Theodore Boone. Młody prawnik, John Grisham

Amber, 2010

Liczba stron: 240

Bardzo dawno temu często sięgałam po powieści Grishama. Podobały mi się opisywane przez niego sądowe potyczki i sensacyjne wątki. Przestałam czytać książki jego autorstwa kiedy trafiłam na jakiegoś gniota, którego nie mogłam strawić. Po upływie wielu lat minęła mi uraza do tego autora. W ubiegłym roku zaintrygowała mnie wręcz zapowiedź książki Grishama skierowanej do młodzieży. Kiedy nadarzyła się okazja przeczytania tej powieści postanowiłam z niej skorzystać. Ja i mój syn.

Theo Boone ma trzynaście lat i jest jedynym synem pary prawników. Jego mama zajmuje się rozwodami, ojciec specjalizuje się w nieruchomościach. Wspólnie prowadzą kancelarię, w której swój malutki gabinet ma także Theo. Chłopak fascynuje się prawem, zna mnóstwo przepisów i potrafi się nimi posługiwać. Za sprawą swoich rodziców zna sędziów i innych pracowników sądu. Spędza tam sporo czasu.

Bardzo fascynuje go proces o morderstwo, w którym na ławie oskarżonych zasiada mąż ofiary. To jedna z największych spraw w ostatnich latach i Theo bardzo by chciał móc śledzić cały proces od początku do końca. Niestety, musi chodzić do szkoły. Myśli o toczącym się procesie pochłaniają jednak większość jego czasu, na przerwach sprawdza postępy w sieci. Niestety, wszystko wskazuje na to, że oskarżony nie zostanie skazany, ponieważ oskarżenie opiera się tylko na poszlakach. Do młodego Boona zgłasza się jednak osoba, która może wywrócić do góry nogami dotychczasowe ustalenia. Jest jednak pewien problem…

To Grisham jakiego znamy z „Raportu pelikana” i z „Firmy”. Konkretny, skoncentrowany na głównym wątku, ciekawy. Książka podobała się i dwunastolatkowi, i jego znacznie starszej mamie. Nie ma w niej opisów nieodpowiednich dla młodego człowieka, ale ciekawie przedstawiony proces w sprawie o morderstwo. Postać Theo jest jak najbardziej do przyjęcia, chociaż w końcowych scenach było go trochę za dużo jak na mój gust – to był już czas żeby sprawę przejęli jego rodzice. W każdym razie bardzo mi się podobało, odprężyłam się i zrelaksowałam przy tej powieści. Teraz czekam na kolejną część, która chyba niebawem się ma ukazać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *