The Cure How beautiful you are – C. Baudelaire Oczy biednych

How beautiful you are – Oczy biednych

Znajdź różnicę 😉

How beautiful you are – R. Smith Oczy biednych – C. Baudelaire (tłum. Ryszard Engelking)
You want to know why i hate you?
Well i’ll try and explain…
You remember that day in Paris
When we wandered through the rain
And promised to each other
That we’d always think the same
And dreamed that dream
To be two souls as one
And stopped just as the sun set
And waited for the night
Outside a glittering building
Of glittering glass and burning light…
And in the road before us
Stood a weary greyish man
Who held a child upon his back
A small boy by the hand
The three of them were dressed in rags
And thinner than the air
And all six eyes stared fixedly on you

The father’s eyes said „beautiful!
How beautiful you are!”
The boy’s eyes said
„how beautiful!
She shimmers like a star!”
The child’s eyes uttered nothing
But a mute and utter joy
And filled my heart with shame for us
At the way we are

I turned to look at you
To read my thoughts upon your face
And gazed so deep into your eyes
So beautiful and strange
Until you spoke
And showed me understanding is a dream
„i hate these people staring
Make them go away from me!”

The fathers eyes said „beautiful!
How beautiful you are!”
The boys eyes said
„how beautiful! she glitters like a star!”
The child’s eyes uttered joy
And stilled my heart with sadness
For the way we are
And this is why i hate you
And how i understand
That no-one ever knows or loves another

Or loves another

 

A więc chcesz się dowiedzieć, czemu cię dziś nienawidzę! Pewne łatwiej mi będzie to wyjaśnić, niż tobie zrozumieć. (…)

Spędziliśmy ze sobą cały długi dzień, który mnie wydał się krótki. Obiecaliśmy sobie solennie, że każda nasza myśl będzie wspólna, moja-twoją, a twoja-moją, i że nasze dwie dusze złączą się odtąd w jedną. (…)

Wieczorem trochę zmęczona, postanowiłaś usiąść przed nową kawiarnią (…). Kawiarnia błyszczała. Nawet gaz płonął zapałem debiutanta (…)

Na wprost nas, na jezdni, utkwił jakiś poczciwiec, mniej więcej czterdziestoletni, ze zmęczoną twarzą i siwiejącą brodą; jedną ręką obejmował małego chłopca, na drugiej zaś trzymał dziecko, ze słabe, by iść. (…) Wszyscy w łachmanach. Te trzy twarze miały w sobie niezwykłą powagę, a tych sześcioro oczu wpatrzonych w nową kawiarnię kontemplowało ją z zachwytem równie wielkim, choć w zależności od wieku różnie zabarwionym.

Oczy ojca mówiły: „Jak tam pięknie! Jak tam pięknie!” (…) Oczy chłopca: „Jak tam pięknie! Ale do tego domu mogą wejść tylko ludzie, którzy nie są tacy jak my”. – Jeśli chodzi o oczy dziecka, to były zbyt oczarowane, aby wyrażać cokolwiek poza najgłębszą, bezmyślną radością.

Piosenki mówią, że rozkosz uszlachetnia duszę i zmiękcza serce. Piosenka miała rację tego wieczora – w moim przypadku. Nie tylko byłem wzruszony tą rodziną oczu, ale czułem się trochę zawstydzony szklankami i karafkami za dużymi na nasze pragnienia. Odwróciłem wzrok ku tobie, kochanie, by w twoim spojrzeniu wyczytać moją myśl; topiłem oczy w twych oczach (…), kiedy nagle się odezwałaś: „Ci ludzie są nie do zniesienia. Te ich oczy jak młyńskie kamienie. Czy nie zechciałbyś poprosić właściciela, żeby ich stąd usunął?’

Tak trudno zrozumieć się nawzajem, mój drogi aniele, a i tak nieudzielna jest myśl, nawet jeśli dwoje ludzi się kocha.

Tym razem znalazłam tekst, który zainspirował Roberta Smitha do napisania piosenki „How beautiful you are”. Szczerze mówiąc książkę Baudelaira pt: „Paryski splin” wypożyczyłam między innymi z nadzieją na przeczytanie tekstu w pierwotnej wersjii. Nie spodziewałam się jednak aż tak bliskiego podobieństwa. Nie jest to żadne odkrycie, którego dokonałam, ale ciekawostka, którą odnotowuję, na wypadek gdyby ktoś szukał Smithowych inspiracji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *