Archiwa tagu: psychologiczna

Sieć podejrzeń, George Harrar

siiec-podejrzenWielka Litera, 2017

Liczba stron: 320

Tłumaczenie: Jakub Małecki

To nie jest kryminał, choć opis akcji mógłby sugerować ten gatunek. Zaczęłam od tego zdania, żeby rozwiać wątpliwości i ewentualne oczekiwania, które mogłyby sprawić, że poczujecie się zawiedzeni tym, czym książka naprawdę jest. „Sieć podejrzeń” to powieść psychologiczna z elementami thrillera, napisana w taki sposób, żeby nie dawać prostych odpowiedzi.

Wykładowca uniwersytecki Evan Birch, podpora wydziału filozoficznego, zostaje oskarżony o uprowadzenie nastolatki z pobliskiego liceum. Z początku oskarżenia wydają się niedorzeczne, Birch twierdzi, że nigdy jej nawet nie widział i ma nadzieję, że po wyjaśnieniach zostanie oczyszczony i będzie mógł wrócić do swojego dotychczasowego życia u boku żony i dziesięcioletnich bliźniaków. Okazuje się, że detektyw prowadzący sprawę znajduje coraz więcej dowodów na to, że profesor i dziewczyna musieli mieć ze sobą jakiś kontakt.

Sieć podejrzeń dosłownie zaciska się wokół Bircha. Czy rzeczywiście jest tym, za kogo się podaje? Czy naprawdę wszystko to, co świadczy przeciw niemu, można łatwo wytłumaczyć? Czy czytelnik może wierzyć w jego niewinność, skoro jego żona zaczęła w nią powątpiewać? Powieść pokazuje rozpad życia bohatera, który następuje po oskarżeniu go o udział w zbrodni. Jak żyć, gdy wszyscy zdają się wiedzieć lepiej, gdy dziennikarze, policjanci, współpracownicy a nawet rodzina są przekonani o jego uwikłaniu w sprawę zaginięcia nastolatki?

Autor skupia się na psychologicznym aspekcie sprawy, ukazuje mechanizmy, które mają na celu złamanie podejrzanego i skłonienie go do przyznania się do winy. Opisuje kryzys w rodzinie, który dotyka każdego jej członka oraz powolne lecz silnie rozchodzące się fale społecznego odrzucenia w środowisku naukowców.

To nie jest książka dla żądnych sensacji, pościgów, opisów zbrodni. To książka dla tych, których bardziej ciekawi aspekt psychologiczny spraw kryminalnych, nie zrażają się „filozofowaniem” (w końcu bohater jest profesorem filozofii) i nie oczekują odpowiedzi na każde pytanie. Polecam!

Wróżba. Wspomnienia dziewczynki, Agneta Pleijel

wrozbaKarakter, 2016

Liczba stron: 256

tłumaczenie: Justyna Czechowska

Obie części tytułu odgrywają ważną rolę w książce. Wspomnienia dziewczynki? Tak, jest to autobiograficzna opowieść o dzieciństwie i dojrzewaniu, która zdaje się być na wskroś skandynawska – chłodna, wnikliwa, złożona z obrazów, scen, dialogów. Agneta Pleijel rozkłada przed nami swoje wspomnienia jakby pokazywała karty, które jej przypadły podczas rozdania, w którym stawką jest jej życie. A wróżba? To nadzieja na to, że życie zaskoczy, że wydarzy się w nim coś, co przyćmi dotychczasowe przeżycia.

Narratorka, którą możemy chyba utożsamiać z autorką, jest najstarszą z trzech córek niedobranego, nieszczęśliwego, toksycznego małżeństwa matematyka i niespełnionej pianistki. Rodzina często się przeprowadza, gdy ojciec obejmuje stanowisko na jakimś uniwersytecie, przez pewien czas mieszkają za granicą. Nie wiadomo kiedy między rodzicami zaczyna się coś psuć, w każdym razie dziecko nie umie wskazać tego momentu, widzi jednak chłód matki i brak zaangażowania ojca. Atmosfera domowa odciska się na dziecku – Neta poszukuje wzorów, skłania się ku kościołowi, ale jej nawrócenie jest zbyt płytkie, co staje się dla niej powodem do wstydu. Dużo w niej kompleksów, dużo strachu, dużo rezerwy. Nic dziwnego, jej najbliżsi mają w sobie tak mało ciepła. Im robi się starsza, tym bardziej potrzebuje akceptacji, jednak to ona musi wtedy być tą siłą, która spaja, która dźwiga i rozumie.

Poruszająca książka. Nie przez opisy przemocy fizycznej czy agresji, bo tego autorka nie zaznała. Jednak obojętność i zostawienie dziecka samemu sobie boli równie mocno. Dorastanie w domu, gdzie nie ma odrobiny ciepła, matka obciąża dzieci swoimi frustracjami, nieustannie oskarżając ojca o każdą niegodziwość, jest równie trudne. Według mnie najtragiczniejszą postacią tego dramatu był ojciec – człowiek słaby, niedecyzyjny, uwikłany w dwa światy, których nie dało się pogodzić, pragnący zadowolić wszystkich, lecz świadomy więzienia, jakie sobie zgotował, wiążąc się z niewłaściwą kobietą.

Ludzkie dramaty. Dramaty niewidoczne gołym okiem. Dramaty rozgrywające się w czterech ścianach i sercu. Tak, są tematem wielu książek, bo mają potencjał. Można z nich sklecić powieść obyczajową, można przekształcić je w thriller lub kryminał. Trudno jednak napisać o nich wiarygodnie. Pleijel napisała o sobie, ale przez większość książki dystansuje się od siebie, pisze w trzeciej osobie, jakby przez mikroskop oglądając tę dziewczynkę, którą była. Nawet nie próbuje jej analizować, po prostu zapisuje zapamiętane sceny i uczucia. Ten brak analizy, ten chłód i pozorne odcięcie się od opisywanej osoby sprawiają, że książka zyskuje ciężar, jakiego nigdy nie znajdziecie w prozie fabularyzowanej. Tu każde zdanie ma swoje miejsce, każdy fragment ma rolę do odegrania. Przeczytajcie, jeśli w literaturze szukacie czegoś więcej niż łatwej rozrywki.

Księga luster, E. O. Chirovici

ksiega-lusterZnak Literanova, 2017

Liczba stron: 336

Czasem wydaje mi się, że pochwały wydawców bywają przesadzone. W przypadku tej książki również zakładałam, że peany na jej cześć są tylko elementem promocji. Okazało się jednak, że po przeczytaniu kilkudziesięciu stron nie mogę się oderwać i koniecznie muszę poznać dalszy ciąg tej intrygującej historii

Zznany agent literacki otrzymuje fragment rękopisu. Człowiek, który go nadesłał, twierdzi, że jest to opowieść, która mówi o wydarzeniach z jego młodości. Po upływie wielu lat postanowił spisać to, czego się ostatnio dowiedział, bo przez większość życia wierzył w inny przebieg wydarzeń. Powieść opowiada o zabójstwie znanego psychologa, wykładowcy na uniwersytecie w Princeton, o które przez pewien czas oskarżany był autor rękopisu. Przez pewien czas pracował bowiem w domu profesora nad uporządkowaniem jego księgozbioru. W historię zamieszana była również studentka-asystentka profesora oraz jego podopieczny. Agent literacki chce podpisać umowę na publikację książki, lecz okazuje się, że w międzyczasie autor umarł i nigdzie nie można znaleźć dalszego ciągu jego powieści. Wobec tego zleca znajomemu misję – ma jak najwięcej dowiedzieć się o ludziach zamieszanych w tę sprawę kryminalną i spróbować dociec prawdy.

E.O. Chirovici napisał powieść, która w udany sposób łączy w sobie intrygę kryminalną z podłożem psychologicznym. Bohaterowie opowiadają o wydarzeniach ze swojej perspektywy, czyniąc założenia, jakie wydają im się prawdziwe. Prawda wciąż pozostaje ukryta. Nie można do niej dotrzeć prostą drogą, wygląda to raczej jak obieranie kolejnych warstw cebuli. Z tym, że do końca nie jesteśmy pewni rezultatu – może się okazać, że nigdy nie uda się wyjaśnić zagadki zbrodni popełnionej przed laty, za którą nikt nie został ukarany.

Nie jest to typowy kryminał, choć rzeczywiście chodzi o wyjaśnienie zbrodni, która wpłynęła na życie wielu ludzi. To raczej powieść o dociekaniu prawdy, analizowaniu motywacji ludzkich, odsiewaniu kłamstw od półprawd, manipulacji od rzeczywistości. Autor pisze lekko, zajmująco, sprawnie posługuje się słowem, stopniuje napięcie i uwiarygadnia zbiegi okoliczności. Zajmująca lektura, polecam!

Pod śniegiem, Petra Soukupova

pod-sniegiemWydawnictwo Afera, 2016

Liczba stron: 418

Och!

Musiałam westchnąć, żeby dać upust emocjom. Bo w tej pozornie wypranej z emocji książce tych emocji skumulowało się całkiem sporo. Wydawałoby się, że będzie nudno – cała akcja zamyka się w ciągu kilkunastu godzin i toczy przede wszystkim w samochodzie. Trzy siostry jadą nim do mieszkających na wsi rodziców. Są skazane na swoją obecność przez kilka godzin podróży z przygodami.

Najmłodsza z nich, oczko w głowie taty, wykonuje wolny zawód, żyje w wolnym związku (z żonatym mężczyzną) i pozornie cała jest kwintesencją wolności. Średnia ma troje dzieci – najmłodsze to jeszcze niemowlę karmione piersią, dwie starsze córki nadal potrzebują jej uwagi, choć zaczynają już mieć swoje tajemnice. Kobieta dwoi się i troi, żeby wszystkich zadowolić, sobie poświęcając niewiele uwagi, przez co czuje się zaniedbana. Najstarsza samotnie wychowuje syna, paskudnie rozpieszczonego małego despotę, jest prawniczką, świetnie sobie radzi, co uwielbia podkreślać na każdym kroku: wyglądem, zachowaniem i słowem. Wyjazd na urodziny taty, z którym niewiele ich łączy, w samochodzie pełnym dzieci i estrogenu to przeżycie z rodzaju hardkorowych. Siostry nigdy nie były ze sobą blisko, z każdą godziną spędzoną w zamkniętym pomieszczeniu są coraz dalej od siebie. Nie wiedzą jeszcze, że w domu rodziców czeka na nich niespodzianka.

Doskonale napisana – bezpretensjonalnie, prosto, błyskotliwie. Autorka świetnie pokazała wszystkich bohaterów – widzimy ich słabości, to, co próbują ukryć przed światem, to, co chodzi im po głowie, to, jacy chcą być dla innych. Bohaterowie stopniowo zrzucają maski przed czytelnikiem, choć dla siebie nawzajem są nadal zagadką – zagadką, której nikomu z rodziny nie chce się zgłębiać. Żadna z bohaterek nie ma potrzeby poznania swojej najbliższej krewnej, bo każda z nich skupiona jest na sobie, swoich dzieciach, swoim związku, swoich problemach. Czy tak zostały wychowane? Czy stały się takie dopiero później? Powoli również dostrzegamy sieć wzajemnych powiązań między członkami rodziny. Ta sieć jest cieniutka, łatwo ją przerwać. Obowiązkowe spotkania z okazji świąt czy urodzin stają się nieznośne – ta grupa normalnych, ciężko pracujących, skupionych na swojej rodzinie ludzi nie może znieść obecności najbliższych krewnych.

To wyjątkowa książka, wyróżniająca się formą, treścią, przesłaniem. Książka o nas samych, bo, nie czarujmy się, każda/każdy z nas odnajdzie w bohaterkach jakieś swoje cechy, zachowania, choćby skrywane pragnienia. To książka, która porusza, choć również śmieszy. Książka, która nie pozostawi cię obojętnym, choć tak naprawdę nie opowiada o żadnych wzniosłych sprawach. Mówi przecież o tym, co jest zwykłe, codzienne, bliskie – o rodzinie. Nie przegapcie!

 

Bóg pośród ruin, Kate Atkinson

bog-posrod-ruinCzarna Owca, 2016

Liczba stron: 528

„Bóg pośród ruin” jest w pewnym sensie kontynuacją lub nawiązaniem do innej książki tej autorki, pt: „Jej wszystkie życia”, ale ci, którzy nie znają tej powieści, nie muszą się martwić kolejnością. Nie muszą w ogóle czytać części o Ursuli (chociaż uważam, że książka jest tak dobra, że warto ją znać). „Bóg pośród ruin” broni się sam i jest zamkniętą całością.

Ted, chłopak wychowany na wsi w domu klasy średniej z aspiracjami, jest marzycielem, uwielbia naturę, obserwuje ptaki, owady, zmieniające się pory roku. Od dziecka przyjaźni się i podkochuje w córce sąsiadki – wszyscy sądzą, że ta para będzie ze sobą do końca życia. Gdy wybucha druga wojna światowa, Ted zaciąga się do lotnictwa. Po długim okresie szkolenia, zostaje pilotem myśliwców i bierze udział w schyłkowej fazie wojny podczas ataków na pozycje we Francji i Niemczech.

Autorka stosuje wiele zabiegów literackich typowych dla jej pisarstwa – nie stosuje chronologii zdarzeń, nie trzyma się jednego bohatera, lecz pokazuje wydarzenia z punktów widzenia innych postaci (żony, córki, wnucząt, siostry). A co najbardziej deprymujące, a jednocześnie podsycające ciekawość pisząc o czasach dzieciństwa Teda, potrafi wtrącić zdanie typu: nie wiedział jeszcze, że za kilkadziesiąt lat będzie wdowcem.

Z fragmentów, wspomnień i retrospekcji wyłania się życiorys człowieka, który najbardziej na świecie cenił sobie proste, ciche życie na uboczu zdarzeń. Wiatry historii uczyniły z niego bohatera drugiej wojny, szczęściarza, który przeżył większość członków swojej załogi, choć akurat o tej części swojej biografii nie lubi opowiadać. To, co dla innych, byłoby powodem do dumy, dla Teda jest wciąż krwawiącą raną w życiorysie – żeby przeżyć, musiał zabijać. Jednak to, co najbardziej uderza w tej postaci, to całkowite pogodzenie z losem, przyjmowanie wszystkiego ze stoickim spokojem, wywiązywanie się ze zobowiązań i czerpanie przyjemności z prostego życia.

Na końcu książki autorka wycina spory numer czytelnikowi – nie mogę powiedzieć, o co chodzi, bo zepsuję niespodziankę, a ci, którzy czytali wiedzą. Kilka osób jeszcze przez lekturą zastanawiało się, co o tym powiem. No więc, powiem tak, dla kogoś, kto zna większość powieści Atkinson (to ja!), nie było to zaskoczeniem, po prostu uśmiechnęłam się i westchnęłam. Ten, kto nie zna zbyt dobrze jej twórczości, może to uznać za duże zaskoczenie, powód do złości czy rozczarowania.

„Bóg pośród ruin” to dobrze udokumentowana historycznie powieść, która jest nie tylko powieścią historyczną, lecz również psychologicznym portretem człowieka pogodzonego i jego rodziny. Polecam!