Archiwa tagu: przygodowa

Cel: Kajmany, J. W. Cortez

Novae Res, 2011

Liczba stron: 276

Czterech kumpli ma już dość zwykłego życia, korporacyjnych przepychanek, tego, że forsy starcza jedynie na najważniejsze rzeczy. Łysy, Czarny, Kajdan i Szef postanawiają zrobić coś, co raz na zawsze odmieni ich los. Zaczynają planować napad na bank. Żaden z nich nie ma kryminalnej przeszłości, jedynie Czarny ma jakieś konszachty z półświatkiem, co ułatwia im organizację skoku. Rzecz wydaje się niemożliwa do wykonania, ale kierowani silną motywacją postanawiają zmierzyć się z wyzwaniem, na jednej szali stawiając dostatnie życie na Kajmanach (bo nazwa brzmi w sam raz), a na drugiej odsiadkę w więzieniu.

Z mrzonek o palmach, gorących dziewczynach i chłodnych wodach oceanu kumple przenoszą się na prawdziwą wyspę, aczkolwiek nie do końca zgodnie ze swoją wolą. Wpadają tam na trop grubszego przekrętu, który zaważy na ich przyszłości.

Fajna lekka powieść przygodowa w sam raz na plażę i wieczór na balkonie. Zawiera równą dawkę wydarzeń mało prawdopodobnych, co zdarzeń prawdopodobnych. Nie niesie jednak żadnego przesłania i brakuje jej punktu kulminacyjnego. Akcja pierwszej i drugiej części nigdzie nie zmierza, nie dochodzi do kulminacji. W rezultacie, czytanie o planach skoku na bank i sam opis skoku są tak samo mało pasjonujące. Jednak zakrętasy fabuły zainteresowały mnie na tyle, by książkę przeczytać w dwa wieczory. I oczywiście nie żałuję czasu, który spędziłam z tą powieścią, choć po książce tego typu spodziewałabym się większych emocji.

Wszystko się zmienia, Marian A. Nocoń

Novae Res, 2010

Liczba stron: 273

Nie wiem skąd się u mnie wzięło przeświadczenie, że bohaterem tej książki jest nastoletni chłopak. Pewnie gdzieś czegoś nie doczytałam, albo błędnie zinterpretowałam. Okazało się bowiem, że narratorem jest mężczyzna w sile wieku – ojciec dwóch prawie pełnoletnich synów. Zaraz na początku książki udaje mu się spełnić wielkie marzenie o wyjeździe do Afryki na wyprawę na szczyt Kilimandżaro. W drodze do Afryki i na miejscu poznaje sympatycznych uczestników wyprawy.

Wejście na szczyt oraz walka z przeciwnościami natury podczas trudnego podejścia jeszcze bardziej zacieśniają więzy między kilkunastoma uczestnikami. Jednak, dopiero to, co zastaną po zejściu z gór będzie dla nich prawdziwym sprawdzianem przyjaźni, solidarności i wzajemnego zaufania. Podczas kilku dni, które polska ekipa spędziła na stokach Kilimandżaro, sytuacja w Europie zmieniła się nie do poznania. Na skutek ataków terrorystycznych i dywersyjnych kraje europejskie pogrążone zostały w chaosie. Przestały działać dotychczasowe połączenia lotnicze i morskie, zamilkły telefony. W tej sytuacji dalsze zwiedzanie Afryki zostało przez polskich wspinaczy zarzucone, a priorytetem stało się wydostanie z kontynentu afrykańskiego i jak najszybsze połączenie z bliskimi w Polsce.

Większa część książki to przygody na lądzie, morzu i w powietrzu. Droga do Polski pełna jest nieoczekiwanych wydarzeń, które przynoszą bohaterom rozczarowanie, smutek, choroby oraz radość, gdy wszystko kończy się dobrze. Nie raz grupa musi się rozdzielić, czasem ktoś bezinteresownie pomaga tułaczom, choć częściej spotyka się tych, którzy żerują na krzywdzie europejczyków. Sam obraz zniszczonej Europy przywodzi na myśl „Drogę” McCarthy’ego. Pył, gruzy, grasujące bandy, racjonowane pokarmy oraz lekarstwa nie wróżą niczego dobrego.

Na szczęście jest to fantastyczna wizja Europy i świata. Mimo depresyjnych obrazów książkę czyta się przyjemnie, choć bardziej jako powieść przygodową i łotrzykowską niż jako futurystyczną opowieść o przetrwaniu. Autor w narracji koncentruje się bowiem głównie na kolejnych etapach akcji, a nie na refleksji bohaterów. Chwilami miałam wrażenie, że czytam szkic stworzony przez autora przed przystąpieniem do napisania właściwej książki o perypetiach wspinaczy na ziemi afrykańskiej. Ta pospieszna narracja wypełniona przygodami, sprawia, iż chętnie poleciłabym powieść czytelnikom młodszym, którzy w lekturze szukają znanego z telewizji i internetu tempa i szybkiego przechodzenia z jednej lokalizacji w drugą, jednego wydarzenia w inne. Dla mnie, przyzwyczajonej do smakowania książek, narracja niespotykanego dotąd typu, wydała się ciekawostką, ale nie czymś, czego chciałabym doświadczać regularnie podczas czytania. Polecam spragnionym odmiany i zachłannym przygód rodem z filmów akcji.

Ósemka, Katherine Neville

Przedziwna książka. Zbyt dziwna, jak na mój gust.

Akcja toczy się przez prawie siedemset stron i dotyczy kompletu szachowego z czasów Karola Wielkiego. Komplet ma ogromną moc, zdolną wpływać na losy świata. Opowieść rozpoczyna się w czasach rewolucji francuskiej we Francji, kiedy to po tysiącletnim ukryciu, komplet musi opuścić skrytkę w klasztorze. Zostaje rozproszony po świecie za sprawą zakonnic z Montglane. Jedna z zakonnic, Mireille, podejmuje się misji ponownego zebrania rozproszonych figur.

Drugi wątek dotyczy współczesności – Catherine Velis, specjalistka od komputerów, zostaje wciągnięta w niebezpieczną grę. Nie zna jej reguł i celu, ale szybko przekonuje się, że stawka jest bardzo wysoka, wyższa niż życie ludzkie. Stopniowo odkrywa prawdę o szachach z Montglane oraz swojej roli w ich ponownym połączeniu.

Obie bohaterki przemierzają kontynenty dokonując kolejnych odkryć i ucząc się wciąż czegoś nowego na temat Gry, która się toczy na najwyższych szczeblach, a dotyczy figur zabytkowych szachów. Mireille na swojej drodze spotyka najwybitniejsze postaci XVIII wieku – Napoleona, Robespierre’a, Katarzynę II, Williama Blake’a i wielu innych możnych świata, z których każdy zdaje się zabiegać o dostęp do szachów z Montglane.

Fabuła jest wybitnie skomplikowana, mam wrażenie, że za bardzo – mnóstwo w niej mitów, opowieści, faktów historycznych, mistycyzmu, podróży w nie zawsze określonym celu. Czasami nie wiedziałam jakie motywy kierują bohaterkami powieści i dlaczego tak angażują się w sprawę. Szczególnie wątek współczesny jest mało przekonujący. Bardzo irytujące było podczas czytania wrażenie, że każdy napotkany przez bohaterki człowiek dużo wiedział o ściśle tajnych właściwościach szachów Karola Wielkiego. To były one tajemnicą czy nie były?

Tę lekturę zabrałam ze sobą na majówkę i gdybym miała inną książkę do czytania, zapewne rzuciłabym „Ósemkę” w kąt. Brak alternatywy sprawił, że wciągnęłam się w akcję, chociaż przez 200-300 stron czytanie nie było przyjemnością – akcja rwała się, motywy były zagadkowe, postaci dziwne. Po takim poświęceniu nie pozostało mi nic innego jak przeczytać tę powieść do końca. Ale wiem, że po raz trzeci nie sięgnę po powieść Neville. „Magiczny krąg” był równie pomerdany jak „Ósemka”.