Wystawa prac Helgi Weissovej i rozmowa o twórczości autorki

3 października w ramach Festiwal Endemity w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu odbyło się spotkanie pt: Maluj, co widzisz i wystawa rysunków Helgi Hoskovej-Weissovej.

Spotkanie z udziałem dyrektora Czeskiego Centrum w Warszawie Petra Janyška i tłumacza Aleksandra Kaczorowskiego, zwieńczone zostało projekcją filmu dokumentalnego, opisującego walkę o życie bohaterki w czasie wojny. Walkę, dodam, że wygraną z pomocą bloku rysunkowego, farb i kredek. Nastoletnia Helga utrwaliła na papierze życie w obozie w Teresinie. Jest to jedyny w swoim rodzaju dokument, zapiski i rysunki innych ludzi nie zachowały się do czasów powojennych. Warto również zwrócić uwagę, że mimo młodego wieku, Helga stworzyła dojrzałe prace, swoisty reportaż w wydarzeń, których była świadkiem podczas wojennej tułaczki.

O książce, „Dziennik Helgi”, która polską premierę miała wiosną tego roku pisałam w swoim czasie. Rozmowa dotyczyła nie tylko wojennej historii Helgi, lecz także jej pierwszego (nie licząc 10 dni spędzonych w Auschwitz) pobytu w Polsce i jej życia po wojnie. Opowiedziano jak doszło do tego, że relacja nastolatki przetrwała wojnę i dlaczego została opublikowana dopiero niedawno. Dzięki temu, że rozmówcy chętnie dzielili się wiedzą o Czechach rozmowa wielokrotnie zbaczała na inne tory – mówiono o życiu zasymilowanych żydów w przedwojennej Pradze, wpływie Franza Kafki na politykę lat sześćdziesiątych w Czechosłowacji i o tym jak zakończyła się w Pradze wystawa poświęcona temu pisarzowi w chwili wkroczenia wojsk Układu Warszawskiego do stolicy.

Wystawa prac Helgi Weissovej wciąż jest otwarta, można ją zwiedzać do czasu zakończenia festiwalu, czyli do 27 października w gmachu Biblioteki Raczyńskich przy Placu Wolności w Poznaniu.

Z książką do ludzi – czytanie dzieł Fredry

Dziś w całej Polsce odbyło się Narodowe Czytanie Dzieł Aleksandra Fredry. Ta akcja czytelnicza została zainicjowana w 2012 roku przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. W zeszłym roku czytano „Pana Tadeusza”. W tym roku, w wielu miejscach w kraju zorganizowano czytanie i inscenizację fragmentów sztuk i wierszy Aleksandra Fredry.

Nie inaczej było w Poznaniu, gdzie czytelnicy spotkali się przy ulicy Fredry (!), żeby wziąć udział w trwającej dwie godziny imprezie, posłuchać aktorów, między innymi świetnego Mieczysława Hryniewicza.

Można było również wystąpić z nimi na scenie. Wśród występujących znaleźli się także potomkowie poety i komediopisarza, którzy zaśpiewali dla nas piosenki z płyty „W starym zamczysku na skale”, do której teksty napisała prawnuczka Fredry.

Akcja ma służyć popularyzowaniu czytelnictwa, stąd też w organizację włączyła się Biblioteka Raczyńskich. Ci, którzy zabrali ze sobą egzemplarze książek, mogli je opieczętować przygotowaną na tę okazję pieczątką.

A to jeszcze nie koniec! O 22.00 odbędzie się czytanie Fredry dla dorosłych. Wystąpi Jan Nowicki.

Wychodzenie z książką do ludzi to coś, co bardzo mi się podoba. Oby więcej takich akcji!

Książka w podróży – bookcrossing na dworcach

Dziś ruszyła akcja bookcrossingowa organizowana przez PKP oraz Fundację Bookcrossing.pl, której zamierzeniem jest umożliwienie podróżnym wymiany książek, bądź wypożyczenie książki na czas podróży. Regały z dostarczonymi przez wydawców (i nie tylko) książkami stanęły na dworcach w siedmiu miastach, między innymi w Poznaniu.

Informację o tym wydarzeniu umieściłam wczoraj na fanpage Czytam, bo lubię powątpiewając w to, że akcja się uda, obawiając się nie tego, że zawiodą organizatorzy, lecz tego, że książki zostaną po prostu rozkradzione, a półki regału zaczną po godzinie świecić pustkami (patrz Miejskie Regały Książkowe w Poznaniu). Nie omieszkałam dziś udać się na dworzec, żeby na własne oczy przekonać się jak jest.

Od razu po wejściu na nowy dworzec (w Poznaniu wciąż są jeszcze dwa) znalazłam plakat informujący o akcji oraz punkt, w którym stał rzeczony regał. Dodam, że wypełniony tomami na wymianę.

W przeciwieństwie do nieudanej akcji miejskiej, tutaj regał jest pilnowany i znajduje się w Nowym Biurze Dworca, co oznacza, że w przyszłości nie będą walały się po nim pogniecione ulotki i podarte książki. Urzędująca w biurze pani udzieliła mi wyczerpujących informacji o działaniu wypożyczalni dworcowej i założeniu, że książki z dworca powinny krążyć od czytelnika do czytelnika, od miasta do miasta. Przy okazji okazało się, że sama uwielbia czytać, zna się na literaturze i z przyjemnością pomoże podróżnym wybrać odpowiednią książkę. Obsługa lepsza niż w niejednej bibliotece!

Jak będzie? Trudno powiedzieć. Na razie zainteresowanie jest nikłe, być może podróżni krępują się wejść do biura, a może po prostu nie dotarła jeszcze do nich informacja o tej akcji.

Wierzycie w powodzenie tego przedsięwzięcia? Skorzystalibyście z możliwości poczytania książki podczas podróży?

Jak poczuć literaturę wszystkimi zmysłami – Metro 2033

Podobnie jak wielu z was, gdy widzę kogoś czytającego książkę, staram się podejrzeć okładkę. Zobaczyć, ocenić czy pozazdrościć, że książka ta nie stoi na mojej półce. Czy to w parku, pociągu, tramwaju czy kawiarni bardzo często na okładce widzę charakterystyczny napis Metro 2033. Na początku tygodnia objawił mi się ponownie, kiedy przechodziliśmy obok jednego z poznańskich fortów. Na jego zniszczonym ogrodzeniu dostrzegliśmy kartkę ze znajomym już logo Metra 2033!

Na dziedzińcu fortu kręcili się jacyś młodzi ludzie i pomimo ryzyka zarobienia „kulki” wraz z mężem postanowiliśmy sprawę zbadać. Bardzo nam się spodobało, że ktoś po przeczytaniu książki odczuwał niedosyt i postanowił jakiś jej fragment przenieść do rzeczywistości, przeżyć go i poczuć na własnej skórze. Jak bardzo? Tego dowiedzieliśmy się chwilę później podczas rozmowy ze świetnymi chłopakami, którzy bez reszty zaangażowali się zorganizowanie gry na podstawie powieści.

Podziemia fortu bojowego ze swoimi mrocznymi tunelami ciągnącymi się całymi kilometrami są miejscem wymarzonym do odtworzenia klimatu z książki. Larp, czyli gra na żywo, trwała ponad 36 godzin, podczas których gracze nie opuszczali terenu fortu, z oddaniem wykonując zaplanowane dla nich misje. Z pewnością to wydarzenie na długo pozostanie w pamięci uczestników. A ci przybyli do Poznania z całej Polski. Reprezentowali różne środowiska, różnica wieku miedzy najmłodszym a najstarszym uczestnikiem wynosiła około 30 lat. Jednak to nie o różnicach chciałabym wspomnieć, ale o tym, co sprawiło, że ludzie ci rzucili na 2 dni swoje zawodowe i  rodzinne zobowiązania i przeobrazili się w mieszkańców moskiewskiego metra walczących o życie w postapokaliptycznym świecie. To, co ich połączyło to chęć przeżycia literatury wszystkimi zmysłami. Powiedzcie sami ile razy zamykając książkę tkwicie po uszy w wykreowanym przez autora świecie? Ci ludzie znaleźli sposób na to, by pobyć w Metrze dłużej i intensywniej. Chociaż larp jest pewnego rodzaju zabawą, to przeżyte emocje, zmęczenie, strach, chłód i satysfakcja z wykonanego zadania były jak najbardziej prawdziwe. Zazdroszczę!

Organizatorzy mają już nowe pomysły, zimą odbędzie się kolejna edycja. Z rozmachem planowana jest edycja letnia 2014. Lubicie Metro 2033, chcielibyście go dotknąć? Chcielibyście, żeby w barze sam Glukhovsky podał Wam herbatę i kanapkę ze smalcem? To jest możliwe, choć na razie bardzo skromny budżet organizatorów tego nie wytrzyma, to cel jest w zasięgu ręki. Sponsorzy bardzo mile widziani!

Więcej informacji:

Stowarzyszenie Rekonstrukcji i Strzelectwa Vnutrenniye Voiska (zajrzyjcie na forum)

PMC Amba

Fotografie dzięki uprzejmości organizatorów.

Elżbieta Cherezińska o Północnej Drodze

W tym tygodniu w Poznaniu odbywa się impreza kulturalna zatytułowana „Pora na Skandynawię”, w ramach której odbyło się m.in. spotkanie z Elżbietą Cherezińską, dotyczące cyklu Północna Droga. Nie mogło mnie tam zabraknąć, nigdy mi nie za wiele rozmowy o tych książkach, poza tym chciałam na własne uszy usłyszeć czy autorka ma zamiar kontynuować opowieść, jako że zakończenia „Trzech młodych pieśni” w żadnym wypadku nie można uznać za zamknięte i definitywne.

Zacznę od tego, co było dla mnie zaskoczeniem – na spotkanie mimo fatalnej pogody, przybyło bardzo wielu miłośników „Północnej Drogi” płci obojga i o dużej rozpiętości wiekowej. Było nas tak dużo, że organizatorzy musieli dostawiać krzesła.

Spotkanie prowadziła pani Katarzyna Zagórska, która w dużej mierze przyczyniła się do wprowadzenia sympatycznej i rozluźnionej atmosfery na wstępie ustalając z czytelnikami ile z treści może zdradzić podczas rozmowy, tak aby nie „skrzywdzić” tych, którzy nie przeczytali ostatniej części Północnej Drogi.

Elżbieta Cherezińska mówiła o tym jak powstawały książki. Pierwotny pomysł obejmował tylko jedną część, ale wkrótce rozrósł się po to, by najpełniej przedstawić świat męski i świat kobiet schyłku epoki wikingów. Głębokie przekonanie autorki o tym, że ludzie tysiąc lat temu niewiele różnili się w swoich postawach od nas, doprowadziło do powstania tak różnorodnych postaci. Najlepiej widać to na przykładzie ich stosunku do nowej wiary. Sigrun, opiekunka ogniska domowego, boi się wszelkich zmian i choć ma taką osobowość, która jest wzorem wszystkich cnót chrześcijańskich, pozostaje przy Starych Obyczajach. Halderd, kobieta polityk z wizją, religię traktuje instrumentalnie i gotowa jest na zmianę, jeśli ta pomoże jej w osiągnięciu celów. Einar z kolei, przymuszony do przyjęcia chrześcijaństwa, jest idealistą, który żyje nadzieją na wprowadzenie do swojego kraju religii chrześcijańskiej w jej czystej postaci.

Autorka zdradziła również które z części lubi najbardziej i przez która powieść nie mogła przebrnąć odświeżając sobie lekturę przed przystąpieniem do pisania finałowej powieści 🙂 Wspomniała o tym jaki miała pierwotny pomysł na okładkę i dlaczego w końcu został on odrzucony. Wspomniała, że niektórzy czytelnicy zarzucają jej, że „pojechała z fantasy” w części czwartej i że przesadziła z nią w scenach walki. Wyjaśniła też, że berserkowanie, o którym mowa, nie jest elementem fantasy – jest to zjawisko opisane przez historyków, nie do końca zrozumiane i wyjaśnione przez współczesnych, ale występujące w wielu opisach z epoki. Była mowa o roślinach wykorzystywanych przez Gudrun oraz roli Frei w mitologii nordyckiej.

Na koniec autorka powiedziała, że rzeczywiście zostawiła sobie furtkę z myślą o powrocie na Północną Drogę i że ma różne pomysły na poprowadzenie tej historii. Teraz jednak odpoczywa od wikingów zajmując się innymi epokami literackimi. I, uwaga, jej najnowsza książka będzie o II wojnie światowej i zostanie wydana w okolicach wakacji przez Zysk i S-kę. Czekam niecierpliwie, ponieważ według autorki są to „bękarty wojny po polsku”.

Niestety nie miałam czasu na stanie w kolejce po autograf, zatem w tym miejscu dziękuję pani Elżbiecie Cherezińskiej za ciekawe i inspirujące spotkanie oraz przepiękne książki.