W oblężonym Leningradzie, Aleś Adamowicz & Danił Granin

Bellona, 2011

Liczba stron: 201

Odkąd przeczytałam rewelacyjne „Madonny Leningradu”, w których sporo miejsca zajmuje wątek dotyczący życia w oblężonym mieście, chciałam dotrzeć do jakiejś książki pokazującej ten sam okres, ale z punktu widzenia historyka. Okazja nadarzyła się po dość długim czasie. Bellona niedawno wydała książkę, w której autorzy zebrali wspomnienia osób mieszkających w Leningradzie w 1941 i 1942 roku, kiedy to miasto odcięte było od reszty kraju.

Historykom udało się dotrzeć do trzech dzienników prowadzonych przez leningradczyków w najtrudniejszym okresie wojny. Ludzie ci nie znali się ani nie wiedzieli o swoim istnieniu, każde z nich pragnęło zostawić ślad po sobie i po czasach, których być może nikt nie będzie po wojnie pamiętał.

Gieorgij Kniaziew był wówczas dojrzałym, pięćdziesięcioletnim mężczyzną, naukowcem poruszającym się na wózku inwalidzkim. Prawie przez cały czas trwania blokady Leningradu pracował w Archiwach Państwowych i z pomocą coraz bardziej zmiejszającej się grupy ludzi dbał o zbiory, pracował naukowo i starał się dać świadectwo wydarzeniom z życia jego małej rodziny oraz znajomych.

Jura Riabinkin miał 16 lat, mieszkał z mamą i sporo młodszą siostrą. Początkowo chodził do szkoły, jednak gdy głód stał się bardziej dotkliwy nauka stała się zbyt trudna dla niego. Jura opisuje codzienne życie młodego człowieka, stanie w niekończących się kolejkach, nadzieję, na ewakuację z miasta oraz warty polegające na alarmowaniu mieszkańców o upadku bomb zapalających w pobliżu budynków mieszkalnych i użyteczności publicznej.

Lidia Ochapkina spisała swoje wspomnienia już po zakończeniu okupacji miasta. Pisała z potrzeby serca. Lidia, żona żołnierza, pozostała w Leningradzie z dwójką małych dzieci. Opisuje jak trudno było zapewnić im opiekę oraz zdobywać żywność. Wspomina chwile, gdy została okradziona z kartek na żywność przez współlokatorkę oraz bezradność matki, która obserwuje jak nikną jej dzieci.

Fragmenty dzienników trzech głównych bohaterów uzupełnione są wspomnieniami innych ludzi, mieszkańców miasta. Obraz, jaki sie wyłania z tych opowieści, wcale nie jest rezygnacją ani poddaniem, choć tego właśnie spodziewałabym się po takiej lekturze. Przeciwnie, zapiski tych trojga ludzi tchną nadzieją na poprawę losu, na przetrwanie i wyjazd z miasta. Nadzieja ta podtrzymywała wycieńczonych ludzi przy życiu. Jednakże wielu z nich nie doczekało ani ewakuacji ani nawet nadejścia wiosny – okrutnie niskie temperatury, racjonowanie żywności i jej niedostępność zabiły setki tysięcy ludzi w zamkniętym mieście. Czytanie tych wspomnień uzupełniło mój obraz blokady Leningradu, pokazało życie w odciętym mieście z punktu widzenia jego mieszkańców. A nieliczne wyjaśnienia faktów przez historyków tylko uzmysłowiły skalę problemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *