Archiwa tagu: psychologiczna

Mój cień, Christine Falkenland

Fundacja Szwedzka, 2004

Liczba stron: 119

Ta krótka powieść szwedzkiej pisarki niesie w sobie potężny ładunek emocji. Książka jest zapisem wspomnień Racheli, starej kobiety mieszkającej na jednej ze szwedzkich wysp, miłośniczki psów i słodyczy. Zaczyna się epizodem z dzieciństwa, kiedy Rachela spada z drzewa. Ten niefortunny wypadek odbija się na całym jej życiu – dziewczyna zostaje okaleczona na czole, a jej jedna noga nigdy już nie będzie sprawna. To wydarzenie, choć pozornie nie tak straszne, naznacza Rachelę na całe życie. Kalectwo rozbudza w niej ogromne pokłady złych emocji.

Późne małżeństwo z wdowcem, wyjazd do jego domu na wyspie, fałszywa przyjaźń z pasierbicą oraz codzienna leniwa egzystencja, na którą składa się dokuczanie służącej, zajadanie cukierków i zabawy z psami, wyznaczają kolejne dni życia Racheli. Wkrótce okazuje się, że nie została zaakceptowana przez mieszkańców osady, ponieważ w przeciwieństwie do wyniosłej, zmanierowanej i pełnej nieuzasadnionych pretensji Racheli, ci prości ludzie cenią sobie pracę, pobożność i wzajemną życzliwość. Losy Racheli i jej rodziny, której częścią nigdy naprawdę się nie poczuła, zostają skomplikowane przez szalejącą w Europie epidemię grypy.

Okładka bardzo wprowadziła mnie w błąd, ponieważ przystępując do lektury miałam wrażenie, że czytać będę o dzielnej, wrażliwej kobiecie, która ze względu na swoje kalectwo odczuwa wielką empatię do świata i jego mieszkańców. Okazało się, że bohaterka to prawdziwa cyniczna wiedźma, zdająca sobie sprawę ze swojej jędzowatości, lenistwa, zarozumialstwa, wywyższająca się nad innymi i z uwielbieniem znęcająca się nad stojącymi niżej na drabinie społecznej. To kolejna bardzo poruszająca lektura, którą dane było mi przeczytać w ostatnich dniach. Bardzo mnie cieszy taki obrót spraw.

Lektor, Bernhard Schlink

Historia Hanny, strażniczki obozu koncentracyjnego, oraz Michaela, jej znacznie młodszego kochanka, opowiedziana w „Lektorze” ma moc oddziaływania na wyobraźnię. Chociaż filmu nie wiedziałam, czytając miałam przed oczami kadry jak z filmu.

Hanna skrywa nie tylko swoją przeszłość przed Michaelem, ukrywa także wiele innych istotnych faktów ze swojego teraźniejszego życia. Ta dojrzała kobieta wikłając się w romans z piętnastoletnim chłopcem w stu procentach wyznaje zasadę carpe diem. Hanna ma skomplikowaną osobowość, jest uparta, chłodna, zamknięta w sobie. Michael zdaje sobie sprawę z tego jak niewiele wie o swojej kochance. Ma też świadomość tego, że układ, jaki wytworzył się pomiędzy nimi, nie może trwać wiecznie. Miota się więc w poczuciu lojalności w stosunku do Hanny i zażenowania z takiego obrotu spraw. Ich utrzymywane w tajemnicy spotkania polegają na miłości fizycznej oraz na głośnym czytaniu przez chłopca książek. Gdy ich drogi nagle się rozchodzą, po długim bólu związanym z utratą sekretnego życia, Michael  w końcu otrząsa się, ale nigdy o Hannie nie zapomina.

Wspomnienia wracają, gdy spotyka Hannę na procesie byłych strażniczek obozu, w którym Hanna jest jedną z oskarżonych. Wówczas Michael, student prawa, musi rozliczyć siebie i swoją byłą kochankę z grzechów przeszłości. Okazuje się także, że Hanna skrywa inną tajemnicę, której wyjawienie może wpłynąć na przebieg procesu.

„Lektor” to książka o wyborach moralnych i związanych z nimi konsekwencjach. To także traktat o winie i karze, obliczach człowieczeństwa i miłości, która nie osądza, lecz próbuje zrozumieć. Niezwykły jest w niej obraz Niemców, pierwszego pokolenia powojennego, które musi nauczyć się żyć ze świadomością, że ich ojcowie, matki, kochanki mają na rękach krew niewinnych ludzi. Wobec przedstawionych w niej problemów trudno przejść obojętnie. Ja na pewno nie umiem.