Kto zabił Inmaculadę de Silva?, Marina Mayoral

Muza SA, 2011

Liczba stron: 166

Mimo tytułu książka nie jest kryminałem. To książka o dojrzewaniu z elementami sagi rodzinnej. Rzecz dzieje się u schyłku dyktatury generała Franco w Hiszpanii. Nastoletnia Etel postanawia zostać pisarką. Podczas wakacji spędzanych ze swoimi przybranymi babkami w Bretemie stara się zebrać materiał do napisania książki o swojej ciotce. Inmaculada umarła w tajemniczych okolicznościach wiele lat wcześniej, a po mieście krąży wiele plotek na temat tego, co stało się przed jej śmiercią. Najbardziej sensacyjną pogłoską jest to, że Inmaculada zabiła bohatera wojny domowej, partyzanta i nieuchwytnego zbiega, którego czyny obrosły legendą.

Etel wspierana przez swoją kuzynkę oraz chłopca z liceum o imieniu Juancho podejmuje się rozwiązania zagadki tajemniczej śmierci ciotki. Przy okazji „śledztwa” dowiaduje się wielu rzeczy o swojej rodzinie oraz o sobie samej. Pod koniec wakacji jest osobą bardziej świadomą swoich uczuć, bardziej dojrzałą i znacznie lepiej orientuje się w niuansach najnowszej historii Hiszpanii.

Dwa aspekty tej powieści uważam za szczególnie udane. Po pierwsze, obraz rodziny de Silva, który stopniowo wyłania się z opowiadanej historii. Rodzina to obfitowała w charakterystyczne, świadome swojej wartości kobiety. Bardzo chciałabym poznać ich losy – jest to temat na grubą sagę, która dorównałaby rozmachem niejednej kultowej pozycji. Po drugie, autorka bardzo umiejętnie i z wyczuciem naszkicowała kontekst polityczno-społeczny owych czasów oraz konflikty zbrojne wynikające z tarcia dwóch opcji politycznych. Podoba mi się to jak Marina Mayoral przedstawia świat i dlatego chętnie sięgnę po inne jej książki.

Szwaczka, Frances de Pontes Peebles

Muza SA, 2010

Liczba stron: 651

Dwa lata temu na majówkę zabrałam „Ósemkę” Katherine Neville, lektura mnie rozczarowała, skończyłam ją tylko dlatego, że to była moja jedyna książka. Rok temu nie miałam nastroju na żadne lektury. W tym roku zabrałam ze sobą „Szwaczkę”, objętościowo podobną do pechowej „Ósemki”, różniącą się jednak treścią. Historia opowiadana przez autorkę rozpoczyna się pod koniec lat dwudziestych ubiegłego wieku w brazylijskim interiorze – zacofanym i biednym obszarze kraju.

Dwie siostry, Emilia i Luzia, wychowywane są przez ciotkę i przyuczane przez nią do zawodu szwaczki. Nastolatki związane są mocno ze sobą, chociaż różnią się pod wieloma względami. Emilia czytuje romantyczne historie drukowane w czasopismach, marzy o rozkochaniu w sobie przystojnego i zamożnego mężczyzny, który zabierze ją ze wsi do dużego miasta, kopiuje odważne stroje i fryzury, jakie widzi w magazynach. Luzia, nie ma takich marzeń, ponieważ jej szanse na ucieczkę ze wsi spadły niemal do zera po wypadku, w którym straciła sprawność w jednej ręce. Luzia jest wojownicza, zawzięta i nie liczy się z konwenansami, potrafi się bronić, walczyć słowem i ciałem.

Losy sióstr skomplikują się w momencie pojawienia się we wsi bandy Jastrzębia, składającej się z mężczyzn, którzy sami wymierzają sprawiedliwość, grasują na bezdrożach, napadają na domostwa, terroryzują podróżnych, zagarniają kosztowności. Jastrząb po przypadkowym spotkaniu z Luzią postanawia zabrać dziewczynę z domu i dołączyć ją do bandy. Gdy młodsza siostra odchodzi z bandą, na rodzinę spada żałoba połączona z hańbą i smutkiem rozstania. Przez długi czas nieznane są losy dziewczyny, miejscowi podejrzewają, że Luzia została zamordowana przez gangsterów.

Po śmierci starej ciotki, Emilia próbuje odłożyć zarabiane pieniądze na bilet kolejowy i przenosiny do miasta. Jest zdesperowana i natychmiast zgadza się na ślub, kiedy o rękę prosi ją goszczący w domu Pułkownika zamożny student z miasta. Nie wie jeszcze, że jej życie w domu teściów nie będzie łatwe. Bez rodziny, bez wsparcia męża, bez odpowiedniego pochodzenia i manier, będzie musiała walczyć o swoje miejsce.

Życie tak pokieruje obiema siostrami, że o swoich poczynaniach będą dowiadywały się z lektury gazet – Luzia czytać będzie o Emilii i jej działaniach w mieście w kronice towarzyskiej, natomiast Emilia o siostrze dowiadywać się będzie z kolumn poświęconych wydarzeniom kryminalnym. Przez długi czas największym zmartwieniem Emilii będzie ukrywanie pokrewieństwa z okrutną i ściganą w całym kraju „Szwaczką”, bo tak prasa nazwała kobietę kroczącą u boku Jastrzębia. Wyjawienie tajemnicy kosztowałoby ją więcej niż utratę reputacji, a jedyną osobą, która może jej zagrozić  wyjawieniem tajemnicy, jest jej własny mąż…

To piękna historia, opowiedziana w sposób ściszony, delikatnie, ale niezwykle wciągająco. Książka obfituje w bogactwo szczegółów historycznych, wspaniale przedstawia trudy życia bandy Jastrzębia przemieszczającej się przez rozległe tereny interioru nawiedzane suszami i powodziami. Odtwarza również modę, konwenanse i historie, a także wydarzenia polityczne, którymi żyła elita zamieszkująca miasta. Przede wszystkim jednak, pokazuje życie i decyzje podejmowane przez dwie siostry, których los nie potraktował uczciwie. Te sześćset stron mija w mgnieniu oka, jedynie ręce bolą od czytania na leżąco. Autorka, debiutująca tą powieścią, ma ogromny potencjał i możliwości, pisze tak dobrze jak Allende i mam nadzieję, że wkrótce będzie można przeczytać kolejną jej książkę.

Saga Sigrun, Elżbieta Cherezińska

Zysk i S-ka, 2009

Liczba stron: 406

Nawet jeśli wydaje mi się czasami, że z baśni wyrosłam, życie weryfikuje moje opinie i podtyka mi pod nos takie baśnie, które zadomowiają się w moim sercu i pamięci. Elżbieta Cherezińska napisała powieść osadzoną w Norwegii w czasach Wikingów, pod koniec dziesiątego wieku. Narrarorką jest Sigrun, córka i żona mężnych wojowników i rozsądnych władców.

W osobistej, ściszonej, intymnej relacji Sigrun opowiada o swoim życiu przy boku Ragina, ukochanego męża i ojca ich dzieci. Pory roku wyznaczane są przez wyjazdy i powroty Ragina z wypraw, na które wyrusza tuż po roztopach wraz ze swoją mężną i wierną drużyną. Czas oczekiwana na męża wypełnia Sigrun praca w gospodarstwie, nadzorowanie grodu oraz zbieranie plonów. Musi w tym czasie godzić wieśniaków, wydawać uczty na cześć przybyłych gości, wykazywać się rozsądkiem, opanowaniem, być wzorem dla poddanych. Targana niepokojem o zdrowie i życie męża oraz jego przybocznych, oddaje ofiary ze zwierząt bogowi Odynowi. Późna jesień i zima to czas, który małżonkowie mogą spędzać razem, to czas, który Ragin dzeli między szkolenie drużyny a namiętne obcowanie ze swoją żoną.

Sigrun opowiada o swoich niepokojach oraz o uczuciach, które ją wypełniają. Strachu o życie Ragina, a później także syna Bjorna, kiedy ci wyruszają na wyprawy, wojny, potyczki. Jednocześnie Sigrun odczuwa dumę z męstwa i odwagi swoich mężczyzn, których sława pozostanie na ziemi długo po ich śmierci. Chociaż wolałaby mieć ich prz sobie, by nie umierać z niepokoju o ich życie, to wie, że dla wojowników życie z dala od miecza i toporu to tak jakby powolne umieranie. Sigrun żyje z dala od wojennych potyczek, głodu, chłodu i nienawiści. Otaczają ją ludzie oddani, przyjaźni, gotowi do poświęceń za nią i jej rodzinę. Sama Sigrun jest taką osobą, która roztacza wokół siebie aurę spokoju oraz życzliwości dla innych, stara się być samodzielna, ale też nie wstydzi się czerpać wiedzy od innych, uczyć sie od lepszych i ufać swoim ludziom.

Obraz życia na dalekiej północy, obrządki pogańskie, coraz bardziej widoczne wpływy chrześcijan oraz polityka w państwie, którego ziemie podzielone są pomiędzy kilku władców, stanowią wiarygodne i fascynujące tło dla sagi Sigrun. Emocje, jakie przeżywa główna bohaterka udzielają się czytelnikowi, pięknie opowiedziane historie i odmalowane krajobrazy zabierają czytającego na daleką północ. Autorce udała się rzecz niesamowita – odległych kulturowo Wikingów przedstawiła w taki sposób, że moja słowiańska dusza zaczęła się do nich wyrywać, śnić o nich i prosić o więcej historii z północy. Jestem pod ogromnym wrażeniem!