Twardziel z Saffle, Maj Sjowall & Per Wahloo

Amber, 2011

Liczba stron: 224

Bardzo chętnie sięgam po książki duetu Sjowall i Wahloo. Znajome miejsca i bohaterowie nie są tu bez znaczenia, kiedy czas na czytanie się kurczy i potrzeba mi lektury, w której od razu odnajdę swoje miejsce, bez przydługich wstępów i opisów.

Ta odsłona rozpoczyna się od mocnego uderzenia. W szpitalu zostaje zamordowany chory mężczyzna. Jego śmierć jest nagła i bardzo brutalna. Wkrótce okazuje się, że zamordowany był policjantem o nazwisku Nyman. Martin Beck oraz jego najbliżsi współpracownicy nie mają najlepszego zdania o Nymanie. Kojarzą go z wielu niepochlebnych działań, agresji, korupcji i chamstwa. Generalnie uważają go za zakałę policji i takich jak on najchętniej wyrzuciliby ze swoich szeregów lub zastosowali środki zmuszające go do zmiany zachowania. Mimo swojej niechęci do Nymana robią wszystko aby złapać jego mordercę.

Akcja powieści zamyka się w ciągu jednego dramatycznego dnia. Każdy z zaangażowanych w dochodzenie policjantów będzie musiał zmierzyć się z własnymi ograniczeniami i sumieniem. Poruszony w książce problem bezkarności przedstawicieli prawa oraz mataczeń i fałszywych poręczeń jest sprawą istotną i znaną pod każdą szerokością geograficzną. Niewypełnianie swoich obowiązków oraz brutalność wobec zatrzymanych są na porządku dziennym, a wszelkie skargi na postępowanie policji zostają odłożone ad acta i zignorowane. Innymi słowy ręka rękę myje. Potrzeba masakry do jakiej doszło na kartach powieści, aby sprawie nadużyć poświecić więcej czasu.

„Twardziel z Saffle ” to bardzo emocjonująca odsłona działań policji Sztokholmskiej. Czyta się jednym tchem, pragnąc żeby wszystko zakończyło się pomyślnie. Polecam wszystkim, którzy mają mało czasu a chcieliby przeżyć jakąś podnoszącą ciśnienie przygodę z książką w roli głównej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *