Wyspa daltonistów i wyspa sagowców, Oliver Sacks

Zysk i s-ka, 2011

Liczba stron: 264

Oliver Sacks jest brytyjskim neurologiem, na co dzień zajmuje się chorymi i prowadzi badania naukowe. Pisze też książki, które są tłumaczone na wiele języków i nie kurzą się na półkach bibliotek naukowych. Oliver Sacks pisze tak, żeby jego książki zrozumiałe były również dla zupełnych laików.

W tym tomie mamy dwie krótkie książki dotyczące wysp położonych w Mikronezji. Wyspy są wdzięcznym obszarem badań nie tylko dla etnologów, ale także dla neurologów. Ze względu na swoje odizolowanie od reszty świata oraz różnorodne klęski dziesiątkujące mieszkańców może tam w krótkim czasie dojść do ujawnienia się pewnych odchyleń genetycznych.

Pierwsza z wysp, na które wybrał się autor w towarzystwie dwóch znajomych – okulisty oraz naukowca z Norwegii leży w obrębie atolu Pingelap. Wyspa Pohnpei charakteryzuje się bardzo dużym odsetkiem osób cierpiących na achromatopsja. To schorzenie podobne do daltonizmu, dodatkowo dotknięci nim ludzie mają oczy nadwrażliwe na jasne światło, co sprawia, że niedowidzą w czasie dnia. Dzieci z niezdiagnozowaną chorobą mogą mieć problemy z czytaniem. Oczywiście jest na to rada, a najlepszym przykładem tego, że można w miarę normalnie żyć z tą chorobą jest jeden z uczestników wyprawy pochodzący z Norwegii. Pobyt naukowców na wyspie stał się okazją do przeprowadzenia badań okulistycznych, uspokojenia obaw zamartwiających się matek dzieci z achromatopsją oraz ułatwienia egzystencji osób z tą wadą widzenia. Rozdano mnóstwo okularów przeciwsłonecznych i ocieniających daszków.

Druga wyprawa odbyła się jakiś czas później. Oliver Sacks wyruszył na Guam na zaproszenia dawno nie widzianego znajomego, również lekarza. Guam jest jedynym znanym miejscem, gdzie na szeroką skalę występuje lytico-bodig. Te choroby endemiczne charakteryzują się takimi objawami jak progresywny paraliż, czasami też przypominają parkinsonizm z demencją. Od lat naukowcy głowią się nad przyczynami powstawania tych chorób. Największymi podejrzanymi są owoce sagowców spożywane w tej części świata. Nie ma jednak żadnych silnych dowodów podpierających tę tezę. Okazało się również, że choroba nie atakuje osób urodzonych w latach 60. i później. Jest zatem duża szansa, że zanim naukowcy odkryją przyczynę choroby, poumierają ostatni ludzie nią dotknięci.

Podoba mi się pisanie Olivera Sacksa – z jego książek dowiaduję się ciekawych rzeczy z zakresu medycyny podanych w bardzo „ludzki” – dostępny sposób. W tej książce mamy również wrażenia z długiej podróży do Mikronezji, w tym z nieprzyjaznych wysp zajętych przez Amerykanów do celów wojskowych, na których były międzylądowania oraz piękno wysp Mikronezji. Jest tu też miejsce na prawdziwą pasję autora – zamiłowanie do sagowców – roślin podobnych do palm występujących w dużej obfitości na Guam. W tym tomie mamy również okazję poczytać o tym, co się stało z naukowcem po spożyciu tradycyjnego napoju.

Chętnie zapoznam się z innymi książkami tego autora, bo potrafi on połączyć pasję z wykonywanym zawodem i jak mało kto umie opowiadać o swoich pacjentach widząc w nich przede wszystkim ludzi, a dopiero potem jednostki chorobowe, które należy leczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *