Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny, Anna Brzezińska

Runa, 2010

Liczba stron: 434

„W Wilżyńskiej Dolinie mijali panowie, klerycy wykruszali się jako piasek ze źle związanej zaprawy, kmiecie marli bądź uchodzili na wojnę, niewiasty uciekały z wędrownymi parobkami albo łajdaczyły się pokątnie i marły pod ciężarem nieprawego brzemienia, poczciwi gospodarze obmieniali się w zbójców, zbójcy zasię obrastali tłuszczem i gospodarską wprawą – słowem świat odmieniał się i migotał jak odbicie w stawie. Wszelako wśród tego zamętu pleban trwał, niewzruszony jak księżyc i gwiazdy”.

Niewzruszenie trwała także wiedźma zwana Babunią Jagódką. W postaci właściwej przypominała najprawdziwszą wiedźmę, jaką przecież była. Po użyciu czaru „młoda i piękna” stawała się atrakcyjną kobietą, nieobojętną, a nawet zachłanną na zaloty. Wiedźma z powieści jest najbardziej poważaną osobą w całej dolinie i chociaż nie raz obwiniana jest za wszystko zło, które dotyka mieszkańców, to do niej udają się ci, którzy innej rady na kłopoty nie mogą znaleźć.

Babunia Jagódka wcale nie jest chętna do pomocy, przepędza interesantów szczując ich magiczną jabłonką, która smaga przybyszy jabłkami i witkami oraz stadkiem kur ziejących żywym ogniem. Jagódka interweniuje dopiero wtedy, gdy sytuacja wykracza poza wszelkie normy i sama wiedźma czuje się nieswojo. Zazwyczaj jednak nie ucieka się do najprostszych rozwiązań i nie szafuje czarami na prawo i lewo – jej siłą jest zdrowy rozsądek oraz autorytet w Wilżyńskiej Dolinie.

Jakie sprawy zaprzątają barwnych i nietuzinkowych mieszkańców Doliny? Jak w każdej baśni i tutaj pojawia się smok, z którym przyjeżdżają walczyć rycerze. Jednak to nie smok martwi gospodarzy, tylko to wszystko, co się wiąże z jego pojawieniem: głośni, nieokrzesani i niehonorowi rycerze, przekupnie, akrobaci, cyrkowcy, pospólstwo tłumnie ściągające na miejsce i wytrącające mieszkańców ze znanego rytmu. Gospodarze zwracają się do Wiedźmy także w sprawach sercowych – syn najbogatszego gospodarza zakochuje się w rusałce znalezionej w pniu drzewa, owdowiała zamożna siostra dwóch panów na włościach, zadaje się nieprzystojnie z jakimś zubożałym przybłędą, a jedna z chłopek ma dwóch mężów, co oburza wszystkich mieszkańców.

„Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny” to był świetny wybór – po kilku bardzo wymagających lekturach, wreszcie trafiłam na powieść napisaną głównie ku rozrywce i przyjemności czytania, choć niepozbawioną treści głębszych. Wszak każde opowiadanie zakończone jest zaskakującą i mądrą puentą. W ostatnim rozdziale na przykład, władyka wypowiada taką kwestię, która podsumowuje jego zmarnowane lata: „Niedobrze,  kiedy człeka jego własna śmierć minie. (…) Gdy mimo niego przejdzie, obdarłszy go ze wszystkiego.”

Ponadto każdy rozdział niesie z sobą ogromną dawkę humoru, nieograniczonej fantazji autorki do szczegółów życia w Dolinie oraz dobrze przemyślaną fabułę, zmierzającą do wcale nieśmiesznej, ale życiowo potwierdzonej prawdy o naturze człowieka i świecie.

Jak można się domyślić po moich wpisach, nie jestem namiętną „czytaczką” literatury fantasy. Sięgam po książki tego gatunku tylko raz na jakiś czas, wybierając sprawdzone tytuły. Ta książka potwierdziła w moim mniemaniu dużą wartość fantasy oraz zachęciła mnie do częstszego niż zwykle sięgania po literaturę tego typu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *