podobne spostrzeżenia.

Książka jest bogato ilustrowana. Umieszczono w niej wiele reprodukcji dzieł sztuki, ponadto są tam rysunki i napisy w stylu komiksowym, czego próbkę widać już na okładce. Według mnie, szata graficzna jest rewelacyjna, tekst natomiast bardzo ciekawy i pomocny. Dodatkowym atutem przemawiającym za tym, że książkę warto zabierać ze sobą, gdy idziemy oglądać eksponaty w muzeum, jest sztywna, bardzo gruba okładka, która ustrzeże kartki przed możliwymi wypadkami. Rodzice, kupcie ją swoim dzieciom, uczcie patrzenia na sztukę.

Galeria kotów. Historia sztuki z pazurem, Susan Herbert

1

Media Rodzina, 2016

Liczba stron: 192

Dumne, nieprzeniknione, chadzające własnymi ścieżkami. Podstępnie knują jak przejąć władzę nad światem. Zapewne udałoby im się wykoncypować jak to zrobić, lecz… nie za bardzo lubią odrywać się od kanapy i przerywać słodkiego snu. Instynkt drapieżnika plus charakter przytulaka – połączenie wybuchowe. Mało kto potrafi się oprzeć ich urokowi.

7

KOTY. KOTY. KOTY…

Na początek przejęły główne role w kultowych filmach i najbardziej znanych dziełach sztuki. Pasują wyśmienicie do wybranych ról. Tylko zobaczcie.

3

Mona Lisa nigdy nie była bardziej tajemnicza i nieprzenikniona. Infantka nie mogłaby być słodsza i bardziej niewinna. A Van Gogh wygląda świetnie jako rudy kocur. Kot Gladiator – bardziej dostojny niż Russel Crowe!

2

Album jest wyjątkowym spojrzeniem na historię sztuki i filmu. Obrazy i kadry są podpisane, choć w zasadzie trudno o jakiekolwiek wątpliwości, jeśli macie jako taką orientację w świecie sztuki.

4

Album jest wydany na dobrym papierze, kolorowy (chyba, że koty występują w czarno-białych filmach). Zaskakujący i zabawny. Doskonały dla kogoś, kto uwielbia koty i otacza się ich wizerunkami i gadżetami.

6

5

 

Krivoklat, Jacek Dehnel

Krivoklat Jacek DehnelZnak Literanova, 2016

Liczba stron: 233

Zanim zdążyłam przeczytać książkę byłam na spotkaniu z autorem, podczas którego rozmowa toczyła się wokół „Krivoklata” w taki sposób, żeby za dużo nie zdradzić. Przeczytany fragment jak i treść wywiadu sprawiły, że moje oczekiwania wobec powieści wzrosły jeszcze bardziej. Brawo, „Krivoklacie”, stanąłeś na wysokości zadania!

Tytułowy Krivoklat spędził większość swojego dorosłego życia w zakładach zamkniętych. Trafia do nich zawsze po dokonaniu „dzieła” zniszczenia bezcennych obrazów znajdujących się w europejskich muzeach. Oblewa je kwasem z butelki, po to, żeby zniszczyć. Czy jest zwykłym wandalem? Czy jest osobą niezrównoważoną psychicznie?  Co stoi za jego szkodliwymi wybrykami?

Powieść napisana jest w formie monologu, w konwencji książek Thomasa Bernharda. Krivoklat opowiada o swoim życiu, ludziach, z którymi przyszło mu się zadawać w zakładzie zamkniętym, o swojej żonie, która jako jedyna na świecie w pełni go rozumiała, oraz o pacjencie, który podobnie jak on fascynuje się sztuką. Krivoklat jak na pacjenta „wariatkowa” ma bardzo bystry umysł i umiejętność błyskawicznej oceny sytuacji i ludzi. Bez problemu formułuje swoje myśli i zachwyca bystrością swoich obserwacji i sądów. Powoli poznajemy jego credo życiowe oraz powód, dla którego został postrachem muzealników. A mimo wszystko gdzieś w tle pobrzmiewa, że Krivoklat zdrowy nie jest, a my czytamy myśli szaleńca zamkniętego w Centrum Medycznym Zamek Immendorf, którego jedynym celem jest wydostanie się na zewnątrz i kontynuowanie swojego „dzieła”.

Centralnym tematem powieści jest sztuka – to jak ją postrzegamy, do czego jest nam potrzebna w życiu, czym są arcydzieła i dlaczego terapia sztuką nie ma najmniejszego sensu. „Krivoklat” to książka miejscami zabawna, miejscami poważna. Na pewno daje do myślenia i na pewno spodoba się fanom twórczości autora oraz tym, dla których sztuka to coś więcej niż puste słowo. Na pewno zaskoczy was zakończenie, wielokrotnie będziecie się zastanawiać nad słowami Krivoklata, a wasz stosunek do niego wahał się będzie między litością a podziwem. Polecam!

Sztuki piękne pod Tatrami, Teresa Jabłońska

sztuki piękne pod tatrami Teresa Jabłońska

Tatrzański Park Narodowy,  2015

Liczba stron: 480

Niemal każdy z moich pobytów w Zakopanem zwieńczony jest wizytą w co najmniej jednym z muzeów. Zwykle te wizyty dostosowane są do programu wycieczki szkolnej, którą się opiekuję. Ostatnio jednak, gdy w Tatrach byliśmy prywatnie, pogoda nie sprzyjała pieszym wędrówkom, więc postawiliśmy na pobyt kulturalny. Był szczyt sezonu, pogoda kiepska, Krupówki zatłoczone do granic możliwości, a w  oddziałach Muzeum Tatrzańskiego pustki. To był cudowny dla mnie czas. Nie musieliśmy się nigdzie spieszyć, nikt nas nie popychał, nie popędzał. Mogłam się napatrzeć do woli na wszystko to, co tak mi się tam podoba, obejrzeć wystawy czasowe, stałe eksponaty, porozmawiać z przesympatycznymi i bardzo kompetentnymi osobami zatrudnionymi w muzeum (pozdrawiam!) Z tego luksusu w końcu zaczęłam wymyślać, co bym chciała mieć na własność w domu. Nierealne marzenia, ale jakie fajne!

sztuki piękne pod tatrami teresa jabłońska

Za sprawą albumu „Sztuki piękne pod Tatrami” moje marzenia częściowo zostały spełnione, chciejstwo zaspokojone. Ulubione pejzaże mam pod ręką, mogę ich dotykać, studiować i dowiedzieć się więcej na temat tego, co tak mnie zauroczyło. Album, o którym mowa to imponujące wydawnictwo. Najpierw poczułam się onieśmielona i zdominowana za sprawą jego wagi i formatu. Nie ma mowy o czytaniu w łóżku, czytanie na fotelu czy kanapie również może być problematyczne. Do sztuki trzeba podchodzić z należytą powagą i celebrą – nie ma rady, trzeba czytać na siedząco, trzymając książkę na stole.

sztuki piękne pod tatrami teresa jabłońska

Autorka podzieliła zbiory przedstawiające sztukę inspirowaną i związaną z Podhalem na kilka działów, przy czym stara się zachować chronologię powstawania. Ogromnie ucieszyło mnie to, że włączono do albumu reprodukcje fotografii oraz karykatury. Są również zdjęcia wnętrza Koliby jako przykładu stylu zakopiańskiego w architekturze, szkice, malarstwo olejne, pastele, fotografie rzeźb, makatki i wiele innych eksponatów. Nie potrafię obejrzeć całego albumu od początku do końca. Za każdym razem, gdy próbuję, wciąga mnie jakiś detal, opis i przepadam.

(Do zdjęć zdjęłam z lodówki magnesy przedstawiające dzieła reprodukowane również w albumie. Nie są sprzedawane w zestawie z książką.)

sztuki piękne pod tatrami teresa jabłońskasztuki piękne pod tatrami teresa jabłońska

Moje fotografie skupiają się głównie na szacie graficznej, jednak „Sztuki piękne pod Tatrami” to nie tylko obrazki, lecz równie bogata i interesująca treść dotycząca sztuki ludowej oraz twórczości artystów inspirujących się ludowością, zafascynowanych krajobrazami i kulturą Podhala. Dobra wiadomość jest taka, że album został wydany w wersji polsko-angielskiej, więc zagraniczni turyści mogą zabrać go ze sobą jako cudną pamiątkę z pobytu w Tatrach. Cieszy również i to, że sporo miejsca poświęca się tym, którzy pomogli „rozreklamować” Tatry i stworzyć tzw. nurt tatrzański. To głównie przedstawiciele Młodej Polski, artyści, malarze, pisarze, architekci.

sztuki piękne pod tatrami teresa jabłońska

Oczywiście nie wszystkie dzieła sztuki pochodzą ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego, są tu również eksponaty z innych polskich muzeów, dzięki czemu przegląd jest pełniejszy.

Jestem zachwycona tym albumem, mam wreszcie w domu namiastkę takiego Zakopanego, jakie lubię najbardziej. Ulubione zdjęcia i obrazy mogę obejrzeć bez kilkunastogodzinnej jazdy pociągiem i bez przedzierania się przez jarmarki na Krupówkach. Polecam!

Bezcenne. Naziści opętani sztuką, Anders Rydell

bezcenne nazisci opetani sztuką anders rydellAlbatros, 2015

Liczba stron: 448

Nie trzeba szczególnie interesować się tematem, by wiedzieć, iż hitlerowcy nie tylko próbowali podbić świat, lecz również chcieli zagrabić wszystko, co wartościowe. Adolf Hitler, niedoszły artysta,  upodobał sobie zwłaszcza dzieła sztuki i zapragnął zgromadzić w jednym miejscu najważniejsze światowe arcydzieła. Myli się jednak ten, kto myśli, że dopiero wybuch wojny był początkiem nieograniczonej niczym grabieży. Na skutek represji wielu niemieckich i austriackich Żydów musiało oddać lub sprzedać za bezcen swoje cenne zbiory, żeby ratować życie.

Autor książki pokazuje, że grabież była doskonale zorganizowana. Naziści mieli dobre rozeznanie w temacie, stąd niełatwo było wywieść ich w pole. To, co zrabowali w Europie, wysyłane było do Berlina, austriackiego Linzu, gdzie miało powstać Führermuseum lub znajdowało miejsce w prywatnej galerii Goringa w Carinhall. O tym jak wielką kolekcję zebrał niech świadczy ten cytat: „Marszałek miał kolekcję mniejszą niż Hitler, ale i tak należała do najwspanialszych na świecie. Liczyła tysiąc trzysta siedemdziesiąt pięć obrazów, dwieście pięćdziesiąt rzeźb, sto osiem gobelinów, dwieście antycznych mebli, sześćdziesiąt perskich i francuskich dywanów oraz siedemdziesiąt pięć witraży, w tym część pochodzących ze średniowiecza. Większość kolekcji obrazów stanowiły dzieła starych mistrzów.”

Hitler nie cierpiał sztuki nowoczesnej. Grzmiał: „Dla kubizmu, dadaizmu, futuryzmu, impresjonizmu i tym podobnych kierunków nie ma miejsca wśród narodu niemieckiego.” W związku z tym wiele skonfiskowanych dzieł zostało po prostu zniszczonych, spalonych lub spleśniały w magazynach. Hitler wydał  wojnę nie tylko ludzkości, lecz także sztuce, która według niego podkopywała aryjską kulturę.

W książce czytamy również o czasach powojennych oraz licznych procesach, w których byli właściciele próbują udowodnić swoje prawa do skonfiskowanych obrazów. Według międzynarodowych przepisów prawo do odzyskania swojej własności mają również ci, którzy musieli sprzedać za bezcen swoje kolekcje pod wpływem represyjnej polityki Hitlera.

To bardzo ciekawa książka, która otwiera oczy na różne kwestie etyczne związane z grabieżami dzieł sztuki w latach 30. i 40. ubiegłego wieku. Kto by pomyślał, że tak wiele spraw o odzyskanie mienia nie znalazło jeszcze finału. Autor poświęca sporo miejsca opisom procesów, jakie byli właściciele wytoczyli muzeom, które wystawiały dzieła przed wojną należące do nich lub ich przodków. Opinia publiczna oraz prawo zwykle są po stronie byłych właścicieli, aczkolwiek pojawiają się również głosy, iż należy postawić graniczną datę ubiegania się o zwrot zagrabionych kolekcji. Różne państwa inaczej podchodzą do problemu, wśród nich wyróżnia się Austria, która sama wyszukuje w magazynach państwowych muzeów dzieła, które mogły zostać zrabowane i poszukuje ich prawowitych właścicieli. Polska nie może poszczycić się tak uczciwym podejściem do tej kwestii. Z drugiej strony jest krajem, który podczas działań wojennych ucierpiał chyba najbardziej.

Bardzo ciekawie napisana, pouczająca i zapadająca w pamięć lektura dla każdego, kto interesuje się historią, sztuką lub lubi czytać literaturę faktu. POLECAM.