To nie jest zawód dla cyników, Ryszard Kapuściński

Agora & PWN, 2013

Liczba stron: 240

Chociaż na okładce widnieje nazwisko Ryszarda Kapuścińskiego, nie jest to typowy produkt autora. Po lekturze skłaniałabym się nawet do określenia tej pozycji raczej jako książki o Kapuścińskim niż książki Kapuścińskiego. Złożyły się na nią trzy wywiady udzielone mediom zachodnim oraz dziennikarskie credo Kapuścińskiego przedstawione słuchaczom podczas warsztatów w stolicy Argentyny, Buenos Aires, w 2002 roku.

Według mnie największą wartość ma zamieszczony zaraz na początku wykład o etyce zawodu dziennikarza. Kapuściński mówi o rzeczach fundamentalnych w zawodzie – o tym, że aby podać rzetelną informację, należy poznać jak najwięcej faktów, znać realia życia mieszkańców kraju, o którym się pisze, przeczytać kilka książek, żeby mieć szerszy ogląd sprawy. Jego motto to: „Na jedną stronę napisaną – sto przeczytanych”. Ponadto dziennikarz powinien starać się pisać tak, aby nie krzywdzić ludzi, o których tworzy artykuł czy przekaz do mediów.

„Reporter odchodzi i nigdy więcej nie wraca, lecz to, co napisał o napotkanych ludziach, będzie im towarzyszyć do końca życia.”

Autor poświęcił również sporo miejsca rozważaniom nad różnicą między pisaniem do prasy a pisaniem książek. Co prawda nie każdy dziennikarz przejawia zainteresowanie wydawaniem książek – reportaży, ale to głównie one przysporzyły Kapuścińskiemu popularności na świecie.

Zauważa on jednak, że:

„Podstawowym problemem naszej pracy jest to, że jej efekt następnego dnia znika, że szybko o nim zapominamy. W tym zawodzie z upływem lat zostajemy z pustymi rękami.”

Dość obszernie opowiada o swojej strategii pisania książek, zbierania materiałów, przygotowaniach, podczas których bardzo dużo czyta na interesujący go temat. Zastanawia się również nad fenomenem tego, że jedne książki stają się popularne i znajdują uznanie wśród czytelników, podczas gdy inne przepadają w odmętach dziejów. W pewnym momencie Kapuściński sam jednak zauważa:

„Dlaczego niektóre teksty zachowują żywotność przez wiek cały, inne zaś gasną nazajutrz po publikacji? Decyduje o tym fundamentalna różnica: teksty długowieczne to takie, w których autor poprzez mały szczegół pokazał wymiar uniwersalny o trwałej wielkości i znaczeniu. Teksty, w których ten związek nie występuje, znikają.”

Zamieszczone w drugiej części książki wywiady niestety nie wnoszą zbyt wiele w treść, ponieważ dużo w nich powtórzeń w stosunku do wykładów będących meritum pracy dziennikarskiej Kapuścińskiego. Nic dziwnego, że się powtarzał, skoro miał pewne rzeczy ułożone i przemyślane. O wiele bardziej podoba mi się posłowie Adama Michnika, w którym wypunktowuje to, co sprawiło, że Kapuściński był wyjątkowym dziennikarzem, który potrafił wyzbyć się polonocentryzmu i rozwinąć skrzydła w świecie.

Czytając „To nie jest zawód dla cyników” cały czas zastanawiałam się jak idealistyczne poglądy Kapuścińskiego mają się do dziennikarstwa uprawianego teraz. Bombardowani jesteśmy newsami o słabej jakości merytorycznej, a informacja, która stała się chodliwym towarem, produkowana jest masowo, na ilość, a nie na jakość. Do zawodu trafiają dziennikarze „produkowani” również na masową skalę, a ich życiowym celem jest przechadzanie się po czerwonym dywanie w roli celebrytów…

Na szczęście zanim zgorzkniałam, w porę przypomniałam sobie takie nazwiska jak Hugo-Bader, Tochman, Jagielski i zrobiło mi się lepiej na duszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *