Trumna numer 5, Gert Godeng

Elipsa Sp. z o.o. 2008

Liczba stron: 188

Po rozczarowaniu jakie przeżyłam czytając poprzednią część pt. „Palec Kasandry”, ta powieść była jak powiew świeżego powietrza dla strudzonego czytelnika. Co prawda zmienia się główny bohater, ale po niedorzecznościach, które wyczyniał i których doświadczał Fredric Drum, zmiana ta wyszła książce na dobre.

Bohaterem „Trumny numer 5” jest funkcjonariusz policji Skarphedin Olsen, którego przodkiem był znany z poprzednich części miłośnik wina, restaurator, historyk z zamiłowania i detektyw z konieczności – Fredric Drum. Olsen właśnie otrząsnął się z żałoby po utracie swoich najbliższych. Dostaje pierwszą sprawę po przerwie w wykonywaniu obowiązków służbowych i leczeniu u psychiatry.

Dochodzenie dotyczy zabójstwa popełnionego na młodym mężczyźnie, którego zwłoki odnaleziono bez głowy, za to w otoczeniu niezwykłych przedmiotów. Sprawa ta otrzymuje najwyższą klauzulę tajności tzw. TRUMNĘ, a śledztwo prowadzone jest przy zachowaniu ostrożności i bez informowania mediów. Gdy jednak Olsen odnajduje powiązania zamordowanego z policją, wysoko postawieni zwierzchnicy próbują zatuszować całą sprawę i odsuwają jego zespół od śledztwa. Od tego momentu Olsen działa na własną rękę, a okazuje się, że ktoś najwidoczniej wydał juz na niego wyrok śmierci. Gra toczy się więc o najwyższą stawkę.

„Trumna” okazała się lekturą znacznie bardziej zajmującą i emocjonującą niż poprzednie części. Odróżnia ja od pozostałych dość mocne osadzenie w realiach współczesnej Norwegii – poruszany jest problem mniejszości narodowych i grup neonazistowskich. Dla sympatyków bohatera poprzednich części mam informację, że w tym tomie pojawia się również Drum – z tym, że jest to postać drugoplanowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *