Wszystkie dzieci Louisa, Kamil Bałuk

wszystkie-dzieci-louisaDowody na Istnienie, 2017

Liczba stron: 304

Grunt to dobry temat. Debiutant Kamil Bałuk znalazł temat samograj. Podkręcił go swoim talentem i napisał reportaż, który stawia mnóstwo pytań i porusza problem, o którym w Polsce niewiele się mówi. Nawet nie wiem, czy działają u nas banki spermy, a jeśli tak to jakie obowiązują regulacje prawne. Autor skupia się bowiem na Holandii, kraju, gdzie od kilkudziesięciu lat bezdzietne pary, bądź singielki pragnące dziecka, mogą skorzystać z nasienia dawcy w jednej z kilku klinik. Problem w tym, że przez wiele lat kliniki te działały bez żadnych kontroli ani regulacji, dając pole do nadużyć i nieetycznych zachowań.

Wszystko zaczyna się od dorosłych dzieci, które wiedzą, że są z dawcy i pragną znaleźć swojego biologicznego ojca. Sprawa jest trudna, ponieważ przez wiele lat w Holandii dawcy byli anonimowi. Wiele klinik zostało zamkniętych, gdy w życie weszły przepisy o obowiązkowej rejestracji dawców. W międzyczasie poginęły dokumenty, o ile w ogóle istniały, ponieważ, jak się okazuje, w jednej z klinik, mającej najbardziej spektakularne wyniki, od samego początku panował bałagan. Dziennikarskie śledztwo ujawnia, że z jednego dawcy mogło począć się około 200 dzieci. Tytułowy Louis, ciemnoskóry Surinamczyk od dziecka mieszkający w Holandii z oddawania nasienia uczynił swoje „hobby” i misję. Dopiero dzięki finansowemu wsparciu telewizji udało mu się odnaleźć niektóre swoje biologiczne dzieci. A dzieciom swoje półrodzeństwo oraz dawcę.

Historię czyta się na jednym tchu, aczkolwiek mnie cały czas dręczyło pytanie: Po jaką cholerę ktoś chciałby szukać człowieka, którego jedyną zasługą w ich życiu, było oddanie nasienia do kubeczka? I po jaką cholerę szukać „rodzeństwa” po całym kraju? Przecież tak naprawdę tych ludzi nic nie łączy – jedynie to, że ich matki w pragnieniu posiadania dziecka trafiły wiele lat temu do tej samej kliniki. Co prawda dzięki ich dociekaniom media ustaliły ogrom nieprawidłowości w działaniu kliniki, lecz tak naprawdę w tej chwili nic już z tym nie można zrobić.

Zabrakło mi odpowiedzi na wiele pytań – przede wszystkim nie wiadomo czy obecnie funkcjonuje jakiś ogólnokrajowy system regulujący ilość poczęć z jednego dawcy. Nie wiadomo również w jakim stopniu lekarze wpływają na jakość nasienia dawcy – czy ci są badani pod względem chorób, które mogą przekazać potomstwu za pomocą kodu genetycznego. To rodzi kolejne pytania, i tak dalej, i tak dalej. Reportaż Bałuka, choć zupełnie oderwany od spraw, którymi żyje się na co dzień, niesie za sobą ładunek emocjonalny oraz chęć zgłębienia tematu, by móc sobie odpowiedzieć na pytania, które wciąż się pojawiają podczas lektury. Świetne pióro, nos do tematów. Warto przeczytać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *