Archiwa tagu: wywiady

Książki, o których chcę opowiedzieć (1)

Uzbierało mi się sporo książek, które nie doczekały się pełnych recenzji, a które nie zasługują na to, żeby popaść w zapomnienie. Przyszło mi do głowy, że mogę o nich chociażby wspomnieć, napisać kilka zdań, by przybliżyć Wam ich treść. Stąd tytuł wpisu, który, mam nadzieję, nie będzie ostatnim tego typu zbiorczym zestawieniem minirecenzji., bo jak pisała Wisława Szymborska: „Może warto o niektórych książkach wspomnieć bodaj krótko niż wcale, bodaj po laicku niż nigdy”.

Test Marshmallow. O pożytkach płynących z samokontroli.

Smak Słowa, 2015

Liczba stron: 224

Autor opisuje nie tylko sam pomysł i przebieg eksperymentu, który polega na tym, że przed dzieckiem kładzie się jakiś przysmak, na przykład piankę marshmallow. Dziecko wie, że jeśli zje ją od razu, nie dostanie więcej słodyczy, a jeśli poczeka, dostanie więcej smakołyków. Eksperyment jest widowiskowy i zabawny, bo niektóre dzieci z całych sił walczą z pokusą. Jednak to, co najciekawsze dzieje się później. Wieloletnie obserwacje badanych przedszkolaków potwierdziły tezę naukowców, iż im dłużej człowiek jest w stanie powstrzymywać się od przyznania sobie nagrody, tym większe ma szanse na życiowy sukces. Ale to nie wszystko, co oferuje książka, ponieważ autor radzi, w jaki sposób nauczyć się (a przede wszystkim swoje dzieci) większej samokontroli.  Ameryki nie odkryjemy, ale czyta się przyjemnie.

Wszystko zależy od przyimka

Agora, 2014

Liczba stron: 286

Profesorowie (Bralczyk, Miodek i Markowski) rozmawiają o języku polskim z Jerzym Sosnowskim. Jeśli spodziewacie się nudnego wykładu, to znaczy, że zupełnie nie kojarzycie tych nazwisk. Profesorowie pytani o rozmaite niuanse polszczyzny, język potoczny, język reklam i wszechobecne anglicyzmy wykazują się bardzo dużą dozą zdrowego rozsądku, niewiele zakazują, raczej apelują o umiar. To, co trzeba wyśmiewają, gdzie trzeba doradzają, chociaż nie zawsze są zgodni. Ale jak to się czyta! Uśmiech od ucha do ucha. Zwykły człowiek, taki jak ja, rzadko ma do czynienia z tak światłymi, elokwentnymi ludźmi z cudownym poczuciem humoru. Bardzo smakowita strawa dla ducha.

moment niedzwiedzia olga tokarczuk

Moment niedźwiedzia

Krytyka Polityczna, 2012

Liczba stron: 192

Zbiór krótkich form, esejów i minireportaży pióra ubiegłorocznej laureatki Nagrody Nike. Większość z nich była wcześniej drukowana w magazynach, gazetach. Tutaj zostały zebrane w jeden tom, stąd rozpiętość tematyczna jest bardzo duża. Zaczyna się od zwierząt, o prawa których autorka walczy od zawsze. Stara się przekonać czytelnika do innego spojrzenia na otaczającą nas naturę. Pisze również o popkulturze, filmach, książkach i ich autorach. Bardzo bawiły mnie refleksje z pobytu w Amsterdamie i perypetie z wyrzucaniem śmieci. Jak to w takich zbiorach zdarzają się teksty bardzo dobre, zdarzają się i takie, które niewiele nas interesują. Warto, jeśli znacie już twórczość autorki.

I co sądzicie o takich recenzjach w pigułce? Przydatne czy bez sensu?

Życie to jednak strata jest. Andrzej Stasiuk w rozmowach z Dorotą Wodecką

Agora & Czarne, 2015

Liczba stron: 176

Dorota Wodecka jeździła przez pół kraju do położonego w Bieszczadach domu Andrzeja Stasiuka, karmiła z nim barany i niepokoiła się siedząc jako pasażerka w pędzącym samochodzie, prowadzonym przez swojego rozmówcę. Wszystko po to, by porozmawiać ze Stasiukiem o życiu. Czy było warto?

Ich rozmowy krążą wokół kilku tematów często obecnych w prozie Stasiuka – istoty polskości, religii i kościoła, złudnych uroków popkultury, podróży, przemijania i umierania. To, co przede wszystkim rzuca się w oczy, to fakt, iż Stasiuk nie poddaje się modom, nie stara się nikomu przypodobać, z nikim nie trzyma sztamy. Najlepiej czuje się w towarzystwie swojej żony, z dala od miejsc, gdzie toczy się życie rozrywkowe i polityczne. Nie interesuje go popkultura. Drażni to, że ludzie dają się wpasować w wymyślone ramy – stroju, wyglądu, zachowania. On sam stara się kreować swoją rzeczywistość po swojemu. Choć się modli, nie jest zwolennikiem kościoła katolickiego i otwarcie go krytykuje. Chociaż jest właścicielem dużego wydawnictwa książkowego specjalizującego się w reportażach, sam ich nie czyta, bo uważa, że w literaturze emocje autora są ważniejsze od obiektywnej prawdy. Chociaż uwielbia podróżować, zwykle jedzie pod prąd, na wschód, w którym szuka powrotu do krainy dzieciństwa i młodości.

Temat przemijania i śmierci obecny jest w jego książkach, więc naturalną koleją rzeczy wielokrotnie powraca w rozmowach z Dorotą Wodecką. Tym razem nie skupia się tylko na odchodzeniu bliskich i przyjaciół. Sporo miejsca poświęca również masowej eksterminacji narodów podczas drugiej wojny światowej. Ten wojenny wątek skłania go do refleksji, iż „mamy większy kłopot z Żydami niż z Niemcami. Tych podziwiamy, mimo że nas zdeptali, zniszczyli, wymordowali. Podziwiamy ich za to, kim są, a Żydami pogardzamy. Musi stać za tym jakiś ogromny kompleks.”

Takie bezkompromisowe i krytyczne wypowiedzi o Polakach sprawiają, że Andrzej Stasiuk jest postacią wyrazistą, ma wrogów i zwolenników. Ma również wielkie grono czytelników czekających na kolejne książki, w których przefiltrowuje widoki, miejsca i spotkania z ludźmi przez własną wrażliwość. Jego proza jest refleksyjna i daleka od reportażu czy relacji z podróży. Mówi: „Cały czas jestem w pracy, niezależnie, czy w podróży, czy w domu. I na szpulę w mózgu nieustająco nawija mi się pejzaż, ludzie, zdania, wrażenia. Staram się, by to, co widzę i słyszę wchodziło głębiej. Żeby przeszywało na wylot.” To, co rejestruje, to, o czym myśli, jest potem treścią jego książek. W tej, w której rozmawia z Dorotą Wodecką, powracają znane motywy, pojawiają się opinie, przykłady, zdania, które już gdzieś widzieliśmy. Chociaż chwilami  książka „Życie to jednak strata jest” może zdawać się wtórna w stosunku do prozy Stasiuka, to jest potwierdzeniem jego autentyczności.

Co czytali sobie kiedy byli mali, Ewa Świerżewska & Jarosław Mikołajewski

Egmont & Agora, 2014

Liczba stron: 248

Ta książka jest tak ładnie wydana, że żaden miłośnik czytania nie przejdzie obok niej obojętnie. Nie dość, że z okładki przyciągają znane nazwiska, to jeszcze w środku jest mnóstwo kolorowych reprodukcji wydań, które większość z nas pamięta z dzieciństwa. Bajka po prostu! Najważniejsze oczywiście są rozmowy o książkach czytanych w dzieciństwie przeprowadzone i spisane przez Ewę Świerżewską i Jarosława Mikołajewskiego.

Zestaw pytań jest podobny, lecz prawie każda rozmowa przybiera inny obrót, jako że rozmówcami są osoby w różnym wieku, dorastające w różnych okolicznościach, z mniejszym lub większym dostępem do książek. Niektórzy opowiadają o swoim dzieciństwie w szerokim kontekście, inni są rzeczowi, są również i tacy, którzy przytaczają zabawne anegdoty z życia z książkami w tle.

To, co zapewne niejednemu przyjdzie do głowy podczas czytania tej książki, to fakt, że od lat istnieje pewien kanon książek dla dzieci i nieważne w jakim okresie się urodziliśmy, to książki te wpadną w nasze ręce. Mowa na przykład o Dzieciach z Bullerbyn, przygodach Tomka Wilmowskiego, Kubusiu Puchatku, wierszach Brzechwy i Tuwima i kilku innych. Ciekawe jest to, że książeczki, o których jedni mają jak najlepsze wspomnienia, inni woleli by zapomnieć lub nigdy ich nie czytać. Literatura dziecięca potwierdza to, o czym niejednokrotnie się przekonaliśmy czytając różne recenzje – co jeden czytelnik uważa za przełomowe dzieło, dla innego jest pozycją niestrawną.

Z rozmów o dziecięcych lekturach wyłaniają się czytelnicy – pochłaniający książki, uczący się na pamięć ich fragmentów, otaczający się nimi, powracający do bajek z dzieciństwa, piszący w dzieciństwie, piszący teraz. Jedno jest dla nich wspólne – wszyscy mówią o książkach z pasją. Dzięki temu rozmowy doskonale się czyta, tym bardziej, że każdy z nas odnajdzie wspólny punkt odniesienia, bo przed laty czytał te same książki. Polecam! Polecam! Polecam!

Słuch absolutny, Andrzej Szczeklik w rozmowie z Jerzym Illgiem

Znak, 2014

Liczba stron: 284

Narzekałam ostatnio, że brak nam autorytetów. Zaraz potem sięgnęłam po książkę, która jest zapisem rozmów Andrzeja Szczeklika z Jerzym Illgiem i pomyślałam o tym, że bohater tej pozycji autorytetem jest i basta. Jerzy Illg (właściciel wydawnictwa Znak) od dawna nosił się z zamiarem wydania książki o Andrzeju Szczekliku, którego książki o medycynie i o sztuce, odniosły spory sukces wydawniczy. Tym bardziej pragnął, żeby powstała, bo osobiście znał ich autora, więc wiedział, że to osoba nietuzinkowa. Niestety, profesor Szczeklik nie dożył chwili wydania książki.

Nazwisko profesora Szczeklika jest doskonale znane studentom medycyny, którzy zakuwają z napisanych przez niego pozycji naukowych, ja znałam go z książek o sztuce, filozofii i medycynie. Nie byłam jednak w pełni świadoma tego jak mądrym, wszechstronnie wykształconym i serdecznym człowiekiem był ich autor.

Rozmówcy starają się o chronologię zdarzeń, więc najpierw poznajemy korzenie rodziny Szczeklików – to ważne, ponieważ pokazuje skąd biorą się ludzie tacy jak bohater „Słuchu absolutnego”. Chociaż w treści znajdziemy sporo przykładów zachowań, które trzeba nazwać patriotycznymi, to nie jest to patriotyzm z lektur szkolnych, nieprzystający do współczesnego świata. Szczeklikowie po prostu tacy byli, robili to, w co wierzyli i nie oglądali się na nikogo. Sam profesor wybrał ciężkie życie w komunistycznej Polsce, przedkładając je nad emigrację w USA, gdzie miał już przetarte ścieżki. W kraju do wszystkiego doszedł ciężką pracą, system niczego mu nie ułatwiał. Duża w tym zasługa mądrych rodziców, którzy wyposażyli go w kapitał, ale nie ten liczony w twardej walucie, lecz ten niewymierny – edukację, znajomość języków, literatury, muzyki, otwartość i empatię. To wszystko przydało się w późniejszym życiu.

Człowiek renesansu – tak nazywa się wszechstronnie uzdolnione osoby. Wyrażenie to jednak wieje chłodem, człowiek renesansu to postać z posągu, chłodna, nieprzystępna, skupiająca się na sobie i pogłębianiu wiedzy. Profesor Szczeklik taki nie był, a przynajmniej ja go tak nie odbieram po lekturze tej książki. Jawi mi się jako osoba ciepła, otwarta, gościnna i rodzinna. Człowiek, który dogada się z Noblistą w dziedzinie fizyki czy literatury oraz panią Kazią, która sprząta szpitalny oddział. Jego powiązania ze sztuką są mniej lub bardziej oczywiste – to, że w swojej krakowskiej klinice miał fortepian wnika z zamiłowania do muzyki oraz niezaprzeczalnego talentu muzycznego (jako nastolatek musiał wybierać czy pójdzie drogą wiodącą go ku medycynie czy muzyce). Miłość do książek, poezji i literatury to odrębny temat, coś, co nie jest oczywiste. Jest to hobby czasochłonne, wymagające, a jednak profesor na bieżąco orientował się w tym, co dzieje się w literaturze na świecie.

Wspaniała książka o wspaniałym człowieku. Sprawy poważne, związane z życiem i śmiercią, której z racji zawodu wykonywanego przez Andrzeja Szczeklika w tej książce jest sporo, mieszają się z anegdotami. Dużo w niej o sztuce, literaturze, sprawach życiowych. Czyta się doskonale, chociaż pozostaje żal, że profesora nie ma już z nami, nie gra na swoim białym, szpitalnym fortepianie stojącym w klinice, przed wejściem do której znajduje się pomnik Piotra Skrzyneckiego.

Nie obyło się jednak bez wątpliwości. Podczas lektury kilka razy pomyślałam o tym, że ta książka to pomnik dla Andrzeja Szczeklika i jak to pomnik pokazuje go od najlepszej strony. Zastanawia mnie to jak widzieli go ci, którzy nie byli jego przyjaciółmi. Zastanawia mnie jak wyglądałaby biografia tego człowieka napisana przez osobę spoza środowiska. Liczę, że i takiej się doczekam.

Cmono. Rozmowy z pisarzami, Grzegorz Jankowicz

Wydawnictwo Poznańskie/Tygodnik Powszechny, 2013

Liczba stron: 149

Wydaje mi się, że reklamowanie i polecanie książki „Cmono. Rozmowy z pisarzami” nie ma większego sensu. Nie dlatego, że to słaba pozycja – jest wręcz przeciwnie – lecz dlatego, że sama okładka, na której widnieją nazwiska pisarzy z pierwszej ligi światowej, jest dla czytelnika wystarczającą rekomendacją. Grzegorz Jankowicz przeprowadził wiele wywiadów ze znanymi literatami, większość z nich powstała na potrzeby Tygodnika Powszechnego, stąd nie ma jednej myśli przewodniej. I akurat to wydaje mi się zaletą, ponieważ każdy wywiad jest inny i dotyczy innych aspektów życia człowieka. Celowo używam frazy „życia człowieka”, ponieważ niektóre rozmowy tylko luźno są powiązane z zawodem literata, a rozmówcy autora mówią przede wszystkim o doświadczeniach życiowych oraz uniwersalnych problemach.

Sporo miejsca poświęca się kwestii wyjazdów i powrotów, podróży i emigracji. Pamuk i Keret twierdzą, że tworzyć mogą tylko w swoim kraju, Skvorecky i Ugresic natomiast doskonale odnaleźli się na emigracji, gdzie ich pisarstwo mogło rozkwitnąć. Bardzo ciekawe stanowisko przyjmuje Mariane Satrapi, która niemal w każdej rozmowie musi wyjaśniać, że w swoich komiksach nie sportretowała tylko i wyłącznie swoich doświadczeń. Manguel mówi dużo o czytaniu, a Pamuk twierdzi, że „Czytanie i pisanie nigdy się nie kończą. Nasze umysły składają się z tekstów, a zatem nasz stosunek do świata polega na nieustającej lekturze. Patrzeć znaczy tyle, co czytać.”

Chociaż nie wszystkich pisarzy znam, a nie znam przede wszystkim poetów, to spotkanie z nimi było równie satysfakcjonujące, co czytanie rozmowy z lubianymi przeze mnie literatami. Polecam tę lekturę jako przeciwwagę do sieczki i głupot serwowanych przez telewizję – czytając oszczędnie, można spędzić kilka wieczorów w towarzystwie mądrych ludzi, którzy naprawdę mają sporo do powiedzenia o kondycji współczesnego świata, człowieczeństwie i literaturze.

Warto, bez dwóch zdań!