Trzy razy tak!, Janusz Rudnicki

trzy razy takW.A.B., 2013

Liczba stron: 206

Nad miłością do Rudnickiego, którą poczułam w trakcie lektury „Życiorysty„, zawisła czarna chmura. Niewielka, ale wisi. „Trzy razy tak!” nie dorosło do poziomu najnowszej książki, chociaż im dalej w las, tym coraz lepiej – wróciły wspomnienia pięknych chwil spędzonych z poprzednio przeczytaną przeze mnie książką tego autora.

„Trzy razy tak!” to zbiór opowiadań o Januszu Rudnickim, literacie, któremu nic nie wychodzi. Pierwsze teksty w tym tomie to nieco oniryczne historie rozgrywające się na plaży i  w jakimś futurystycznym mieście, w którym nikt nie czyta książek, ale działa biblioteka.  Nie wiem, co o nich myśleć. Przyznam, że sprawiły, iż chciałam odłożyć książkę. Nie zrobiłam tego, bo niezwykle rzadko nie doczytuję książek (TU macie listę tych, które nie przeszły przez moje sito). Okazało się, że dobrze zrobiłam, ponieważ kolejne rozdziały to o wiele lepsze historie o pisarzu, który jeździ z festiwalu na festiwal w nadziei na otrzymanie głównej nagrody. I oczywiście ma mnóstwo niewiarygodnych przygód.

Rudnicki w swojej prozie wykorzystuje to, co jest mu bliskie – świat a raczej światek literatów oraz doświadczenia Polaka mieszkającego zagranicą. Do pozornie zwykłych zdarzeń przykłada krzywe zwierciadło i uwypukla to, co groteskowe i żałosne. Niczego i nikogo nie wytyka palcami, ale i tak bywa ostry w osądach pewnych zachowań. Nie przebiera w słowach, więc jego styl można nazwać potoczystym lub soczystym. Jest hejterem, choć w stosunku do siebie bywa najbardziej krytyczny. Bardzo mi odpowiada taka konwencja, tym bardziej, że pod większością poglądów Rudnickiego mogę się podpisać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *